Dla nowego pokolenia polskich projektantów etyczna moda to jedyna droga zgodna z ich sumieniem [WYWIAD]

Nowe pokolenie polskich projektantów podchodzi do mody w obiecujący sposób. Kluczowe są nie kolor, styl, forma, ale przede wszystkim materiał i produkcja. Dlaczego? To pokłosie alarmu klimatycznego, który oni słyszą mocniej i biorą go na serio.

Mikołaj Żurek to zwycięzca tegorocznego konkursu Złota Nitka. Zachwycił jurorów kolekcją, która odwołuje się do idei recyklingu. Wiktoria Frankowska w zeszłym roku wygrała Fashion Designer Awards, a już niedługo rusza z własną marką, która ma korzystać z ekorozwoju w branży modowej. Jako reprezentanci nowego pokolenia polskich projektantów opowiedzieli mi o wyzwaniach, jakie stawia przed nimi ambicja, by tworzyć modę w zrównoważony sposób. 

Czym jest dla ciebie moda zrównoważona?

Wiktoria Frankowska: W moim wypadku jest to świadome projektowanie, łączące odpowiedzialność społeczną, nadążanie za ekorozwojem w branży modowej i tekstylnej oraz sama idea ochrony środowiska dla przyszłych pokoleń. 

Mikołaj Żurek: Moda zrównoważona to dla mnie podejmowanie etycznych wyborów, szacunek oraz świadomość konsumencka i produkcyjna, czyli jedyny kierunek, w którym powinna podążać współczesna moda w dobie kryzysu klimatycznego.

Dlaczego wybrałeś recykling jako motyw przewodni kolekcji? 

Mikołaj Żurek: Od samego początku zależało mi na wykorzystaniu materiałów z drugiej ręki. W swojej kolekcji chciałem wykorzystać potencjał polskich materiałów, które są silnie zakorzenione w naszej kulturze, a jednak jakiś czas temu zostały zapomniane. 

Kolekcja Mikołaja Żurka 'Inwokacja' ze starych kapKolekcja Mikołaja Żurka 'Inwokacja' ze starych kap Fot. Karolina Wojtas

W jaki sposób powstała twoja kolekcja "Inwokacja"?

Mikołaj Żurek: Najważniejszą inspiracją była polska kultura i jej różne elementy - od strojów ludowych po polskie szkło unikatowe i użytkowe z czasów PRL. Moja kolekcja powstała niemal wyłącznie z rzeczy odzyskanych. Głównym materiałem w  kolekcji są kapy - dwuosnowowe tkaniny z północno-wschodniej Polski. Dwie różnokolorowe osnowy i dwa różnobarwne wątki sprawiają, że widoczny na nich obraz jest dwustronny. Wełniane narzuty z moich zbiorów to maszynowa, masowa produkcja z czasów PRL. Eksponowane kiedyś w wielu domach kapy przestały być modne i wylądowały w piwnicach i na strychach. Postanowiłem dać im drugie życie. 

Jaki potencjał ma według ciebie recykling w modzie? Jakie ma zalety? 

Mikołaj Żurek: Myślę, że w modzie przyszłości nie ma miejsca na niezrównoważoną produkcję i kilkukrotne wykorzystywanie tych samych tkanin jest wręcz koniecznością.

W jaki sposób podejście eko przejawia się w twoich kolekcjach? 

Wiktoria Frankowska: Zawsze przykładam ogromną wagę do tego, by moje kolekcje były tworzone w duchu zrównoważonej mody. Wybieram materiały naturalne, ekologiczne czy te z recyklingu. Aktualnie pracuję nad nową kolekcją, ponieważ w grudniu startuje mój sklep internetowy. Pojawią się w niej np. płaszcz z tkaniny z recyklingu, koszule z bawełny ekologicznej czy garnitur z ekologicznej wiskozy. W kolejnych kolekcjach chcę, by pojawiła się np. ekologiczna skóra powstała z przekształcenia grzybni - Mylo.

Jakie inne działania zamierzasz podjąć, aby twoja marka była bardziej eko? 

