Ewa Zakrzewska: "My, kobiety plus size, mamy hajs i też chcemy go wydać"

Ewa Zakrzewska, najbardziej znana polska modelka plus size, autorka bloga Ewokracja, stylistka i jurorka programu "Supermodelka plus size", opowiedziała nam o tym, jak inspiruje kobiety do wyjścia na plażę w bikini i jak moda plus size wygląda w Polsce.

W tym roku Dolce&Gabbana ogłosili, że poszerzają rozmiarówkę i od teraz będzie można kupować u nich ubrania w rozmiarze odpowiadającym polskiemu 48. Nike wstawiło do swojego londyńskiego salonu manekina plus size. Czy masz poczucie, że branża mody w końcu otwiera się na krągłe i duże kobiety? Ile zmieniło się od czasu, gdy rozpoczynałaś swoją karierę?

Tak, widzę sporą różnicę. Kiedy zaczynałam w modelingu, to miałam poczucie, że będę pojawiać się tylko w lookbookach bielizny erotycznej albo w ubraniach dla sklepów typu Puszysta Pani. Wtedy też otworzyłam butik z outletem z Wielkiej Brytanii, bo w Polsce nie miałam za dużego wyboru. Było bardzo źle i tak naprawdę kobiety nie chciały się fajnie ubierać. Nie były to czasy Pinteresta i Instagrama, a teraz widać, że to wszystko nabrało tempa, chociaż nadal bulwersuje manekin w rozmiarze XL, co trochę mnie smuci. Wiadomo, że legginsy XL gdzieś są, ale jak się je pokaże, to się nagle robi międzynarodowa afera.

Ewa ZakrzewskaEwa Zakrzewska Fot. Artcharlotte/ Ewokracja.pl

A czy w ofercie popularnych marek odzieżowych jest faktycznie oferta powyżej rozmiaru 44?

Nadal jest moim zdaniem problem, zwłaszcza w Polsce, gdzie zamykają się najpopularniejsze sieciówki, które miały plus size (Marks&Spencer - przyp.). I nawet jeśli te marki mają za granicą rozmiary 54 czy 56, to do naszego kraju często nie są sprowadzane. Ta sama kolekcja jest w okrojonej rozmiarówce.

Czyli w Polsce uznano, że nie ma kobiet powyżej rozmiaru 42 albo 44?

Tak. I to mnie zawsze zastanawiało, czy to się nie sprzedaje. Zaczęłam w to wierzyć, gdy otworzyłam butik. Moim zdaniem najfajniejsze ubrania, te najbardziej na czasie, po prostu się nie sprzedawały. Teraz jak widzę dziewczyny plus size na ulicy, to one się zupełnie inaczej ubierają niż jeszcze pięć lat temu. Też media nie za bardzo interesowały się wcześniej modą plus size. Gdy zaczynałam pracę w modelingu i moja agencja fajnie działała, to jedna z redaktorek powiedziała, że nie pokażą nigdy w życiu modelki plus size, bo to jest niezdrowe, niesmaczne i nieestetyczne. To były "Wysokie Obcasy". A potem po "Supermodelce" widzę okładkę z dziewczynami body positive plus size. Widać, że mentalność się zmienia, zmieniają się trendy. Według danych GUS nawet 40 proc. kobiet ma wskaźnik BMI wyższy, niż przewiduje norma. Jest nas dużo i też mamy hajs, który chcemy wydać!

Ewa ZakrzewskaEwa Zakrzewska Ewokracja.pl

Podczas przeglądania twojego Instagram zauważyłam u ciebie dużo mocnych wzorów, odważnych kolorów, są plisowane spódnice, topy odsłaniające brzuch i stroje dwuczęściowe, czyli wszystkie ubrania, których zazwyczaj nie ma w modowych poradnikach dla kobiet plus size. Ty jednak je pokazujesz i zachęcasz, by je nosić.

