Jeszcze niedawno wydawało się, że nasza miłość do neutralnych barw jest wieczna. Beże, śmietanki, odcienie "oatmeal" – ta paleta stała się synonimem dobrego smaku. Ale zapragnęliśmy czegoś więcej. Czegoś, co wciąż będzie eleganckie i ponadczasowe, ale będzie miało w sobie więcej głębi i jesiennego charakteru. I tu na scenę wchodzi zieleń oliwkowa. W zależności od materiału i fasonu może być surowa i militarna jak w kolekcjach Saint Laurent, ziemista i rzemieślnicza jak u Loewe, albo niewiarygodnie luksusowa i zmysłowa, co od lat udowadnia Bottega Veneta. Jest idealnie wyważony kolor, dzięki czemu pasuje do niemal każdego typu urody.
Aby zrozumieć, jak mistrzowsko można ograć ten kolor, wystarczy spojrzeć na stylizację Joanny Horodyńskiej. Uwierzycie, że to stylizacja z tamtego roku? Oliwka dopiero w tym sezonie z micro trendu przekształca się w coś, co zapragną nosić wszyscy. Polska stylistka wybrała płaszcz, który praktycznie sam jeden tworzy stylizację – długi, zamszowy model w odcieniu głębokiej, wojskowej zieleni, który Joanna nosi jako sukienkę. Zamsz to materiał, który uwielbiam, bo od razu dodaje stylizacji luksusowego charakteru.
Ale ten płaszcz nigdy nie wyglądałby tak dobrze, gdyby nie jeden, kluczowy dodatek. Szeroki, gorsetowy pas z gładkiej skóry w tym samym odcieniu. Ten detal rzeźbi talię, tworzy sylwetkę klepsydry i nadaje całości architektonicznej, niemal zbrojonej formy. Do tego płaskie baleriny, w całości pokryte tysiącami połyskujących, seledynowych kryształków przełamują całość. Zderzenie surowego, matowego zamszu z lekkimi, niemal bajkowymi butami to mistrzostwo. Look domykają proste, geometryczne okulary, duże, złote kolczyki i miękka, pikowana torba Bottega Veneta w odcieniu butelkowej zieleni.
Zainspirowani? Oto moje trzy sposoby, by wprowadzić ten kolor do swojej szafy. Przede wszystkim zacznij monochromatycznie jak Joanna – od stóp do głów. Jeśli dopasujemy kolory, to resztę ciężko już zepsuć. To najmocniejszy i najłatwiejszy sposób. Pamiętaj tylko, by bawić się fakturami: zamsz, skóra, jedwab, wełna. Polecam też nosić oliwkową zieleń jako kolorystyczny akcent. Wygląda obłędnie z czernią, bielą, kremem i odcieniami beżu. Oliwkowe, skórzane spodnie i prosty, biały T-shirt to zestaw, który zawsze się obroni. A jeśli lubisz eksperymentować, spróbuj połączyć oliwkę z lawendowym fioletem, brudnym różem lub, dla najodważniejszych, z krwistą czerwienią. Te połączenia prosto z wybiegów.