Wiktoria Frankowska: Każdy element łańcucha dostaw jest przeze mnie przemyślany. Materiały zostają starannie wyselekcjonowane, produkcja odbywa się Polsce, a sam produkt przychodzi w ekologicznych, papierowych pudełkach. W środku nie znajdziemy żadnej folii. Wszystko to będzie wyjątkowym doznaniem w duchu zrównoważonej mody. Oczywiście pojawiają się elementy logistyczne, których na tym etapie nie jesteśmy w stanie przeskoczyć, jak chociażby dostawy. Tutaj ciekawym rozwiązaniem są paczkomaty i zbiorowe dostawy. Przy moich produktach nie do końca można je wykorzystać, ale analizujemy możliwości. 

Z jakimi trudnościami się spotkałeś/aś tworząc swoją najnowszą kolekcję [u Mikołaja - kolekcja z recyklingu "Inwokacja", u Wiktorii - kolekcja, która pojawi się w grudniu]? 

Mikołaj Żurek: Kilkukrotnie zdarzały się sytuacje, że materiały przychodziły do mnie w znacznie gorszym stanie, niż się spodziewałem. Niektóre z nich niestety nie nadawały się do użytku, ale starałem się wykorzystać je chociażby do szycia prototypów. Dwuosnowowe, kilkudziesięcioletnie narzuty to również materiały, które nie są powszechnie dostępne. Sporą część z nich udało mi się znaleźć w tylko jednej sztuce, co komplikowało cały proces, ale z drugiej strony wiedziałem, że mam do czynienia z czymś wyjątkowym.

Wiktoria Frankowska: Notorycznie spotykam się z sytuacjami, że dostęp do ekologicznych produktów jest praktycznie niemożliwy. W hurtowniach otrzymuję pytania: "A po co to pani? Po co pani certyfikaty? Dlaczego to musi być eko? - Nie mamy takich". Spotkałam się też z oszustwami przy zakupie materiału naturalnego bez poliestru. Przy prostym sprawdzeniu go zapalniczką, okazywało się, że musi być w nim poliester. 

Z jakimi trudnościami spotykają się inni projektanci, którzy chcą tworzyć kolekcje z recyklingu?

Mikołaj Żurek: Problemów z materiałami z recyklingu może być naprawdę dużo. Na samym początku ciężko jest znaleźć zaufane źródło, które opisuje materiały odpowiednimi certyfikatami. Warto też sprawdzać wiarygodność samych certyfikatów. Często materiały pochodzące z recyklingu mają również wysokie ceny, co nie zawsze idzie w parze z ich jakością, której stan trzeba sprawdzać na każdym kroku.

Jakie nowe, ekologiczne materiały pojawiły się na rynku? 

Wiktoria Frankowska: Możemy wymienić np. Piñatex, czyli naturalną skórę alternatywną wykonaną z włókien celulozowych ekstrahowanych z liści ananasa, PLA i żywicy naftowej. Ciekawym materiałem jest też wcześniej wspomniany Mylo, czyli certyfikowany bioprodukt, który powstaje poprzez przekształcenie grzybni.

Projekty Wiktorii FrankowskiejProjekty Wiktorii Frankowskiej Fot. mat. prasowe

Jakie problemy wiążą się z ich wykorzystaniem? 

Wiktoria Frankowska: Główną trudnością jest ograniczona dostępność takich materiałów i koszt często zdecydowanie przewyższający inne, bardziej powszechne tkaniny. Wiąże się to z jeszcze wyższą ceną produktu finalnego, które, jak wiemy, i tak nie są niskie. Często trzeba też zapisywać się do kolejki, by móc dany materiał w ogóle zamówić, ponieważ ich dostępność nie jest ciągła. Zdarza się, że duże firmy kontraktują się na ilości wyczerpujące potencjał produkcyjny przedsiębiorstw zajmujących się wspomnianymi materiałami.

Dlaczego podejście eko jest dla ciebie ważne? 

Wiktoria Frankowska: Jest ważne, bo poprzez takie podejście walczymy o zachowanie zasobów naturalnych dla przyszłych pokoleń, poprawiamy jakość naszego życia i chronimy nasz ekosystem. 

