Zapomnij o modzie, a pomyśl o rzemiośle. Clarks to brytyjska marka powstała w 1825 roku (tak, prawie 200 lat temu!). Zaczynali od szycia kapci z owczej skóry, a przez dwa wieki badali anatomię stopy i pracowali nad technologiami, które miały stworzyć buty tak wygodne, jakby spacerowało się po chmurach. I faktycznie tak jest, bo kiedyś miałam ich klasyczne mokasyny. Dziś jednak inne modele skradły moje serce na obecnej wyprzedaży.
Kultowe mokasyny Wallabee ze skóry zamszowej są zdecydowanie warte twojej uwagi i twoich pieniędzy. Ich charakterystyczny, kwadratowy kształt oraz gruba, krepowa, kauczukowa podeszwa to design, którego nie da się pomylić z niczym innym. A wersja, na którą poluję, to już absolutne mistrzostwo, bo model został stworzony we współpracy z francuskim artystą i szefem kuchni, Franckiem Pellegrino. Beżowy, maślany zamsz ozdobiono delikatnym, tonalnym haftem, który przypomina kulinarne motywy i odręczne rysunki z notatnika. Całość ma w sobie nonszalancję, artystyczny sznyt i to niepodrabialne, „francuskie" je ne sais quoi.
Clarks to nie tylko limitowane edycje, bo na wyprzedaży widziałam również całą gamę ich ponadczasowych, klasycznych półbutów. Zerknijcie na skórzane i zamszowe modele w odcieniach czekolady, karmelu i gołębiej szarości. Pasują zarówno do jeansów, jak i do wełnianych spodni w kant. A ich jakość wykonania? Jest absolutnie nie do zdarcia. Gruba, dobrze wyprawiona skóra, solidne szwy i, co najważniejsze, ta legendarna kauczukowa podeszwa, która amortyzuje każdy krok. W skrócie: przechodzisz w nich całe życie.