Adidas Gazelle powstał w latach 60., kiedy sportowe obuwie było głównie praktyczne i raczej toporne. Adidas zrobił wtedy coś przewrotnego – stworzył buty treningowe, które wyglądały dobrze. Smukła, niska sylwetka, miękki zamsz i trzy paski sprawiły, że Gazelle od początku miały w sobie coś bardziej modowego niż sportowego. Potem przyszły lata 90. i wszystko wymknęło się spod kontroli w najlepszym możliwym sensie. Gazelle przejęła brytyjska scena muzyczna. Nosili je członkowie Oasis, Blur i całe pokolenie fanów gitarowego grania. Kate Moss chodziła w nich po Londynie, pojawiały się w magazynach modowych, na koncertach i na ulicach. Stały się symbolem stylu, który wyglądał tak, jakby ktoś w ogóle się nie starał. A jednocześnie wyglądał świetnie. Dziś, gdy moda znowu obsesyjnie wraca do estetyki retro i klimatu lat 90., ich powrót był tylko kwestią czasu. Nie są tak przesadnie masywne jak dad shoes, nie udają futurystycznych butów z przyszłości i nie wyglądają jak sprzęt na maraton. Są proste. I właśnie dlatego są genialne.
Najlepsze w Gazelle jest jednak to, że świetnie znoszą kolor. Ten model aż prosi się o odważne barwy. Zamsz pięknie chłonie pigment, a kontrastujące paski sprawiają, że każdy odcień wygląda jeszcze ciekawiej. I właśnie dlatego na wyprzedażach można znaleźć prawdziwe kolorystyczne perełki. Trawiasta zieleń to mój osobisty faworyt. Ten odcień wygląda świeżo i energetycznie. Jeden mocny akcent i stylizacja robi się sama. Druga opcja dla odważniejszych to wiśnia i fuksja. Trend Barbiecore niby już się uspokoił, ale róż absolutnie nigdzie się nie wybiera. W wersji sneakersowej wygląda nawet lepiej. No i jest jeszcze baby blue – najspokojniejsza, najbardziej romantyczna odsłona Gazelle. Ten odcień wygląda jak kawałek nieba. Idealnie pasuje do lnianych spodni, jasnych jeansów i zwiewnych sukienek. Całość ma wtedy bardzo lekki, trochę francuski, trochę pinterestowy vibe.
Paradoks polega na tym, że im mniej się przy nich kombinuję, tym wyglądają lepiej. Gazelle nie potrzebują konkurencji w stylizacji, chociaż można przy nich poszaleć. Ja bardzo inspiruje się stylem influencerki @linda.sza. Jej typ stylu – trochę skandynawski, trochę nonszalancki – robi dziś największą karierę na Instagramie i Pintereście. I jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko mówi się w modzie. Kolorowe Gazelle naprawdę poprawiają humor. Serio. Wystarczy spojrzeć w dół i zobaczyć soczystą zieleń, róż albo błękit, żeby dzień zrobił się trochę jaśniejszy. A jeśli para kultowych sneakersów potrafi zrobić coś takiego, to chyba właśnie dlatego wciąż są bardziej cool niż kiedykolwiek.