Mikołaj Żurek: W dobie kryzysu klimatycznego tworzenie mody niezrównoważonej jest po prostu nieetyczne i niezgodne z moimi poglądami.

Co cię denerwuje w kontekście mody ekologicznej? 

Wiktoria Frankowska: Działania innych marek, gdy mówią o tym, że są eko, a później wychodzi na jaw produkcja w Chinach z najtańszych materiałów. Jeżeli chodzi o Azję, są też oczywiście miejsca, które mają wyśrubowane wymagania odnośnie do produkcji, nawet bardziej rygorystyczne niż w Europie, wiec nie chcę generalizować. Ale patrząc na cały łańcuch dostaw, niekoniecznie jest to odpowiedzialne rozwiązanie. Denerwują mnie też komentarze ludzi typu "Po co masz robić modę zrównoważoną, na tym się nie zarobi. Rób masówkę". Też się zdarzały.

Wiktoria FrankowskaWiktoria Frankowska Fot. archiwum prywatne

W jaki sposób oceniasz świadomość polskich konsumentów dotyczącą mody, w tym mody zrównoważonej? 

Wiktoria Frankowska: Polscy konsumenci są coraz bardziej świadomi, ale zarazem ogromna część przyznaje, że nie ma pojęcia, co oznacza moda zrównoważona. Ludzie zdają sobie sprawę, że to ważny temat, ale nadal pierwsza rzecz, na którą zwracają uwagę to cena, potem marka i trendy modowe. Myślę, że czekają nas jeszcze miesiące intensywnej edukacji w tym temacie.

Mikołaj Żurek: Myślę, że świadomość polskich konsumentów jest coraz większa, sporo osób w ostatnich latach zaczęło interesować się pochodzeniem swoich ubrań, jednak siła konsumpcjonizmu jest tak wielka, że ciężko mi określić, w jakiej skali można mówić o konsumentach, kierujących się etyką w porównaniu z tymi, którzy ani trochę się nad nią nie zastanawiają. 

Jakich rozwiązań systemowych brakuje według ciebie w polskiej branży mody, aby stała się ona bardziej eko?      

Wiktoria Frankowska: Oczywiście regulacji prawnych, które wpływałyby na większą przejrzystość firm, a także karanie firm, które oszukują konsumentów, przedstawiając się jako marki odpowiedzialne, wcale takimi nie będąc. W tym momencie mam wrażenie, ze takie sytuacje, z pomocą dobrych agencji PR, można przykryć. Nie chcę opowiadać się za wskazanym rozwiązaniem, ale być może dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie dodatkowych opłat dla firm, które odpowiadają za nadprodukcję oraz korzystanie z najtańszych i najsłabszych materiałów, które szybko się psują i trzeba je składować na wysypiskach. Brakuje również budowania większej świadomości dotyczącej mody zrównoważonej oraz działań greenwashingowych przez marki np. na uczelniach bądź szkołach. Jest to miejsce, gdzie zdecydowanie łatwiej można skupić uwagę ludzi na problemie i budować ich świadomość.

Mikołaj Żurek: Moim zdaniem, najważniejsze w obecnej sytuacji jest wprowadzenie szeregu zmian w sektorze pracy w modzie, prawne uregulowanie czasu i warunków pracy oraz zatrudnienie pracowników w oparciu o umowę o pracę, co dziś jest rzadkością na polskim rynku.

Czy trudno jest tworzyć modę w duchu eko? 

Mikołaj Żurek: Moim zdaniem tworzenie ubrań w zrównoważony sposób nie jest szczególnie trudne, ale zdecydowanie wymaga zaangażowania, cierpliwości i determinacji. Jednak prowadzenie marki w etyczny sposób daje wiele satysfakcji i możliwości rozwoju.

Mikołaj Żurek odbiera nagrodę w konkursie Złota Nitka 2021Mikołaj Żurek odbiera nagrodę w konkursie Złota Nitka 2021 Fot. mat. prasowe

Więcej o: