Kolejna afera z polską marką. Biżuteria Wishbone to gotowce z Aliexpress? W ogniu krytyki również Local Heroes

Komentarze po aferze z marką Veclaim Jessiki Mercedes jeszcze nie zdążyły ucichnąć, a już w sieci rozpętała się kolejna burza. Tym razem chodzi o polską markę biżuterii Wishbone, która jest podejrzewana o odsprzedawanie gotowych produktów z Aliexpress.

Zaledwie wczoraj pisałam o tym, że Jessica Mercedes nadepnęła Polakom na odcisk, a szkoda, która została wyrządzona, dotyczy nie tylko wizerunku marki Veclaim. Za pośrednictwem komentarza Justyny Komorek, specjalistki od PR-u, podkreślałam, że "trafiło na Jessikę, ale mogło na kogoś innego". Nie spodziewałam się, że słowa Justyny okażą się prorocze w tak błyskawicznym tempie. 

Biżuteria Wishbone to tak naprawdę chińszczyzna z Aliexpress? Marka wydała oświadczenie

Wczoraj wczesnym popołudniem napisała do mnie na Instagramie jedna z klientek Wishbone, która trafiła na informację, że biżuteria pochodząca z polskiego sklepu to tak naprawdę gotowce kupowane na Aliexpress. Aferę jako pierwsza ujawniła w sieci blogerka Magda (Soie.pl), która zwróciła uwagę, że najnowsza kolekcja Wishbone to wcale nie autorski produkt, mimo że tak wynikało z komunikatu prasowego, przesłanego do mediów jakiś miesiąc temu. Właścicielki marki, Dagmara Sierańska i Zuzanna Krasnodębska, pisały w nim: 

Kolekcja powstała w naszych głowach już dawno. Zainspirowane kulturą i sztuką Wschodu, chciałyśmy przekazać Wam trochę wspomnień z naszych podróży, wprowadzając błogi letni nastrój i tajemniczy powiew orientu. Bardzo wierzymy w siłę talizmanów i w siłę miłości do samych siebie. Teraz kiedy świat się zatrzymał, możemy idealnie wykorzystać czas do samorealizacji, spojrzeć w głąb siebie, być swoim własnym sanktuarium. 

Screeny udostępnione przez blogerkę Soie.pl na InstagramieScreeny udostępnione przez blogerkę Soie.pl na Instagramie Źródło: www.instagram.com/soie.pl/

Odwołanie do własnych wspomnień i doświadczeń sugeruje, że właścicielki marki są jednocześnie autorkami (projektantkami) kolekcji, a nie jedynie dystrybutorkami gotowego produktu pochodzącego z masowego źródła. Oprócz tego wielokrotnie zapewniały, że produkty Wishbone to wyrób ręczny, który powstaje we współpracy z lokalnymi rzemieślnikami jubilerstwa. Po ujawnieniu przez internautki wyżej opisanego procederu, marka w oficjalnym oświadczeniu utrzymuje, że: 

Firma Wishbone nigdy nie prowadziła importu towarów z Chin. Od początku istnienia marki przykładałyśmy dużą wagę do tego, aby nasze produkty były wyjątkowe i unikalne. Współpracujemy tylko z lokalnymi dostawcami i rzemieślnikami jubilerstwa. Po weryfikacji z jednym z dostawców ustaliłyśmy, że w swojej ofercie posiadamy produkty, które są dostępne również na popularnej chińskiej platformie sprzedażowej

Na pytanie o to, w jaki sposób skomentują słowa "kolekcja powstawała w naszych głowach już dawno" otrzymałam odpowiedź:

Do wszystkiego się chętnie ustosunkujemy, prosimy o chwilę czasu

Od wczoraj (ok. godz. 20) jednak nie otrzymałam komentarza w tej sprawie. W międzyczasie informacja o podejrzanych praktykach Wishbone ukazała się w wielu mediach, na Instagramie marki posypały się negatywne komentarze: 

Długo czekacie na dostawę z Aliexpress?
Boże, człowiek chce wspierać polskie marki, podejmować etyczne wybory... i jak zwykle wygrywa pieniądz, manipulacja i robienie z ludzi idiotów.
Drogie Panie, nie ośmieszajcie się tym oświadczeniem. Posiadam bransoletkę z Waszego sklepu, a moja przyjaciółka taką samą, ale z aliexpress (...). Tylko że ona zapłaciła 6 zł, a ja 200. 

Nie tylko Wishbone w ogniu krytyki. Stylistka pokazała odcinane metki u Local Heroes

Kilkanaście godzin temu stylistka Karolina Domaradzka, która nagłośniła wcześniej aferę z Veclaim, opublikowała na Instagramie filmik pokazujący odcięte metki w bluzie innej polskiej marki - Local Heroes. Firma zapewniła, że przyjmie zwroty felernych produktów i przekaże je do odpowiedniego działu, w celu ustalenia przyczyn tej sytuacji. Tu również nie zabrakło negatywnych komentarzy zawiedzionych klientów.

Czyli co? Polskie marki to jedna wielka ściema, łatwy zysk kosztem klientów, taki biznes w stylu januszy i grażyn. Wstyd. Szkoda tylko rzetelnych producentów, którzy teraz będą mieć pewnie pod górę przez takie akcje. 

Trzymamy kciuki za wszystkie rzetelne polskie marki!