"Ja lubię swoją twarz, zmarszczki - to moje życie wypisane na niej" - naturalne piękno każdej z nas okiem Darii Widawskiej [WYWIAD]

Aleksandra Matczuk
11.02.2021 11:00
daria widawska

daria widawska (https://www.instagram.com/daria_widawska/ https://www.instagram.com/michalgromada/ https://www.instagram.com/youthhumanimpact/)

Daria Widawska to jedna z najpopularniejszych aktorek teatralnych i telewizyjnych w Polsce. Specjalnie dla Avanti24.pl opowiada o postrzeganiu siebie w naturalnej odsłonie. Jak widzi się bez make-upu jako kobieta? Przeczytaj nasz wywiad.

Aleksandra Matczuk, Avanti24: Pani Dario, jak wszyscy wiemy, zawód aktorki to ciągłe metamorfozy – wiele godzin spędzonych w charakteryzatorni, wcielanie się w kilka postaci jednego dnia. Czy w realnym świecie też lubi Pani eksperymentować ze swoim wyglądem?

Daria Widawska, aktorka teatralna i telewizyjna: Otóż nie. Wszystkie swoje marzenia dotyczące eksperymentów spełniam na scenie - tam daję się ponieść wyobraźni. Często maluję się sama i uwielbiam to robić. Moja kosmetyczka jest przepełniona różnego rodzaju produktami. Najczęściej nie są to makijaże zmieniające twarz, raczej mają one za zadanie dodawać postaci charakteru. Moja praca w teatrze pozwala mi na realizację wszystkich moich potrzeb związanych z metamorfozami. Inaczej jest, gdy gram w serialach. Tam nie maluję się sama. Dba o to charakteryzatorka i staram się za bardzo nie ingerować w jej pracę.

AM: Pandemia sprawiła, że więcej czasu spędzamy w domu, często też zmieniają się nasze priorytety i potrzeby. Czy cała ta sytuacja wpłynęła na sposób, w jaki dba pani o swój wygląd?

DW: Na co dzień nie używam make-upu, jeżeli już się maluję, to bardzo delikatnie i raczej bez podkładu. Najważniejszym kosmetykiem w mojej kosmetyczce jest tusz do rzęs. Lubię siebie bez i z make-upem. Jeżeli spędzam czas z dziećmi, to nie nakładam go na twarz, bo źle się z tym czuję. Natomiast na różnego rodzaju spotkaniach, imprezach, typu Telekamery, mogłabym się nie najlepiej czuć bez niego. Różnorodność jest fantastyczna i sposób, w jaki jej używamy również.

 

AM: Jak więc wygląda teraz Pani codzienny rytuał pielęgnacyjny? Czego nie może w nim absolutnie zabraknąć?

DW: Jeśli chodzi o pielęgnację, moim must have jest dobry krem, który odpowiednio nawilży moją twarz. Używam również serum na noc - pomaga on zregenerować skórę. Właściwie, jeśli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne, używam tylko tych dwóch.

 

AM: Czy bez makijażu jesteśmy równie piękne, jak w nim? Jak widzi się pani bez make-upu jako kobieta?

DW: Proszę spojrzeć na mój Instagram. Jest tam wiele zdjęć bez filtra i bez makijażu. Słyszałam, że jedno z moich wakacyjnych zdjęć wzbudziło wiele kontrowersji. Według mnie jest ono piękne. Widać na nim szczęście, spokój i radość ze spędzonych chwil z bliskimi. Makijaż rzeczywiście jest pewnego rodzaju upiększeniem, chcemy sobie coś dodać i ładnie wyglądać. My, kobiety lubimy metamorfozy i pomagają one nam często wyrazić, jak się czujemy w danej chwili. To, że mam ochotę się pomalować nie wyklucza się z moim poczuciem kobiecości. Ja lubię swoją twarz, zmarszczki - to moje życie wypisane na niej. Nie widzę nic złego w tym, że kobiety pokazują się bez makijażu. Najważniejsze jest to, w jakim wydaniu my się lubimy i czujemy prawdziwe.

 

AM: Coraz więcej Polek stara się świadomie dobierać kosmetyki do codziennej pielęgnacji lub makijażu. Czym Pani kieruje się przy zakupie?

DW: Wiele kosmetyków polecamy sobie z koleżankami. Chętnie je testuję i sprawdzam. Bardzo dużo daje tzw. poczta pantoflowa. Dzięki temu dowiaduję się o kosmetykach, sama wyrabiam swoją opinię. Uwielbiam produkty naturalne, to absolutna zmiana w myśleniu o kosmetologii w ostatnich latach.

AM: Proszę zdradzić nam tajemnicę – jakie kosmetyki pakuje Pani do torebki, gdy wychodzi z domu, a które z nich przeznaczone są na specjalne okazje?

DW: Tu Panią zaskoczę, jestem jedną z nielicznych kobiet, która nie ma kosmetyczki w swojej torebce. Maluję się przed wyjściem z domu. Czasem, jak wychodzę na event, biorę puder i pędzel, ewentualnie pomadkę - oczywiście, jeżeli mieści się do torebki. Nie mam na co dzień kosmetyczki, ograniczyłam zawartość torebki do minimum - noszę w niej tylko portfel i klucze.

AM: Mówi się, że tusz to najlepszy przyjaciel kobiety. Jaki więc efekt powinien oferować każdej z nas?

DW: Jestem wielką fanką tuszu do rzęs. Mam go zarówno w teatralnej kosmetyczce, jak i w szufladzie w domu. Śmieję się, że powinien on robić wszystko! Według mnie ma on za zadanie podkręcać, wydłużać, pogrubiać i najlepiej, żeby jeszcze gotował (śmiech). Nie może się osypywać. Nie ma nic gorszego niż moment, kiedy podczas występu wpadają mi resztki maskary do oczu. Idealny tusz musi spełniać wszystkie moje wymagania.

AM: Avon wystartował z Bitwą Maskar, podczas której do rywalizacji stanęły 3 tusze – Geniusz 5w1, Euforia i Unlimited. Który z nich jest Pani ulubieńcem i dlaczego?

DW: Absolutnie Unlimited! Testowałam wszystkie, jednak ten dla mnie daje najlepszy rezultat. Uwielbiam efekt uniesienia i pogrubienia rzęs. Tusz Unlimited przede wszystkim nie skleja rzęs i utrzymuje się na nich naprawdę długo. Polubiłam go do tego stopnia, że pozbyłam się kilku innych z mojej szuflady i zastąpiłam go produktem marki Avon. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się takiego efektu.

 

AM: Komu poleciłaby Pani tusz Unlimited?

DW: Wszystkim moim przyjaciółkom, ponieważ im poleca się najlepsze rzeczy! Tak naprawdę, mam nadzieję, że każda z kobiet, która szuka produktu idealnego, znajdzie tusz Unlimited na swojej drodze! Jest rewelacyjny i absolutnie stał się on moim ulubieńcem.

 
Więcej o: