Moje pierwsze mokasyny na platformie są czarne, wykonane z wysokiej jakości skóry naturalnej. Od razu zauważyłam, że nie tylko świetnie wyglądają, ale też są niezwykle wygodne. Miękka, skórzana wkładka sprawia, że mogę chodzić w nich godzinami bez uczucia zmęczenia. Co ważne, pasują zarówno do eleganckiej sukienki, jak i do dżinsów czy oversize’owej marynarki. Te buty naprawdę dodają stylu i blasku każdej stylizacji. Kiedy założyłam je po raz pierwszy, koleżanki od razu zapytały: "Skąd masz takie fajne buty?". I wtedy zrozumiałam, że znalazłam jesienny ideał. Taką wisienkę na torcie, która będzie dopełnieniem chyba niemalże każdej mojej stylizacji.
Zauważyłam, że mokasyny na platformie wywołują skrajne emocje. Jedne kobiety je kochają od pierwszego spojrzenia - właśnie za to, że są trochę zadziorne, a przy tym bardzo praktyczne. Inne mówią, że nie potrafią się do nich przekonać, bo kojarzą im się z męskim stylem albo uważają, że są zbyt masywne. Ale przecież każdy ma mieć prawo swoje zdanie. Bo jak to mówią, o gustach się nie dyskutuje. Przyznaję, że na początku miałam podobne wątpliwości, ale kiedy je przymierzyłam, przepadłam. Kiedy zobaczyłam, jak fajnie "robią" całą stylizację i jak bardzo wydłużają nogi, już wiedziałam, że zostają ze mną na dłużej.
To, co najbardziej lubię w mokasynach na platformie, to ich różnorodność. Czarne - eleganckie i uniwersalne, beżowe - idealne do jasnych, jesiennych stylizacji. Są modele ze sprzączkami, które dodają charakteru, albo lakierowane, które pięknie błyszczą i sprawiają, że buty wyglądają jeszcze bardziej szykownie. Dzięki temu każda kobieta może znaleźć coś dla siebie, bez względu na to, czy woli klasykę, czy bardziej odważne formy. Ja wiem jedno, moje czarne skórzane mokasyny to dopiero początek i już zastanawiam się nad kolejną parą.