Zapomnij o matującym pudrze. Ten podkład opalizujący uratuje twoją skórę, gdy zniknie letnia opalenizna

Uwielbiam jesień, ale ma ona jeden, ogromny minus z sekcji "beauty". Z tygodnia na tydzień, z niemal sadystyczną powolnością, kradnie resztki wakacyjnej opalenizny, aby postawić po sobie zmęczoną, poszarzałą cerę. W końcu odkryłam idealny podkład opalizujący, który uratuje twoją skórę!
Ten podkład opalizujący uratuje twoją skórę
fot. IG @franziskanazarenus

Dlaczego jesienią potrzebujemy czegoś więcej?

Lato w makijażu rządzi się swoimi prawami. Lekkie kremy BB, minimalna ilość pudru (albo jego brak), wszystko ma być świeże i naturalne. Opalona skóra broni się sama. Ale jesienią reguły gry się zmieniają. Niższe temperatury i wiatr sprawiają, że skóra potrzebuje bardziej treściwej, trwalszej formuły. Do tego dochodzi ten psychologiczny aspekt – utrata blasku. I tu właśnie pojawia się problem z klasycznym, matującym pudrem. Owszem, utrwala podkład, ale jednocześnie zabiera skórze ostatnie resztki życia, tworząc na niej płaską, kredową maskę. A przecież chcemy wyglądać na wypoczęte, świetliste i pełne energii, nawet gdy za oknem plucha. Zainspirowana najnowszymi trendami, odkryłam sekretną broń, która jest jak wehikuł czasu przenoszący nas z powrotem na słoneczną plażę.

Latte Girl Makeup
Latte Girl Makeupfot. IG @franziskanazarenus

Latte Girl Makeup w wersji jesiennej

Pamiętacie trend na Latte Girl Makeup? Ten subtelny, kremowy, monochromatyczny look, który miał wyglądać luksusowo i niewinnie, a delikatnie opalizujący podkład o gładkim wykończeniu to jego idealna, jesienna kontynuacja. Co to właściwie jest? To taka trochę magiczna hybryda klasycznego krycia z rozświetleniem – podkład wykończeniowy nasycony tysiącami mikroskopijnych, perłowych pigmentów, które są niewidoczne gołym okiem, ale przepięknie odbijają i rozpraszają światło. Po nałożeniu na twarz, tworzy on iluzję zdrowej, wypoczętej i nawilżonej skóry. To jest ten słynny efekt "blur", który znamy z filtrów na Instagramie – drobne zmarszczki są optycznie wygładzone, a skóra wygląda, jakby otaczała ją delikatna, świetlista aura. To właśnie ten puder pozwala zatrzymać na dłużej wspomnienie letniej opalenizny i zdrowego blasku.

Przegląd koreańskich perełek
Przegląd koreańskich perełekfot. minti shop

Przegląd koreańskich perełek, które warto upolować

Ruszyłam na wirtualne łowy do Minti Shop i wybrałam kilku faworytów, którzy są absolutnymi cudami w tworzeniu tego świetlistego efektu. Dla fanek subtelności: koreański hit TirTir to mój absolutny hit na co dzień. Jest niewiarygodnie jedwabisty i daje najdelikatniejszy, najbardziej naturalny efekt "soft focus". Otula twarz jak lekka chmurka. Nie ma w nim grama widocznych drobinek. Po prostu sprawia, że skóra wygląda na zdrowszą, bardziej wypoczętą i aksamitnie gładką. Miłośniczkom "glow" polecam połączenie podkładu Rom&nd, również koreańskiej marki, z delikatnym rozświetlaczem tej samej marki. Doskonale się komponują! Jeśli chcesz podkręcić blask na maksa, ten mix to cudo. A podkład w poduszce od Dr.Hedison? Jak na podkład daje naprawdę przepiękny, wielowymiarowy blask. Nie jest płaski. W zależności od światła, mieni się różnymi tonami. To idealny produkt do "omiatania" całej twarzy dużym pędzlem na sam koniec makijażu. Natychmiast sprawia, że twarz wygląda na bardziej wypoczętą, a cały makijaż nabiera promiennych tonów.