Możesz mieć na sobie najdroższą kurtkę i najfajniejszą bluzę, ale jeśli twoje buty zawiodą, cały wyjazd zamieni się w koszmar. Dobre buty trekkingowe to inwestycja w bezpieczeństwo, komfort i przyjemność z wędrówki, ale co ciekawe, a dla niektórych nawet dziwne – ta inwestycja nie musi od razu być czymś drogim. Modele, które znalazłam w internetowym butiku Born2be, to idealny przykład, jak daleko poszła technologia w bardziej przystępnych cenowo butach. Czego w nich szukałam? Wysokiej cholewki, które są absolutną podstawą na jesiennych szlakach. Chroni kostkę przed skręceniem na nierównym, kamienistym podłożu. Zajrzałam też pod spód – antypoślizgowa podeszwa musi mieć głęboki bieżnik, który "wgryza się" w błotnisty czy mokry teren. Wisienką na torcie są dla mnie pastelowe ładne kolory, które przełamują standardowa czerń i grafit.
Jeśli nie planujesz od razu zdobywać Rysów (sama mogłabym mieć z tym problem), a po prostu marzy ci się długi spacer po leśnych ścieżkach, ognisko ze znajomymi albo wypad do Zakopanego, to wybierz solidne trapery. Perełki, które wpadły mi w oko mają solidną, przyczepną podeszwę i wysoką cholewkę, która daje dobre wsparcie dla kostki. Może nie są tak zaawansowane technologicznie jak typowe trekkingi, ale na łatwiejszych, dobrze utrzymanych szlakach, w Bieszczadach czy Beskidach, sprawdzą się idealnie. W dodatku, pamiętajmy, że Born2be to przede wszystkim moda, więc buty wyglądają mega stylowo i założysz je zarówno na trasę, jak i na miasto.
Doświadczeni wędrowcy powtarzają to jak mantrę: w górach ubieramy się na "cebulkę". Pogoda może zmienić się w pięć minut, więc możliwość szybkiego zdejmowania i zakładania kolejnych warstw jest na wagę złota. Rozpinana bluza z polarem to must-have, klasyczna czerń lub biel będzie odpowiednia do każdego górskiego looku. Taka bluza jest lekka, nie zajmuje dużo miejsca w plecaku, a grzeje jak szalona, nawet gdy jest lekko wilgotna. Puchowa kamizelka? Mój faworyt w beżu znajdziesz w świetnej cenie!