Niedawno przeczytałam wywiad z bardzo znanym stylistą, który stwierdził, że wszystkie kobiety powyżej rozmiaru 48 mają figurę typu cegła, że zatracają kształty i zmieniają się w jeden określony typ sylwetki. To jest oczywiście totalna bzdura! Kiedy pracowałam jako modelka, stylista jednego ze znanych magazynów zobaczył mój rozmiar, ale nie spojrzał na moje wymiary. Wybrał nietrafione ubrania i jak mnie zobaczył, to przepraszał, bo myślał, że jestem, jako to określił "taka bambaryłka". Styliści nie mają dużego doświadczenia w ubieraniu kobiet plus size, bo umówmy się, celebryci i gwiazdy, które występują na sesjach czy w telewizji, rzadko kiedy noszą większy rozmiar. A jak jest kobieta plus size, to często stylista może ją "skrzywdzić", co widać potem na ściankach. Wydaje mi się, że boimy się ubierać duże kobiety w niektóre rzeczy. Wiadomo, że od rozmiaru ważniejsza jest sylwetka, bo gruszka, która ma rozmiar 48 czy 58, nadal może nosić falbanki na górze, bo ma węższe ramiona niż biodra. 

W tym roku zaprojektowałaś kolekcję Tom&Rose dla dyskontu Biedronka, która pojawiła się w ponad dwóch tysiącach sklepów. Projektując te ubrania wiedziałaś doskonale, czego brakuje na rynku.

Gdy myślałam o spodniach, to zastanawiałam się, co mi najbardziej przeszkadza w tych, które są w innych sklepach. Przede wszystkim stan. Jakiej wysokości go zrobić, żeby spodnie nie zsuwały się zarówno z sylwetki typu jabłko, jak i gruszka. Bo ubrania w sieciówkach są projektowane dla ogółu, a jeśli nosimy większy rozmiar, to trudniej to dopasować. Dysproporcje są większe, bardziej widoczne, bo tej tkanki tłuszczowej będzie więcej niż np. w rozmiarze 38. Byłam w megaszoku, że Biedronka odważyła się na coś innego. W tego typu sklepach były wcześniej dostępne ubrania plus size, ale bardzo bezpieczne, jak legginsy czy koszulka. A w mojej kolekcji były rzeczy dopasowane, były płaszcze, kurtki, spódnice, no i spodnie rurki, na które bardzo ich namawiałam. Była też bielizna.

No właśnie, jak to jest z bielizną plus size?

W Polsce mamy świetnych producentów i konstruktorów bielizny, ale co ciekawe, najwięcej towaru sprzedaje się poza krajem. Ewa Michalak ubiera największe biusty, ona koncentruje się na tym, żeby biust dobrze wyglądał i żeby stanik był świetnie dopasowany. Oczywiście nie znajdę nic dla siebie np. w Intimissimi, nie kupię też rajstop Ani Lewandowskiej. 

Wiem, że bierzesz udział w wielu targach związanych z branżą ślubną. Jak to wygląda, jeśli chodzi o ofertę dla większych kobiet?

Na Wedding Art Show pojawiły się kobiety plus size. Chyba wtedy Iza Janachowska się tym zainspirowała i super pociągnęła temat w swoim programie. Jestem na wielu forach ślubnych i widzę, co się dzieje. Gdy chodziłam z przyjaciółką po salonach w Warszawie, to się załamałam. Dziewczyny muszą przykładać do siebie suknie w rozmiarze np. 38 i wyobrażać sobie, jak będą w niej wyglądały. Sprzedawczynie są niewyedukowane, panuje duża amatorszczyzna. Wiedza jest mała, dziewczyny nie mają pojęcia o typie sylwetki. Gdy szukałam sukni ślubnej dla siebie, to najpierw dzwoniłam do salonów i pytałam, czy można uszyć suknię rybkę w rozmiarze plus size. Słyszałam "Absolutnie! Ja nie chcę, żeby się z pani śmiali", a przecież ta kobieta mnie nawet na oczy nie widziała! 

Ale są i dobrzy projektanci. Na przykład Rina Cossack, na której pokazie chodziłam, ma świetne projekty plus size. Są trendy i proste sukienki, których brakuje, a ceny nie różnią się tak bardzo od tych w salonach. Warto więc szukać u projektantów. 

