We wzorze w groszki jest coś niesamowitego – to jeden z niewielu motywów, który naprawdę łączy pokolenia. Nosiły go nasze babcie, nosiły ikony lat 60., a dziś wraca w wersji jeszcze świeższej i bardziej zaskakującej. Aż ciężko uwierzyć, że tak długo ich nie nosiłam, bo teraz to moja totalna obsesja. Widzę je wszędzie – na wybiegach, w stylizacjach ikon stylu, na ulicach Kopenhagi, a nawet na porcelanie i dodatkach do domu.
Moja obsesja na punkcie groszków zaczęła się od jednej sukienki, która pojawiła się w Zarze i niemal natychmiast zniknęła ze sprzedaży. Krótka, dopasowana, w kremowo-czarne groszki, z wycięciem typu keyhole i wiązaniem na szyi. Brzmi prosto? A jednak internet oszalał – i ja doskonale to rozumiem. Ta sukienka ma w sobie retro klimat lat 60., ale jednocześnie jest nowoczesna, lekka i lekko flirtująca. Bufiaste rękawki, subtelne wycięcie i długość, która pięknie eksponuje nogi – wszystko tutaj gra. Miałam już okazję założyć ją na wieczorne spotkanie z przyjaciółkami. Zestawiłam ją z niskimi czarnymi czółenkami i małą czarną torebką – całkowicie klasycznie. Nie mogę się jednak doczekać, aż założę ją w bardziej odważnej wersji: z toczkiem, paskiem w talii i rękawiczkami operowymi. To będzie naprawdę świetny look. W każdym razie sukienka właśnie wróciła do sprzedaży, więc wciąż macie szansę ją upolować!
Najbardziej lubię groszki wtedy, gdy nie są oczywiste. W wersji codziennej, na wiosenny spacer, postawiłam na pikowaną kurtkę w duże czarne grochy, zestawioną z jasnymi, szerokimi jeansami i prostym topem. Groszki są dziewczęce, ale w odpowiednim zestawieniu potrafią być totalnie cool. Wystarczy przełamać je cięższymi butami, większą torbą albo minimalistyczną bazą. Ten kontrast działa najlepiej i mam wrażenie, że tutaj naprawdę się udał. Cięższe, zamszowe botki i duża skórzana torba równoważą całość, a koronkowa chusta i groszki w centrum stylizacji dodają jej lekkości i świeżości.
Jeśli myślisz, że groszki to tylko czarno-biała klasyka, ten sezon szybko zmieni twoje zdanie. Projektanci bawią się nimi bez ograniczeń – kolorem, skalą i fakturą. Na wybiegach Saint Laurent czy Balmain pojawiły się w wersji luksusowej: na jedwabiach, transparentnych tkaninach, z dużymi kokardami i wyrazistym, niemal teatralnym efektem. A jak noszą je it-girls? Zrobiłam mały przegląd Instagrama i wybrałam swoje typy. Już wiem, że będę polować na jedwabną spódnicę midi z koronkowym wykończeniem, krótką spódniczkę zestawioną z prostym body, a do tego slip dress na cienkich ramiączkach, która wygląda jak wyjęta z wakacyjnego snu. Groszki nosimy od stóp do głów, miksujemy je z innymi wzorami albo traktujemy jako jeden mocny akcent. W tym trendzie naprawdę trudno o nudę – i właśnie za to go kocham.