Sabrina Carpenter od dawna kojarzy mi się z estetyką, która potrafi łączyć dziewczęcy wdzięk z odrobiną retro, humoru i popowej nonszalancji. I mam wrażenie, że podobną energię można znaleźć w jej zapachach - nie próbują być przesadnie poważne ani „dorosłe", tylko pozwalają po prostu cieszyć się tym, co słodkie. Jej perfumy są dokładnie takie, jak wyobrażam sobie zapach na chłodny, leniwy dzień. Bo kiedy myślę o jesiennych zapach nie chce czegoś co znika w tle, ale też nie mam ochoty pachnieć ciężką, przytłaczającą kompozycją. Wolę coś otulającego, kremowego i apetycznego, co pasuje zarówno do dużego swetra, jak i do wieczornego wyjścia.
Kolekcja Sweet Tooth by Sabrina Carpenter od razu przyciąga uwagę samym wyglądem flakonów. Przypominają tabliczki czekolady, więc trudno oprzeć się skojarzeniu z czymś słodkim, rozpieszczającym i trochę nostalgicznym. Wśród zapachów pojawiają się różne odsłony tej słodkiej historii - od klasycznego Sweet Tooth, przez Cherry Baby i Me Espresso, aż po Sweet Tooth Caramel Dream, który szczególnie mocno wpisuje się w mój jesienny nastrój. Ten ostatni wygląda wręcz jak perfumeryjny odpowiednik karmelowego deseru i już sama nazwa sprawia, że mam ochotę sięgnąć po niego właśnie wtedy, gdy temperatura za oknem zaczyna spadać.
Zapach Caramel Dream jest dla mnie najbardziej oczywistym wyborem na jesień. Sam karmel przywołuje skojarzenia z ciepłem, słodyczą i kawiarnią, czyli dokładnie tym wszystkim, co jesienią najbardziej lubię. Wyobrażam sobie ten zapach w bardzo prostym scenariuszu: rano zakładam miękki sweter, spryskuję nadgarstki perfumami i wychodzę po kawę. Później ten sam zapach zostaje ze mną przez cały dzień, dobrze współgrając z jesiennymi ubraniami, skórzaną torebką i cięższymi butami.
A gdy mam ochotę na coś bardziej dziewczęcego, sięgam po inne jego odsłony. Sabrina Carpenter dobrze wie, że słodycz może mieć więcej niż jedno oblicze. Klasyczna wersja jest bardziej uniwersalną propozycją dla osób, które lubią słodkie, gourmandowe klimaty. Z kolei Cherry Baby wnosi do kolekcji owocowy charakter, a Me Espresso już samą nazwą idealnie wpisuje się w kawowy rytuał, który jesienią staje się niemal codziennością. Podoba mi się, że mogę dobrać zapach do nastroju - raz postawić na coś kremowego i deserowego, innym razem na owocową słodycz albo kawowe skojarzenia.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google