Ślubna sesja Ewy ZakrzewskiejŚlubna sesja Ewy Zakrzewskiej Fot. Pokadrowani.pl

A czy w ofercie młodych polskich marek znajdujesz ubrania dla siebie?

Nadal nie. Sprawdzam najpierw sklepy online, bo boję się iść do salonu i nie chcę marnować czasu, żeby usłyszeć, że nie ma dla mnie rozmiaru. 

Na twoim Intragramie jest zaskakująco mało negatywnych komentarzy. W czasach, gdy każda osoba, która publikuje coś w social mediach, jest narażona na hejt, u ciebie tego praktycznie nie ma. 

Zawsze miałam hejterów, szczególnie jak pojawiam się na jakimś plotkarskim serwisie, to od razu wylewa się w komentarzach wiadro z pomyjami. Staram się nie usuwać u siebie hejterskich wypowiedzi, chyba że są obrzydliwe. Czasami nie reaguje, czasami odpowiadam. To jest taka rozrywka także dla mnie. Już mnie to nie boli i mogę się tym bawić. Ja nigdy nie dorabiałam ideologii do bycia plus size, mówiłam o moich problemach z wagą, o bulimii. Nigdy nie napisałam, że bycie plus size jest lepsze od czegokolwiek, że kocham każdy centymetr swojego ciała. Może dlatego obserwatorzy niczego mi nie zarzucają. 

Czy czujesz, że twoja obecność w mediach pomaga innym kobietom?

Dostaję takie wiadomości codziennie (tu Ewa pokazuje folder z prywatnymi wiadomości na Instagramie, są ich setki). Dziewczyny piszą, że odważyły się kupić kostium kąpielowy albo założyć pierwszy raz sukienkę od czasu liceum. I to nie są tylko kobiety otyłe, piszę też szczupłe dziewczyny, które czują to samo. Bodyshaming dotyka też szczupłe osoby, ale o tym rzadko się mówi. Dziewczyny piszą, że się mną inspirują, że dodaje im otuchy. "Skoro Ewa pokazała się w bikini, to dlaczego ja nie mogę?" Przez wiele lat wyjście na plażę było dla mnie koszmarem. Mieszkałam nad jeziorem, ale wychodziłam tam tylko wieczorem, zawsze w T-shircie. 

Ewa ZakrzewskaEwa Zakrzewska Fot. Agnieszka Skowrońska/ Ewokracja.pl

No właśnie, jak to się stało, że nagle przestałaś inaczej patrzeć na swoje ciało?

Wyjechałam do Anglii i to sporo przestawiło mi w głowie. Przestano mnie krytykować, zmieniłam otoczenie, zaczęłam dostawać komplementy. Tego w Polsce zupełnie nie było. No i przede wszystkim były ubrania. Ja przecież nie poszłam na swoją studniówkę, a nosiłam wtedy rozmiar 44, bo nie stać mnie było na szycie, a w sklepach nic nie było. To było dla mnie bardzo bolesne. Gdy wyjechałam do Anglii, to stałam się zakupoholiczką. Mam samochód załadowany po sufit ubraniami, nie mieszczę się już w domu. Jak miesiąc nie kupię 20 sukienek, jestem chora. Wszystkie pieniądze wydam na podróże i ubrania. Powinnam iść na terapię (śmiech).

Czy teraz odbijasz sobie tamten czas?

Tak. Pamiętam, jak chodziłam z przyjaciółką po sklepach, tych wszystkich H&M i Orsayach, i tak myślałam, żeby mieć chociaż dwie pary porządnych jeansów. I żeby mieć pięć stylizacji do szkoły na każdy dzień tygodnia. Ale tego nie było. 

Czy zastanawiałaś się nad założeniem własnej marki odzieżowej?

