Kultowe trzy paski w zwierzęcej odsłonie
Nie ma chyba bardziej rozpoznawalnej marki związanej ze streetwearem niż mój ukochany Adidas, którego od lat jestem wierną miłośniczką. Kultowe i przysłowiowe ,,trzy paski'' to prawdziwe gwiazdy w świecie popkultury. Są obecne w kinematografii, muzyce, high fashion, a przede wszystkim w codzienności gen z. To coś więcej niż tylko brand ze sportowymi korzeniami - teraz to już ikona i diva wśród mody ulicznej, symbol łączący pokolenia i luksus w postaci wygody. Co więcej, ich odzież, buty i dodatki pozwalają na swobodne interpretacje i obecność w różnych stylizacjach i okazjach - a coś o tym wiem, bo swoją pracę magisterską broniłam w kultowych gazellach. Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że animal prints naprawdę przyciągają mój wzrok, a w połączeniu z moją ukochaną marką te ''adidasy'' jawią się jako prezent idealny.
Pielęgnacja, która działa cuda
Moja nastoletnia wersja bardzo zdziwiłaby się jak bardzo satysfakcjonująca (i potrzebna!) potrafi być pielęgnacja włosów. Kiedyś wolałam przytłaczać się ilością produktów z drogerii, ale dziś stawiam na jakość i luksus w postaci składników z najwyższej półki. Przetestowałam już mnóstwo produktów, ale moje serce skradła różowa seria Genesis od marki Kerastase. Powiem szczerze, że ta formuła naprawdę zmienia teksturę włosów, działa trochę jak powiedzenie ,,nowy rok, nowa ja'', ale tym razem z dotrzymaniem obietnicy. Z ręką na sercu stwierdzam, że ta linia naprawdę odmieniła moje włosy - i mówię to z pełnym przekonaniem, bo mam za mną absolutnie wszystkie kolory na głowie.
Futro w stylu slavic doll aesthetic
Slavic girl aesthetic to coś więcej niż ekscytacja folklorem i słowiańską obecnością w popkulturze. To estetyka, która lubuje się w przepychu, kwiatowych haftach imitujących prawdziwe roślinne elementy, pokaźnej biżuterii oraz futrzanych elementach. Wielkie futro od marki OCHNIK idealnie wpisuje się w ten trend - jest wielkie, ekspresyjne i z filmowym akcentem, który uwielbiam w dodatkach. Warto dodać, że słowiański trend, to swoisty powrót do przeszłości i czerpanie inspiracji z kultowych lat 2000., których echo w modzie powraca jak bumerang. Przesada jest tu uzasadniona i gdybym otrzymała zarówno futro z OCHNIKA jak i dresy z Adidasa, to uwierzcie, że nikt by mnie nie zatrzymał, by stworzyć z nich zgrany duet.
Serum jak z marzeń
Jako fanka dobrej oraz skutecznej pielęgnacji przetestowałam już naprawdę wiele produktów i przebyłam naprawdę długą drogę, od drogerii po droższe perfumerie, w poszukiwaniu mojego skrytego ideału. Przeglądając Instagrama, wpadł mi w oczy luksusowy, jedwabisty żel od polskiej marki Clarena. Jako fanka pereł, dosłownie w każdej formie, zauroczyła mnie jedwabista forma drobnych perełek, które otulają produkt. Te błyskotki zamiast klasycznej konsystencji od razu robią wrażenie, ale najlepsze jest to, że to nie jest tylko ładna forma. Formuła opiera się na ekstrakcie z kawioru oraz DERMAXYL®, które działają jak cichy sprzymierzeniec w walce z oznakami starzenia. Skóra staje się wyraźnie gładsza, bardziej napięta, a zmarszczki stopniowo tracą na widoczności.
Stroje prosto z filmowego kadru
Jako miłośniczka sztuk wizualnych i dziecko wychowane z filmem na oczach, od lat jestem zakochana w lekko teatralnych formach ubrań. W kolekcjach od marki Ella Mae ukuta jest ta czysta, filmowa wrażliwość i nastrój rodem z baśniowych opowieści. Minimalistyczna forma jest tu jedynie punktem rozpoczęcia; prawdziwy twist kryje się w nieoczywistych krojach i fakturze. Projekty przywodzą mi na myśl kultowe stroje rodem z fantasy, m.in ,,Wiedźmina'', ale w sobie też ten ekstrawagancji nastrój rodem z ,,Marii Antoniny'', czy eteryczną baśniowość z ,,Alicji w krainie czarów''.
Moje trzy miłości, czyli pop, czekolada i perfumy
Karmelowe perfumy brzmią dla mnie jak prognoza dobrej jakości. Jeśli dziś miałabym wskazać idealne połączenie popowej nuty i karmelowej słodyczy, a za obydwoma totalnie przepadam, to wyróżniłabym perfumy od amerykańskiej piosenkarki Sabriny Carpenter. "Me Espresso" w odcieniu baby blue, to hołd dla największego hitu Sabriny za którego otrzymała nagrodę Grammy. Zapakowane są w charakterystyczny flakon w kształcie tabliczki czekolady, a jego nuty zapachowe przywodzą na myśl moje osobiste niebo. W esencji znajdziemy obiecujące obietnice czekoladowego luksusu: gorzką kawę, waniliową orchideę, nuty karmelu i bitej śmietany, a całość domyka zgrabnie domyka nam herbatnik. Brzmi pysznie!