Oscary 2026: panny młode i egzotyczne ptaki. Które stylizacje zachwyciły, a które rozczarowały?

Tegoroczne Oscary 2026 czerwony dywan momentami przypominał ołtarz, a momentami luksusową wolierę. Niektóre gwiazdy wyglądały, jakby za chwilę miały składać przysięgę małżeńską albo odlecieć w stronę słońca. Od klasycznego Valentino, przez śmiałe Chanel, aż po lśniące Rodarte - oto mój subiektywny ranking tych, które są warte uwagi.
Oscary 2026
fot. IG @thejessiebuckley / IG @valetino / IG @givenchy / IG @cristinaehrlich

Zacznę szczerze: tegoroczny czerwony dywan Oscarów nie był dla mnie modowym objawieniem. Większość stylizacji była poprawna, bezpieczna i trochę zbyt zachowawcza jak na wydarzenie, które powinno być świętem wielkiej mody. Gwiazdy wyglądały pięknie, ale rzadko kiedy naprawdę ekscytująco.

Moja ulubiona – Anne Hathaway.

Aktorka w Valentino wyglądała dokładnie tak, jak powinna wyglądać gwiazda na Oscarach: elegancko, luksusowo i z absolutną pewnością siebie. Czarna aksamitna suknia o kroju syreny była dopracowana w każdym detalu. Delikatne, perłowe kwiaty rozsiane na materiale dodawały jej miękkości i subtelności, ale prawdziwą magię stworzyły dodatki. Operowe rękawiczki i perfekcyjnie dobrana biżuteria Bvlgari sprawiły, że całość nabrała niemal filmowego charakteru. Patrząc na Anne, miałam wrażenie, jakbym oglądała gwiazdę złotej ery Hollywood, która jakimś cudem teleportowała się do 2026 roku. Jestem bardzo na tak! 

 

Gracie Abrams w Chanel

Kiedy na czerwonym dywanie pojawiła się Gracie Abrams, od razu było doszłam do refleksji, że młodsze pokolenie ma zupełnie inne podejście do oscarowego dress code’u. I dobrze! Tam, gdzie starsze gwiazdy wybierają eleganckie monumentalne suknie, ona postawiła na nowoczesny czarny, cekinowy zestaw Chanel z odsłoniętym brzuchem. To stylizacja, która równie dobrze mogłaby pojawić się na scenie podczas koncertu albo na afterparty w Los Angeles. Ten kontrast z klasycznym czerwonym dywanem działał jak świeży powiew powietrza. Całość miała w sobie coś lekko buntowniczego – błyszczące cekiny i krótki top, a jednocześnie wciąż było w tym coś bardzo Chanel: luksus, perfekcyjne proporcje i nonszalancja, która sprawia, że stylizacja wygląda drogo, ale nie przesadnie teatralnie. Zerknęłam na niego z przyjemnością.

 

Jane Fonda w Rodarte

Jane Fonda po raz kolejny udowodniła, że styl naprawdę nie ma wieku/ Jej suknia od Rodarte była z tych projektów, które przyciągają wzrok już z daleka. Tysiące czekoladowych cekinów układało się w powierzchnię, która niemal płynęła w świetle reflektorów. Każdy ruch sprawiał, że materiał zaczynał błyszczeć jeszcze mocniej, jakby Fonda była otoczona własną aurą blasku. Zwróciłam też uwagę na jej pięknie ułożone, objętościowe, naturalnie siwe – absolutnie spektakularne. Całość działała naprawdę dobrze.

 

Jessie Buckley – Oscar i różowa suknia po raz kolejny

Jessie Buckley wpisała się w trend, który zaczyna mnie już naprawdę męczyć – odbieranie Oscara w różowej sukni. Ten kolor najwyraźniej stał się nowym bezpiecznym wyborem na wielkie momenty gali. Problem w tym, że kiedy ogląda się kolejne ceremonie, zaczyna się mieć wrażenie, że widzieliśmy to już kilka razy. Jej stylizacja łączyła pudrowy róż z mocnym akcentem krwistoczerwonej satyny na ramionach. Teoretycznie brzmi odważnie, ale w praktyce całość wyglądała trochę jak wariacja na temat czegoś, co już dobrze znamy. Zwłaszcza że zaledwie rok temu Mikey Madison odbierała Oscara w bardzo podobnej koncepcji – również w różowej sukni, tylko z czarną górą, która dodawała całości bardziej graficznego charakteru. I właśnie tu pojawia się problem. Kiedy widzimy niemal ten sam pomysł rok po roku, trudno mówić o świeżości. Stylizacja Buckley nie była brzydka – wręcz przeciwnie, była poprawna i efektowna, ale spodziewałabym się czegoś lepszego.

 

Ślubna wizja Elle Fanning

Patrząc na część stylizacji tego wieczoru, naprawdę miałam wrażenie, że w Los Angeles odbywa się zbiorowa ceremonia ślubna gwiazd Hollywood. Najlepszym przykładem była Elle Fanning w Givenchy. Biały tiul, srebrne hafty i ogromna objętość stworzyły kreację, która wyglądała jak suknia panny młodej z hollywoodzkiej bajki. Elle wyglądała niezwykle eterycznie, niemal nierealnie. To jeden z tych momentów, kiedy moda bardziej przypomina scenografię do filmu niż ubranie. Czy było pięknie? Oczywiście. Czy było zaskakująco? Niekoniecznie. To była bardzo ładna, bardzo bezpieczna stylizacja – taka, którą ogląda się z przyjemnością, ale o której szybko się zapomina.

 

Nicole Kidman i ornitologiczna fantazja Chanel

Na koniec Nicole Kidman, która zdecydowanie postawiła na spektakl. Jej beżowa suknia Chanel z kaskadami piór wokół bioder i u dołu spódnicy była jednym z najbardziej teatralnych projektów tego wieczoru. Całość przypominała modową interpretację egzotycznego ptaka – trochę dziwną, trochę fascynującą. Nicole od lat udowadnia, że potrafi udźwignąć nawet najbardziej ekstrawaganckie projekty i tutaj było dokładnie tak samo. Niewiele aktorek mogłoby założyć taką kreację i nie wyglądać przy tym jak element scenografii. Czy to była przesada? Być może. Ale moim zdaniem wyglądała świetnie. Czerwony dywan Oscarów zawsze potrzebuje jednej stylizacji, która jest odrobinę szalona. I w tym roku tę rolę przejęła Nicole.

 
Więcej o: