Julia Wieniawa przyzwyczaiła nas do tego, że każda jej stylizacja jest dopracowana w najmniejszym szczególe. Tym razem artystka zaprezentowała się w mrocznym, a jednocześnie lśniącym wydaniu, które idealnie balansuje między glamour a rockowym charakterem.
Bazą stylizacji Julii jest efektowna czarna bluzka z misternymi zdobieniami z kryształów, które układają się w formę dekoracyjnej kokardy na froncie. To projekt nowojorskiej marki Area, znanej z zamiłowania do przepychu, wysokiego krawiectwa i blasku, obok którego nie da się przejść obojętnie. Mam jednak złą wiadomość dla fanek tego konkretnego modelu — bluzka błyskawicznie zniknęła ze sklepów i obecnie ma status „sold out". Area w ostatnich sezonach stała się ulubieńcem celebrytek na czerwonych dywanach, a Wieniawa tylko potwierdza jej pozycję jako pełnoprawnego it-brandu.
Choć wzrok przyciąga lśniąca bluzka, to właśnie akcesoria budują całą stylizację. Prawdziwym game-changerem są długie, operowe rękawiczki pokryte charakterystycznym wzorem półksiężyców — znakiem rozpoznawczym francuskiej projektantki Marine Serre. Podobne rękawiczki tej marki wybrała koreańska idolka Jennie na swój koncert, a logo księżyca mogliśmy podziwiać również w stylizacji Emily w Paryżu.
Dlaczego akurat księżyc? Dla Serre ten symbol ma głębokie znaczenie. Jest jednym z najstarszych znaków ludzkości, przekracza granice kultur i religii, symbolizując kobiecość, zmianę i ewolucję. Nie jest też tajemnicą, że Julia Wieniawa uwielbia motyw księżyca — wielokrotnie przemycała go w biżuterii, stylizacjach i sesjach zdjęciowych. To detal, który idealnie współgra z jej artystyczną duszą i zainteresowaniem duchowością.
Jeśli myśleliście, że rękawiczki to wyłącznie zimowy dodatek, Julia Wieniawa szybko wyprowadza z błędu. Modowe stylistki są zgodne — długie, operowe rękawiczki to jeden z najmocniejszych trendów, który osiągnie swój szczyt w 2026 roku. W nadchodzących sezonach nosimy je do T-shirtów, gorsetów i wieczorowych sukni. Mają być widoczne, bogato zdobione lub pokryte wyrazistymi wzorami, dokładnie tak jak u Marine Serre. Dodają stylizacjom dramatyzmu i elegancji rodem ze starego Hollywood, ale w nowoczesnym, streetwearowym wydaniu. Brzmi dobrze? Bo dokładnie takie jest.