Ta czekoladowa kurteczka z Sinsay w stylu Barbour ma w sobie coś ponadczasowego – jest prosta, pikowana, z lekkim połyskiem, a do tego brąz w odcieniu gorzkiej czekolady wygląda absolutnie luksusowo. To fason regular, zapinany na zatrzaski, z klasycznym kołnierzykiem i dużymi naszywanymi kieszeniami z przodu. Nie jest ocieplana, więc idealnie sprawdza się w przejściowe dni, kiedy rano jeszcze chłodno, a po południu przyjemnie ciepło.
Najbardziej podoba mi się, że tę kurtkę mogę nosić na nieskończenie wiele sposobów. Do jeansów i białej koszuli – tworzy klimat prosto z kopenhaskich ulic. Do zwiewnej sukienki i botków – od razu czuć ten brytyjski, lekko rustykalny vibe. Właśnie to połączenie stylu skandynawskiego z nutką klasyki Barbour sprawia, że kurteczka wygląda drożej, niż w rzeczywistości kosztowała. A muszę przyznać, że cena była naprawdę zaskakująco niska jak na tak świetne wykonanie.
Jedna z klientek napisała w komentarzu:
Bardzo ładna, dobre wykończenie.
– i w pełni się z tym zgadzam.
To nie jest sezonowy trend, który znudzi się po kilku miesiącach. Taka kurteczka w stylu Barbour to inwestycja w garderobę kapsułową – prostą, klasyczną, a jednocześnie z charakterem. Założę ją do pracy, na weekendowy spacer, ale też na wieczorne wyjście, gdy nie chcę wyglądać zbyt elegancko, ale wciąż stylowo.
Za każdym razem, gdy ją zakładam, mam wrażenie, jakbym przenosiła się na spacer po londyńskim Notting Hill albo kopenhaskim Østerbro. Taka kurteczka nadaje codzienności odrobinę luksusu, który wcale nie musi kosztować fortuny – i właśnie to lubię w modzie najbardziej.