Polskie marki w nowych lokalizacjach, czyli jak architektura pomaga modzie i wzajemnie

Polskie niszowe marki wychodzą z małych pracowni i butików ukrytych w bocznych uliczkach. Z dumą prezentują się w najbardziej luksusowych lokalizacjach. Z zagranicznymi brandami konkurują jakością i ceną, która w nowym, ekskluzywnym otoczeniu pozostaje taka sama.

Polskie marki potrzebują nowej przestrzeni

Kiedy przed dekadą polska moda zaczęła obierać tor łatwej i szybkiej "dresówki", przez chwilę wydawało się, że w naszym kraju nic prócz szarych bluz i T-shirtów się nie sprzeda. Na szczęście nowa fala młodych, rodzimych projektantów udowodniła, że w dziedzinie mody i designu mamy jeszcze wiele do powiedzenia. I do sprzedania. Chrapkę na nasze produkty mają nie tylko polscy, ale również zagraniczni klienci. Ci pierwsi, jeśli czytają magazyny o modzie i choć trochę interesują się niszowym produktem, wiedzą gdzie kupić "perełki" made in Poland. Można to zrobić w sieci, ale trzeba już znać markę, by wyszukać jej sklep online. Albo stacjonarnie, ale tutaj sytuacja jest analogiczna. Butiki polskich projektantów rzadko zlokalizowane są w centrach handlowych. Nie wszystkich też stać, aby wynająć prestiżową przestrzeń przy znanych ulicach zakupowych (np. Mokotowska w Warszawie). Często mieszczą się w prywatnych mieszkaniach w kamienicach, do których trzeba dzwonić domofonem, albo rozrzucone są po mieście, więc klient też musi wcześniej znać adres sklepu.

Ci drudzy, czyli zagraniczni klienci mają utrudnione zadanie. Produkty polskich marek mogą odkryć na przykład na Instagramie, a następnie zamówić je w sieci. Albo odwiedzając duże polskie miasta, trafić na butik danej marki. Do tej pory nie było to jednak łatwe zadanie. W Warszawie, na typowych turystycznych ścieżkach, czyli Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu i na starówce królowały znane, międzynarodowe brandy, które stać na korzystną lokalizację. Użycie czasu przeszłego jest tu celowe, ponieważ panorama sklepów w stolicy właśnie się zmieniła. Niszowej modzie pomogła architektura, choć w tym wypadku pomoc nie jest bezinteresowna. Nowe albo odrestaurowane budynki często posiłkują się modą i designem, by podnieść swój prestiż albo zwyczajnie zaciekawić przechodniów witryną, by zatrzymali się nad chwilę i podnieśli wzrok również na wyższe piętra. 

Polska moda po europejsku 

Jedną z odnowionych "perełek" stolicy jest budynek Hotelu Europejskiego, który mieści się między Krakowskim Przedmieściem a Placem Piłsudskiego. Odnowiona fasada i eleganckie wejście mogą teraz śmiało konkurować z Hotelem Bristol z naprzeciwka, który do tej pory uchodził za najbardziej luksusową placówkę w tej części miasta. O ile na początku Europejski nie wydawał się oferować spacerowiczom Krakowskiego nic ciekawego (duże witryny były zaklejone, znajdowała się na nich jedynie strzałka kierująca do wejścia), tak teraz wraca do swej pierwotnej funkcji. 

Hotel Europejski przy Krakowskim PrzedmieściuHotel Europejski przy Krakowskim Przedmieściu mat. prasowe

Od otwarcia w 1857 roku na parterze budynku znajdowały się eleganckie butiki, księgarnia, restauracja, skład win, salon fryzjerski, kwiaciarnia oraz salon motoryzacyjny marki Fiat. Oprócz tego w hotelu mieściły się siedziby zagranicznych poselstw, firm, galerie sztuki oraz pracownie artystów i bank. Hotel Europejski jako pierwszy w Polsce oferował gościom usługi hotelowe i handlowe pod jednym dachem. Po drugiej wojnie światowej budynek kilkakrotnie zmieniał zarządców i przeznaczenie, między innymi zajmowała się nim firma Orbis. W 2005 roku majątek wrócił do spółki akcyjnej H.E.S.A., czyli spadkobierców pierwotnych właścicieli. W 2018 roku, po kilku latach gruntownego remontu, hotel znów otworzył się na gości. Miesiąc temu uruchomiono nową część butikową, która zamyka cykl powrotu Europejskiego do korzeni.

