Być może przychodzi to z wiekiem, a może po prostu trzeba najpierw "wyszaleć" się w fast fashion, aby wreszcie dojść do wniosku, że ślepa pogoń za trendami nie ma sensu. Uwaga - nie mylmy trendów z ekstrawagancją, którą absolutnie kocham i jestem jej wierna! Od jakiegoś czasu jednym z moich ulubionych sklepów stało się Uniqlo. To marka z Japonii, która kilka lat temu otworzyła swój pierwszy punkt w Warszawie. Choć skupia się głównie na sprzedaży stacjonarnej, sklep online również działa i regularnie z niego korzystam (niech nie odstraszą Was ceny podane w euro - po zakupie przeliczane są na złotówki).
W tym roku, przy okazji przeprowadzki do nowego mieszkania, obiecałam sobie, że pozbędę się z szafy rzeczy, które zalegają tam od dłuższego czasu (klasyczne "to się może jeszcze przydać"), a w zamian uzupełnię garderobę ubraniami, które na pewno będę nosić i które łatwo połączę z tym, co już mam. Część zakupów na pewno zrobię w Uniqlo, bo to marka, która odpowiada na moje aktualne potrzeby. Po pierwsze ich ubrania są bardzo funkcjonalne (to dla mnie najważniejsza cecha!) - wykorzystuję je na różne okazje. Na przykład miękkie spodnie w kant noszę i do pracy, i "po domu", Bra Top, czyli top z wbudowanym biustonoszem sprawdził się podczas wakacji na działce, ale świetnie wygląda również pod marynarką. Sztruksową torebkę nerkę nosiłam z kolei całą poprzednią zimę - dosłownie wszędzie i do wszystkiego. Wiosną wymieniłam ją na wersję z nylonu.
Oprócz tego, ubrania Uniqlo są trwałe oraz dostępne cenowo.Dotyczy to również kolekcji tworzonych we współpracy z projektantami, które wcale nie są droższe, niż te standardowe. Moją ulubioną jak do tej pory, była współpraca z marką Marimekko - świetne kolory i wzory.
Ale przejdźmy do nowości. Jesienna kolekcja Uniqlo nawiązuje do klasyki w wersji Ivy League, czyli stylu amerykańskich uniwersytetów wschodniego wybrzeża. Pojawia się w niej sporo pozycji, na które warto zwrócić uwagę. Pierwszą jest krótka kurtka ze sztucznej skóry, którą polecam w odcieniu ciemnobrązowym. Miałam okazję przedpremierowo ją przymierzyć - zobaczcie jak prezentuje się na sylwetce.
Jeśli chodzi o spodnie - mamy dwie propozycje: jeansy o kroju "flare", czyli z rozszerzaną nogawką i spodnie materiałowe w kant w jesiennych kolorach, które warto mieć ze względu na ich uniwersalność. Podobne mam już w swojej szafie (pisałam o nich wyżej), ale rozważam dokupienie nowych kolorów. Absolutnie urzekł mnie polarowy kardigan z ozdobnymi guzikami. Uniqlo fajnie go stylizuje - na przykład ze sztruksową koszulą albo bluzą z kapturem pod spodem, ale w bardziej eleganckim zestawieniu też będzie dobrze wyglądał (zobaczcie na moim zdjęciu w zestawie z jedwabną spódnicą i czarną bluzką).
W tym sezonie Uniqlo ponownie serwuje również doskonałe ubrania z kaszmiru, na przykład bluzkę na długi rękaw, która uzupełni stylizacje z elementami, o których do tej pory wspomniałam. Bluzka została wykonana w technologii HEATTECH, czyli z wykorzystaniem włókien, które nie tylko utrzymują ciepło, ale również je generują. HEATTECH wykorzystujący kaszmir został po raz pierwszy wprowadzony w 2024 roku, jednak w tym roku został rozszerzony również na kolekcję męską.
Jeśli chodzi o kolekcję zimową, ona również nawiązuje do amerykańskiego stylu, tym razem outdooru charakterystycznego dla weekendu spędzonego w chatce myśliwskiej albo nad jeziorem. Hitem jest tu płaszcz wykorzystujący technologię PUFFERTECH, czyli bardzo ciepłego, sztucznego puchu. Dla tych, którzy wolą krótszą wersję, marka przygotowała również i taką opcję. Moją uwagę zwróciła również śliwkowa kurtka bomber - niby nic nowego, a jednak oryginalny kolor "robi robotę". Wbrew pozorom łatwo włączyć go do garderoby - pasuje w zasadzie do wszystkiego (np. w minimalistycznej wersji - do brązu i czerni, w bardziej ekstrawaganckiej - do żółtego, zieleni i pomarańczu).
Przejdźmy teraz do kolekcji projektanckich Uniqlo. Najwięcej emocji budzi oczywiście współpraca z JW Anderson, czyli byłym dyrektorem kreatywnym luksusowej marki Loewe. W jego linii dla Uniqlo na jesień 2025 znalazłam propozycje, które z pewnością znajdą się w mojej szafie - i to nie tylko w sekcji dla kobiet! Absolutnym hitem jest sweterek w biało-żółte pasy. Nie tylko ze względu na to, że żółty to mój ulubiony kolor, ale również ze względu na niesamowicie miękki efekt w dotyku. Mam już doświadczenie ze swetrami Uniqlo z poprzednich kolekcji i często były moimi ulubionymi wyborami.
Z kolei w linii męskiej znalazłam gruby, mięsisty sweter z efektem gradientu w odcieniach niebieskiego. Lubię takie oversize’owe fasony, a to że sweter jest z kolekcji męskiej wcale nie przeszkadza!
Druga kolekcja projektancka to "Modernity in Motion" stworzona przez dyrektor kreatywną Uniqlo, brytyjską projektantkę Clare Waight Keller. W sklepach oznaczona jest literką ":C". Tu wybrałam długi, kraciasty płaszcz, nawiązujący do klasyki jesienno-zimowego stylu. Jego świetny krój sprawia, że wyróżnia się na tle innych. Warto dobrać do niego dzianinową kamizelkę z kapturem, tworząc wielowarstwową stylizację, która zabezpieczy przed chłodem. W kolekcji znajdziecie też porządną, kraciastą marynarkę i fajną, dużą torbę w ładnym odcieniu brązu. Ciekawym dodatkiem są dzianinowe apaszki, które można zarzucić na szyję. Przypominają trochę chusty harcerskie, ale moim zdaniem to jedynie dodaje im uroku.
Uniwersalne i dobre jakościowo ubrania to nie jedyny powód, dla którego polubiłam markę Uniqlo. Ważna jest dla mnie również ich filozofia, by generować jak najmniej odpadów. Jako, że Uniqlo nie kieruje się krótkimi trendami, po zakończeniu sezonu ubrania nie zostają uznane za "przeterminowane", ale wracają w kolejnych sezonach. Gdy w danym sklepie coś się nie sprzedaje, zamiast trafić na śmietnik, jest przewożone do innego sklepu, w którym ma szansę na lepszą sprzedaż. Wydaje się, że Uniqlo, mimo że to marka sieciowa, jest "slow" - potwierdza to również proces powstawania produktu, który zanim trafi na półki jest szczegółowo dopracowywany. Czasami mija nawet kilka lat, zanim trafi w ręce użytkownika. Marka skrupulatnie zbiera opinie klientów, a następnie je analizuje i wdraża konkretne rozwiązania. To mogą być tak proste rzeczy, jak brakująca kieszonka, ale to detale robią różnicę, którą widać i czuć.