Większość letnich sandałów to kompromis. Albo masz cienką podeszwę, w której czujesz każdy kamień na chodniku, albo skórzane paski, które przy 30 stopniach i wilgoci zamieniają się w prawdziwe narzędzie tortur. Teva Hurricane to model, który wyłamuje się z tych schematów. Moje największe zaskoczenie? Brak okresu „rozchodzenia". Zazwyczaj nowe buty wymagają plastrów i cierpliwości. W Hurricane paski są miękkie, a wyściółka na pięcie – charakterystyczny element tego modelu – sprawia, że można zapomnieć o otarciach. To buty, które wyjmujesz z pudełka i od razu możesz iść na 10-kilometrowy spacer po mieście albo po lesie. W końcu powstały w Arizonie, więc ich funkcjonalność nie powinna nikogo dziwić. Sama je noszę i sama polecam. Za każdym razem, gdy widzę kogoś w tych sandałach na ulicy, mam wrażenie, że ta osoba po prostu wie, co dobre.
W ofercie Tevy znajdziesz model Original Universal – cieńszy i bardziej płaski – oraz właśnie Hurricane. Jeśli miałabym polecić jedną parę na wyprzedaży, bez wahania wskazałabym właśnie na Hurricane. Podeszwa w tym modelu jest wyraźnie profilowana i znacznie grubsza. To ogromna różnica podczas miejskich spacerów – stawy nie męczą się tak szybko na twardym betonie. Spód podeszwy wykonano z gumy Durabrasion™, która świetnie trzyma się podłoża. Niezależnie od tego, czy biegniesz do tramwaju po mokrym asfalcie, czy wspinasz się na kamienisty brzeg jeziora, czujesz się stabilnie. No i kolor, który moim zdaniem wygrywa wszystko. Latem uwielbiam jasne odcienie – właściwie prawie w ogóle nie noszę wtedy czerni. Beżowy model dostępny na Answear.com to według mnie jedna z najlepszych decyzji zakupowych tego sezonu. Czerń bywa ciężka, a neony szybko się nudzą. Beż wygląda drogo, szlachetnie i idealnie wpisuje się w trend quiet luxury, nawet w sportowym wydaniu.
Obserwując modę od lat, widzę, że Teva stała się symbolem pewnego rodzaju buntu przeciwko modowej pretensjonalności. Noszenie tych sandałów oznacza jednocześnie znajomość trendów, ale też świadomy wybór wygody i autentyczności. To buty, które świetnie wyglądają z białą koszulą oversize i złotymi kolczykami – zestawieniem, które osobiście uwielbiam. Całość wygląda świeżo, nowocześnie i nie sprawia wrażenia, że zbyt mocno się starasz. Co więcej, Teva to jedna z tych marek, które z biegiem lat wyglądają nawet lepiej. Moje stare pary, lekko przykurzone pyłem z wakacyjnych dróg, nadal noszę i zamierzam nosić także w tym sezonie. To zdecydowanie nie są jednorazowe buty.
Ceny sandałów Teva dobrze odzwierciedlają ich jakość, ale znalezienie modelu Hurricane w tak uniwersalnym kolorze jak beż w obniżonej cenie to naprawdę rzadka okazja. Zazwyczaj najpopularniejsze odcienie znikają z półek jako pierwsze.