Jasnoniebieskie, jeansowe spodnie, które wybrała Monika Olejnik, to absolutna modowa perełka z dekonstrukcyjnym detalem w stylu Y2K. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to odważne, horyzontalne wycięcia na wysokości ud, ozdobione lśniącymi kryształkami. Ten motyw, nazywany cut-out, jest jednym z najmocniejszych trendów ostatnich lat. To bezpośrednie nawiązanie do estetyki lat 2000., ale w luksusowym wydaniu. Zwróćcie uwagę na ich krój. To fason przypominający spodnie typu chapsy, czyli te noszone przez kowbojów, które zakrywają tylko nogi, odsłaniając biodra. Tutaj, oczywiście, mamy warstwę jeansu, ale przez sprytne wycięcia iluzja pozostaje. A nogawka? Jest ekstremalnie długa i rozszerzana u dołu, co w połączeniu z butami na platformie tworzy nogi do nieba.
To pytanie jest przestarzałe i nieistotne. Ważne jest to, jak te spodnie nosi. A Olejnik robi to po mistrzowsku. Najważniejsza jest tutaj sztuka balansu. Jak nosić takie spodnie, by wyglądać z klasą? Z genialnym, minimalistycznym i klasycznym tlem. Monika Olejnik zestawiła te jeansy z prostą, niebieską, męską koszulą, którą nosi nonszalancko rozpiętą. A także czarną, skórzaną kurtką-bomberką o lekko oversizowym kroju. Kiedy jeden element stylizacji jest tak mocny, reszta musi być spokojna, niemal surowa. Połączenie awangardowego denimu z klasyką męskiej szafy to strzał w dziesiątkę!