"Tu jest jakby luksusowo", a jednak nie wszystko kosztuje fortunę 

W Europejski Boutiques czyli handlowej części Europejskiego otwarto pierwszy w Polsce salon Hermès (torebkę kupisz tu już za kilkanaście tysięcy euro), flagowy salon W.Kruk z biżuterią i ekskluzywnymi zegarkami, a także inne sklepy znanych marek. Najbardziej jednak cieszy to, co znajdziemy schodząc krętymi schodami w dół. HE Concept Store to miejsce, w którym polscy i zagraniczni klienci mogą lepiej poznać polską modę i design, trafiając na nią "z ulicy". Bo choć concept store znajduje się na najniższym piętrze - pod ziemią, jego asortyment zdobi główne witryny Europejskiego, wychodzące na Krakowskie Przedmieście. Selekcji marek, które się tu znalazły dokonała managerka sklepu Agnieszka Polańska-Gronek we współpracy z właścicielami hotelu. Celem było wybranie produktów, które nie są ogólnodostępne i takich, które mogą zaciekawić zagraniczną klientelę.

Schody prowadzące do HE Concept StoreSchody prowadzące do HE Concept Store Fot. archiwum prywatne

Chcemy otworzyć odwiedzającym oczy na polskie rzemiosło i świetne akcesoria

- mówi Agnieszka Polańska-Gronek. W ofercie sklepu znalazły się m.in. torebki Mandel - polskiej, niszowej marki, o której pisaliśmy w naszym cyklu "Polska Moda" (Architektura kształci najlepsze projektantki torebek? Mamy na to dowody!). Są też torebki Hollie Warsaw i Molehill. Wszystkie produkty tych marek kupimy w standardowych cenach. Nie zostały one podwyższone ze względu na luksusową lokalizację. To samo dotyczy rodzimej biżuterii od Berries & Co, Beller czy Mokobelle. Z ubrań kupimy tu propozycje Macieja Zienia, Violi Piekut, Dawida Wolińskiego czy Rodrigo de la Garza, a większość z tych rzeczy nie dostaniemy nigdzie indziej. 

Kolekcje ubrań w HE Concept StoreKolekcje ubrań w HE Concept Store Fot. archiwum prywatne

Ubrania nie pokrywają się ze standardowymi kolekcjami projektantów. Dawid Woliński i Viola Piekut stworzyli dla nas specjalne kolekcje, których nie ma w ich własnych atelier

- podkreśla managerka sklepu. Asortyment uzupełniają książki, albumy, ceramika a także świetne gadżety. Wśród nich można znaleźć wiele pomysłów na oryginalne prezenty. W tej kategorii dominują zagraniczne marki, na przykład z Australii lub Tajwanu, które w Polsce dostępne są jedynie w HE Concept Store. W tym wypadku również zachowano zgodność cen z tymi, które firmy podają na swoich stronach internetowych i co najlepsze - ceny te nie odstraszają. Pięknie zapakowany złoty grzebień można tu kupić za 89 złotych, bezprzewodowy głośnik w drewnianej oprawie za 209 złotych, dizajnerski przycisk na dokumenty też za 89 złotych, a turystyczny zestaw do golenia za 100 złotych. 

Polski kawior, szampan i plakaty Wałkuskiego 

Gdyby komuś przedłużyły się zakupy w Europejskim, zawsze można trochę odpocząć w strefie gastronomicznej concept store'u. Ma tu być podawany polski kawior firmy Antonius Caviar (uważany za jeden z najlepszych kawiorów na świecie) oraz szampan. Siadając na stołkach barowych zauważymy na ścianie kilkanaście plakatów Wiesława Wałkuskiego. Je też można kupić. Całość robi naprawdę dobre wrażenie, a zadbała o to architekt Magdalena Kijanko. Ściany zdobią tapety - reprodukcje malowideł, których autorką jest francuska artystką Fabienne David, mama prezesa zarządu H.E.S.A. Ponoć poprawiała je jeszcze pędzelkiem, gdy były już przyklejone do ściany, a naokoło trwał remont. W trudnych warunkach odbywały się również negocjacje z markami, które miały pojawić się w sklepie.

Tapety wyglądają jak naścienne malowidłaTapety wyglądają jak naścienne malowidła Fot. archiwum prywatne

Początkowo ciężko było zaszczepić w projektantkach ideę tego miejsca, kiedy wyglądało ono jak plac budowy

- mówi managerka Agnieszka Polańska-Gronek. Dopiero teraz zaczęło się do niej zgłaszać wiele marek. Ich właściciele przekonali się, że to odpowiednia przestrzeń. Architektura dała modzie kontekst i szansę na nowe podboje. Moda wypełniła architekturę od środka i otworzyła ją na gości. Idealna symbioza!