Każdej jesieni stajemy przed pytaniem UGG czy Birkenstock? To odwieczny, modowy spór, który dzieli niemal tak samo, jak to, czy ananas pasuje na pizzę. Jedne z nas kochają uczucie otulającego, ciepłego jak uścisk misia, australijskiego buta UGG. Pozostałe wyznają surowy, anatomiczny komfort rodem z niemieckiej ortopedii, czyli kultowych chodaków Birkenstock Boston. Oczywiście wiele kobiet decyduje się na zakup kilka par z obu marek. Ale dla wielu z nas jesień to czas wyboru. W co zainwestować? Sprawdźmy to!
Zacznijmy od przytulności. Buty UGG to fenomen, który z buta dla surferów w Australii stał się absolutnym must-have w szafie każdej ikony stylu – od Kate Moss po siostry Hadid. To dowód na to, że jeśli komfort jest wystarczająco autentyczny, prędzej czy później stanie się luksusem. Otulająca, naturalna owcza wełna ma właściwości termoregulacyjne – zimą grzeje, a w cieplejsze dni utrzymuje optymalną temperaturę. To nie jest syntetyk, w którym noga się poci. Na tapetę biorę najgorętsze modele ostatnich sezonów: krótkie wełniane Tasman i Tazz. Dlaczego oszaleliśmy na ich punkcie? Mają w sobie cały ten komfort i charakter klasycznego UGG-a, ale dzięki niższej, subtelniejszej cholewce nie skracają tak nogi i są o wiele bardziej zgrabne. Pasują do wszystkiego: do luźnych jeansów, do legginsów noszonych z długimi, wełnianymi skarpetkami (to mój ulubiony look!), a nawet do jedwabnej spódnicy midi, z którą tworzą genialny, stylowy kontrast. Wisienką na torcie są perełki z tegorocznej wyprzedaży: krótkie UGG w obłędnym, pastelowym, błękitnym odcieniu. Są totalnie w moim stylu, a przy tak genialnej promocji trudno się oprzeć! Ich kolor przełamuje jesienny charakter i pasuje zarówno do surowych kolorów jak i ciepłych pasteli.
Dla kogo UGG? Dla zmarzluchów. Dla kobiet, które cenią sobie poczucie otulenia, przytulność i odrobinę nostalgii za stylem Y2K. To buty, które są jak ulubiony, kaszmirowy sweter – tylko na stopy.
Birkenstock Boston to zupełnie inna bajka. Ich niemiecka inżynieria, medyczna precyzja i surowy, minimalistyczny design nieoczekiwanie podbił świat high fashion – nosimy je zarówno latem, jak i jesienią. Te buty być może nie są jak otulający ciepły puch, ale są turbo wygodne i inteligentne. Ich sekret to anatomicznie ukształtowana, korkowa wkładka, która daje stopie idealne podparcie, zmuszając ją do pracy i poprawiając postawę całego ciała. Model Boston, czyli kryty chodak, to ich najbardziej wszechstronne wcielenie, zwłaszcza na nadchodzącą jesień. Dostępne w wersji z gładkiej, licowej skóry lub miękkiego zamszu, stały się ulubionym butem redaktorek mody, artystów i wszystkich tych, którzy cenią sobie estetykę quiet luxury. Wyglądają fenomenalnie z grubymi, wełnianymi skarpetami, które zresztą jesienią są pozycją obowiązkową.
Dla kogo Birkenstock Boston? Dla minimalistek. Dla osób, które cenią sobie funkcjonalność, surowy i ponadczasowy design. To wybór dla kogoś, kto chce zainwestować w zdrowie swoich stóp i w but, który z wiekiem wygląda coraz lepiej, nabierając szlachetnej patyny.
To nie jest pytanie o to, który but jest obiektywnie lepszy. To pytanie o to, jakiego komfortu szukasz i jaki styl życia prowadzisz. Wybierz UGG, jeśli twoja jesień pachnie dyniową latte, otulającym szalikiem i długimi wieczorami z książką. Szukasz ciepła, miękkości i bezwarunkowej przytulności. Jednak jeśli twoja jesień to szybkie tempo miasta, wizyty w galeriach sztuki i długie rozmowy przy kawie, to wybierz Birkenstock, które zapewnią inteligentne wsparcie i minimalistyczny styl, który jest równie praktyczny, co modny. A jeśli tak jak ja, nie potrafisz wybrać, to cóż, po to właśnie są wyprzedaże. A z moim upolowanym błękitnym cudem od UGG w szafie, być może znajdzie się jeszcze miejsce dla pary zamszowych Bostonów.