Surowy minimalizm i cichy luksus odkładamy na chwilę na półkę. W ostatnich miesiącach brakowało w modzie radości, dlatego z siłą huraganu wróciły trendy, które przypominają piękny wiosenny ogród i najcieplejsze wspomnienia z dzieciństwa. Kolorowe koraliki, które nawlekałyśmy na żyłkę jako dziewczynki. Wielkie, rzeźbiarskie kwiaty, które podkradałyśmy z ogrodu babci. Najpiękniejszą i najbardziej wyrafinowaną biżuterię w tych motywach znalazłam w jednej kolekcji – u polskiej marki By Dziubeka.
Ten wielki powrót do estetyki ręcznie robionych bransoletek z podstawówki to fascynujące zjawisko. W obecnych czasach coraz częściej sięgamy po symbole kojarzące się z bezpieczeństwem, beztroską i prostszym światem. Hannah Montana wraca na ekrany, a kolorowa biżuteria do naszych szkatułek. W wersji By Dziubeka ten trend nabiera niezwykłej szlachetności. Nie zobaczycie tu taniego plastiku. Mimo przystępnej ceny znalazłam naszyjniki i bransoletki z naturalnych kamieni w przepięknych, akwarelowych odcieniach błękitu, jakby zanurzonych w morskiej wodzie. Są wielorzędowe, co nadaje im bardziej luksusowego charakteru, ale wciąż mają w sobie tę wakacyjną energię. Noszenie ich jest jak noszenie kawałka lata na skórze.
Wszystkie na to czekałyśmy. Oto wielki powrót motywów kwiatowych. Nowe kwiaty w biżuterii są duże, rzeźbiarskie i trójwymiarowe. To „statement flowers", które nie są skromnym dodatkiem, ale głównym punktem stylizacji. Na wybiegach widzieliśmy je u Magdy Butrym czy Caroliny Herrery, a w By Dziubeka znajdziemy je w zakładce „nowości". Kolekcja przybiera formę zjawiskowych, dużych kolczyków i bransolet w kształcie misternie rzeźbionych, złotych kwiatów. Wyglądają jak wyjęte z archiwów paryskiego domu mody haute couture z lat 80. Nie brakuje też subtelnie barwionych kolczyków z półprzezroczystego szkła. Są eteryczne i delikatne – idealne dla romantyczek.
W nowościach zaskakują i zachwycają jednocześnie masywne, gładkie pierścionki, które wyglądają jak duże, szklane landrynki w pastelowych kolorach. To naprawdę genialne. Z jednej strony mamy minimalizm formy – gładką, obłą powierzchnię, bez zdobień. Z drugiej – kolor. Subtelny, mleczny błękit, romantyczny róż albo, dla odważniejszych, głęboka wiśniowa czerwień. Taki pierścionek noszony solo do prostego, beżowego garnituru działa jak inteligentne mrugnięcie okiem. Nawet w minimalistycznej estetyce jest miejsce na kolor i radość. Ja już dodałam do koszyka ten wiśniowy i zamierzam nosić go z kremami i różem w wiosennych stylizacjach.