Ten kamień zawsze wywołuje dużo zamieszania – liliowy tanzanit. Jeśli go nie znacie, musicie nadrobić zaległości. Wyobraźcie sobie kolor lawendy zmieszany z barwą nieba tuż po zachodzie słońca. To odcień, który jest absolutnie magiczny – nieoczywisty, subtelny, a jednocześnie hipnotyzujący. Pasuje do każdej karnacji i dodaje twarzy niezwykłej świeżości. Moje ukochane to złote kolczyki-wkrętki z kwadratowym tanzanitem – są minimalistyczne, ale robią całą stylizację. Wyglądają genialnie do zwykłego białego T-shirtu, ale równie dobrze sprawdzą się przy świątecznym stole. Dla fanek czegoś bardziej WOW, idealne będą wiszące modele na biglu. A jeśli obdarowywana osoba ma bardziej klasyczną duszę? Bezpiecznym, ale równie pięknym wyborem będzie – szafir. Jego głęboki, granatowy kolor to czysta zimowa elegancja.
Zima ma to do siebie, że tęsknimy za kolorami natury. A szmaragdowy turmalin jest jak mała obietnica nadchodzącej wiosny, zamknięta w najpiękniejszej formie. Jego nasycony, leśny odcień zieleni zamknięty w złotych kolczykach przypomina kolory lasu, a sam kamień ma w sobie niezwykłą energię i życie. Cudownie wygląda w duecie z zimowymi ubraniami w odcieniach beżu, karmelu czy kremowej bieli. Proste turmalinowe wkrętki czy wiszące kolczyki w kształcie łezki – oba modele pięknie wysmuklą szyję i będą idealnym uzupełnieniem wieczorowej sukienki.
Klasyczne diamentowe kolczyki oczywiście też są na liście! Ale w tym sezonie nosimy je w znacznie ciekawszych, bardziej nowoczesnych formach. Absolutnym hitem, który skradł moje serce, są wiszące kolczyki, które łączą w sobie dwa różne kształty kamieni – na przykład małe serce u góry i dużą, zwisającą kroplę na dole. Wyglądają dynamicznie i świeżo. Klasyką również można się bawić, a po pewnym czasie stwierdzisz, że to świetna zabawa. Równie modne są proste sztyfty, ale o nietypowych, fantazyjnych szlifach, takich jak wydłużona markiza, gruszka czy, oczywiście, serce. Wyglądają na uchu minimalistycznie, ale luksusowo.