Okazja była wyjątkowa. Pamela otworzyła swój pop-up store The Sonsie Garden – bujną, zieloną oazę wypełnioną świeżymi kwiatami i zapachem matcha latte. A jak ubrała się sama gospodyni? Dokładnie tak, jak powinna. Wybrała zwiewną, asymetryczną sukienkę w przepiękny, botaniczny wzór, idealnie wpisując się w otoczenie. Prawdziwy, romantyczny, angielski ogród przeniesiony został na materiał, jakby namalowany akwarelami na kremowym tle. Krój sukienki – nonszalancko opadający na jedno ramię, z delikatnymi, koronkowymi wstawkami. Jej look jest idealnym odzwierciedleniem filozofii jej marki kosmetycznej – powrotu do natury.
Ale najciekawsze w tym looku jest to, czego nie ma. Nie ma tu dużej biżuterii, nie ma szpilek na niebotycznym obcasie, nie ma skomplikowanej fryzury. I, co najważniejsze, nie ma mocnego, wieczorowego makijażu. To jest właśnie ta nowa Pamela, którą świat pokochał na nowo. Jej włosy są ułożone w swobodne, naturalne fale, a zadbana skóra promienieję blaskiem, nie rozświetlaczem. Według trendów wszystkie mamy być wiecznie młodsze, gładsze i bardziej perfekcyjne. Dlatego Pamela w dalszym ciągu pozostaje powiewem świeżości i inspiracją.