Ten top jest jak niefiltrowana poezja i mój absolutny bestseller na liście życzeń. Zawsze marzyłam o bluzce, która ma w sobie niewymuszony, romantyczny urok, ten słynny francuski je ne sais quoi. I właśnie taka jest bluzka "Adela" od polskiej marki La Vega. Jej pudrowy róż jest jak kobiecość w pełnym rozkwicie. A krój? Potężne, bufiaste, lekko transparentne rękawy, które wyglądają jak chmurki waty cukrowej, a jednocześnie są niezwykle eleganckie. Krótki, dopasowany krój pięknie podkreśla talię. Jest w niej coś z bluzki hiszpanki, coś z estetyki retro, a przy tym jest super nowoczesna.
Nienawidzę ciężkich, kryjących podkładów. Zamiast upiększać, tworzą na twarzy maskę. Dlatego moim odkryciem i absolutnym hitem jest Double Serum Foundation od Clarins. To genialne połączenie kultowego serum Double Serum z lekkim, świetlistym pigmentem. Jego konsystencja jest niewiarygodnie lekka, płynna i satynowa. Rozprowadza się jak luksusowy olejek, a po chwili stapia ze skórą, stając się zupełnie niewidocznym. A efekt? Skóra wygląda na zdrowszą, bardziej promienną, wypoczętą, a jej koloryt jest subtelnie wyrównany. Rewelacja!
Jest w tej torebce coś tak optymistycznego, że od razu chce się jechać na wakacje. Torebka "Petalo" od hiszpańskiej marki BIMBA Y LOLA w kolorze wanilii jest absolutnie genialna – miękka, organiczna, przypominająca płatek kwiatu, a jednocześnie super nowoczesna. Jest wykonana ze skóry, ale jest lekka i niezwykle przyjemna w dotyku. Wyobrażam ją sobie z kremową, lnianą sukienką latem, ale też jako przełamanie czekoladowego total looku.
Pamiętacie te plastikowe, półprzeźroczyste buty-żelki, które nosiłyśmy w dzieciństwie? Ja pamiętam. I mam do nich ogromny sentyment. A teraz, marka COS zamieniła naszą nostalgię w obiekt pożądania. Ich różowe, żelowe baleriny z wycięciami to hit. Mają klasyczną, baletową formę, ale materiał i kolor dodają im humoru i awangardowego pazura. Będą idealnym, zaskakującym akcentem do minimalistycznych, czarnych stylizacji.
Nic tak nie buduje pewności siebie, jak zjawiskowa bielizna, nawet jeśli nikt jej nie widzi. Mój typ to koronkowy, pas "Amelie" od kompletu GUESS. Wiem, taki pas kojarzy się z czymś niewygodnym, ale ten jest uszyty z elastycznej, miękkiej siateczki i koronki. Delikatnie otula i modeluje talię, nie krępując ruchów. Jej piękny, pudrowo-różowy kolor jest niezwykle kobiecy, a konstrukcja – bardzo zmysłowa. Idealna i pod oversizową marynarkę, i na specjalny wieczór.
Pomadka Rouge G od Guerlain to dla mnie definicja personalizacji. Sama idea jest genialna: osobno wybierasz swój idealny odcień pomadki (a formuły mają pielęgnacyjne, cudowne!), a osobno etui. Do wyboru mamy dziesiątki wzorów – od tych pokrytych skórą, przez emaliowane, aż po wysadzane kryształami. Etui ma wbudowane lusterko, co jest niezwykle praktyczne. To małe, osobiste dzieło sztuki.
Fundament każdej szafy, ale w wersji? Bardzo proszę. Ta koszula od marki Naree ma polską duszę i piękne kokardki na mankietach. Idealna, biała koszula może mieć wiele odsłon, a model "Larino", jest kwintesencją nonszalancji. Uszyta została z miękkiej, lejącej wiskozy, ma oversizowy, męski krój. Możesz ją nosić na setki sposobów – wpuszczoną w jeansy, luźno narzuconą na top, związaną w talii.