Myślałam i nawet może się do czegoś przymierzam, ale nie chciałabym za bardzo zdradzać, bo nie wiem, na czym się to skończy. Trochę się obawiam. Pewnie byłoby zainteresowanie. Chciałabym szyć ubrania w Polsce, więc pewnie nie byłby najtańsze. Na pewno chciałabym mieć kostiumy kąpielowe. Wiem, że to będzie się najmniej sprzedawać, bo dziewczyny nadal się boją. Ale chciałabym złamać to tabu i na pewno byłyby to kostiumy dwuczęściowe. 

Więcej o:
Komentarze (62)
Ewa Zakrzewska modelka plus size
Zaloguj się
  • mammamia47

    0

    A w co ma się ubierać? Nim schudnie.We włosienicę?

  • pani_rosomak

    Oceniono 4 razy 2

    Czy działy marketingu sieci odzieżowych nie mają dostępu do danych statystycznych dotyczących wymiarów obywateli w danym kraju? Przecież z pewnością można sprawdzić ile statystycznie jest kobiet w rozmiarze 38 a ile w 48. Mój sąsiad zbudował dom pod Warszawą tylko prowadząc internetowy biznes: skupował używane ciuchy plus size i sprzedawał na Allegro. Baby się zabijały! Czy mając taką wiedzę sieciówki nie mogłyby sprowadzać rozmiarówki adekwatnej do wielkości obywateli danego kraju? To chore. Chodzę po Arkadii i innych tego typu przybytkach dóbr szybkozbywalnych i wszystko co widzę to stroje dla nastoletnich lolitek. Jeszcze gorzej jest w sektorze premium. Do największego rozmiaru uwielbianej przeze mnie MaxMara brakuje mi dwóch rozmiarów. Płaszcz jeszcze kupię i nie zapinam ale w sukienkę poprostu nie wejdę. Ile jest takich kobiet jak ja- wysokich , postawnych, dużych poprostu, które też chcialyby wyglądać elegancko???

  • latrynawyborcza

    Oceniono 5 razy -1

    "Mieszkałam nad jeziorem, ale wychodziłam tam tylko wieczorem..." No i tajemnica Loch Ness rozwiązana.

  • a.ba

    Oceniono 3 razy 1

    Młoda a spasiona jak świnka. Nie powinna się tym chwalić. Są kobiety o budowie 'grubokościstej' potężne ale nie zapasione. Ona ze swojej choroby zrobiła dochodowy interes.

  • nr36

    Oceniono 1 raz -1

    zdecydowanie, anorektyczki...

  • pawel_vogel

    Oceniono 6 razy 0

    Fajna dziewczyna, ma swój urok, szczególnie jej spojrzenie jest mega seksi.
    Ja na przykład lubię jak "jest za co chwycić" dziewczynę tu i tam. Ale szczególnie uwielbiam spoglądać gdy jej piersi falują w rytmicznym tempie naszego zbliżenia... Mrrr...
    Nie mówię o otyłości, bo jest niesmaczna, ale mówię o kształcie takiej pszczółki, co ma kilka centymetrów ciałka ponad zwykły rozmiar :)

  • baaag

    Oceniono 1 raz 1

    Moja żonka z latami tez dostała pokaźnego "plusa" i muszę powiedzieć że jakoś mi to pasuje...A kiedyś nie przypuszczałem.

  • sokrates2.life

    Oceniono 4 razy 0

    A potem leczenie z NFZ, czyli za pieniądze obywateli. Jednak cukier powinien być opodatkowany dodatkowo. Oczywiście wódka i papierosy też. Pół litra - 100 zł, paczka fajek 50 zł.

  • zagadkowy_komandos

    Oceniono 10 razy 0

    Hipopotamy mają charakterystyczny wygląd: beczkowaty tułów, brak owłosienia na ciele, krótkie nogi, dużą głowę i znaczne rozmiary. Pod względem wielkości dorównują nosorożcom białym, ustępując jedynie słoniom.

    Pomimo popularności w większości ogrodów zoologicznych i przedstawieniu w kulturze masowej jako ,,rubasznego grubaska", są jednymi z najbardziej niebezpiecznych i agresywnych ssaków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX