Mowa o butach w stylu Mary Jane, które w latach 90. i wczesnych 2000. były naszym szkolnym uniformem – butami na zmianę, które jedne z nas kochały, a inne uważały za absolutny koszmarek. Potem o nich zapomniałyśmy. Zepchnęłyśmy je na dno szafy i mentalnej szufladki z napisem "nigdy więcej". Wydawało się, że na zawsze tam pozostaną, a jednak te skromne, dziewczęce balerinki wróciły. Wylądowały na wybiegach u największych projektantów, takich jak Miu Miu czy The Row, i na stopach ikon stylu, od Zoë Kravitz po Alexę Chung. Nasz dawny „szkolny kapciuszek" stał się najbardziej pożądanym butem sezonu. Ale w ultranowoczesnej nowej wersji.
Najciekawsze w tym powrocie jest to, jak różnorodnie interpretują go marki. Idealnym przykładem jest Adidas, który wziął na warsztat delikatny fason i dodał do niego technologiczną podeszwę oraz trzy paski. Pierwszy model, który skradł serca trendsetterek, to Adidas Samba Jane. To inteligentne połączenie dwóch megatrendów: kultowych sneakersów Samba i dziewczęcych balerinek. Zachowano w nich charakterystyczny dla Samby przód w kształcie litery "T" i trzy paski, ale zamiast sznurówek mamy tu uroczy, pojedynczy paseczek. Druga propozycja, jeszcze bardziej odważna, to Adidas Taekwondo Mei Ballet. Tu już wchodzimy prosto w serce trendu na balletcore. Te buty są super minimalistyczne, wykonane z miękkiej skóry i mają cienką, elastyczną podeszwę, która idealnie przylega do stopy. Wyglądają jak prawdziwe pointy baletnicy w miejskim wydaniu. W takich butach chętnie wróciłabym do szkoły! Są naprawdę cool.
W sklepie PRM znalazłam dużo więcej modeli, które przyciągają wzrok i łapią za serduszko. Moim absolutnym obiektem pożądania są modele marki Wales. Ich śmietankowa, skórzana wersja z satynową wyściółką to esencja stylu Rosie Huntington Whiteley czy Sofii Richie. Czytaj: królowych "quiet luxury". Bo takie baleriny nosi się do szerokich, lnianych spodni i kaszmirowych swetrów. Minimalistycznie i luksusowo. A jeśli szukasz czegoś nieoczywistego, to znalazłam jeden modowy plot twist, którego nikt się nie spodziewał – Crocs w wersji Mary Jane. I to w dodatku z metalicznym, srebrzystym akcentem! To propozycja dla odważnych dziewczyn, które nie traktują siebie śmiertelnie poważnie i potrafią bawić się kiczem, czyniąc go supermodnym.
Gdzieś pośrodku znajduje się Puma, która, podobnie jak Adidas, proponuje swoje sportowe interpretacje tego fasonu, często w odważniejszych detalach jak ostra nierówna podeszwa czy dodatkowe paski. Niezależnie od tego, które wybierzesz – czy te bardziej sportowe czy minimalistyczne – jedno jest pewne. I po latach noszenia ciężkich, masywnych sneakersów, ten powrót do lekkości i delikatności jest nam potrzebny. A nasz dawny szkolny kapeć przeszedł niesamowitą ewolucję i fajnie porwać się tej chwili nostalgii.