Anna Wintour także w 2026 roku odpowiada za organizację Met Gali. Jako globalna redaktor naczelna „Vogue" i jedna z kluczowych postaci Metropolitan Museum of Art decyduje nie tylko o motywie przewodnim, ale też o tym, kto znajdzie się na liście gości. To właśnie ona od lat nadaje ton całemu wydarzeniu i sprawia, że Met Gala pozostaje najważniejszym wieczorem w świecie mody. Sama pojawiła się w stylizacji niemal identycznej jak ta z 2019 roku i branża zareagowała natychmiast.
Internet wychwycił to natychmiast – i słusznie. To niemal dokładnie ten sam look, który miała na sobie w 2019 roku. Pytanie: czy to nadal działa, czy już nudzi? Z jednej strony można oczekiwać czegoś nowego, z drugiej Anna przyzwyczaiła nas, że na nowości raczej nie ma co liczyć.
Temat przewodni Met Gali 2026 brzmiał „Moda to sztuka", a na czerwonym dywanie pojawiło się sporo pierzastych interpretacji. Anna Wintour najwyraźniej nie szukała daleko, bo jej look to niemal lustrzane odbicie stylizacji z 2019 roku. Wtedy wystąpiła w różowej, pierzastej kreacji od Chanel zaprojektowanej przez Karla Lagerfelda – jednej z jego ostatnich prac przed śmiercią. Dziś wraca do tego samego kodu wizualnego, ale w wersji stworzonej przez Matthieu Blazy’ego. O ile wcześniej suknię zdobiły drobne, biżuteryjne kwiaty, teraz print układa się w ptasie pióra. To połączenie formy i wzoru jest spójne, ale jednocześnie sprawia cięższe wrażenie.
Anna Wintour od lat buduje swój wizerunek na powtarzalnych elementach – sylwetce, długości i detalach. Pióra, lekkość, pastelowa paleta – to wszystko wpisuje się zarówno w estetykę Chanel, jak i jej osobisty styl. Jej stylizacje nie zawsze są trendowe, ale zawsze są „jej" – i to właśnie świat mody w niej ceni. Osobiście uważam jednak, że powtórzenie tego looku nie było najlepszym ruchem, zwłaszcza że wersja z 2019 roku była lżejsza i wizualnie ciekawsza. Tegoroczna interpretacja wydaje się cięższa, a nawet karykaturalna.
W świecie mody coraz częściej mówi się o „repeat dressing" jako świadomym wyborze – odpowiedzi na nadprodukcję i szybkie tempo trendów. W tym przypadku trudno jednak mówić o konsekwencji, bo nie jest to dosłowne powtórzenie stylizacji, lecz jej nowa wersja. Tym samym idea traci na sile, a jej pozytywne znaczenie się rozmywa. Paradoksalnie lepsze wrażenie zrobiłoby założenie oryginału sprzed lat.