Zacznijmy od tego, co widzimy jako pierwsze - opakowanie i design. Kiedy kurier dostarczył mi paczkę, od razu pomyślałam o jednym: to gotowy prezent. BaByliss Air Wand przychodzi w tak eleganckim pudełku, że problem pakowania masz właściwie z głowy. Wystarczy czerwona lub zielona kokarda, by całość pięknie prezentowała się pod choinką, robiąc wrażenie „premium" jeszcze przed otwarciem.
Lubię przedmioty, które są nie tylko maksymalnie użyteczne, ale też cieszą oko. Wychodzę z założenia, że sprzęt, którego używamy codziennie, powinien być małym luksusem. Trudno sobie wyobrazić, by suszarka mogła "zdobić" łazienkę, ale w tym przypadku dokładnie tak jest. Połączenie głębokiego, matowego granatu ze złotymi wykończeniami to klasa sama w sobie. Air Wand ma smukły, nowoczesny kształt, który sprawia, że aż szkoda chować ją do szuflady. Można ją mieć na widoku, na toaletce czy półce w łazience, bo wygląda bardziej jak designerski gadżet niż typowe akcesorium fryzjerskie.
Czy tak zgrabne urządzenie może mieć moc tradycyjnej, dużej suszarki? Okazuje się, że tak, a nawet większą. Sercem urządzenia jest cyfrowy silnik, który generuje przepływ powietrza z prędkością aż 123 km/h. W praktyce oznacza to spektakularnie szybkie suszenie. Jednak prawdziwa magia dzieje się, gdy zmieniamy końcówki.
Co ważne, BaByliss Air Wand dba o kondycję włosów. Zastosowano tu tryb ultra-pielęgnacji, który naprzemiennie dozuje ciepłe i chłodne powietrze, chroniąc pasma przed przegrzaniem. Do tego mamy zaawansowany system podwójnej jonizacji. Jeśli twoją zmorą jest zimowe puszenie się włosów i elektryzowanie od czapek, ta suszarka to eliminuje. Włosy są sypkie, lśniące i zdyscyplinowane.
Warto dodać, że waży zaledwie 385 g. Nawet przy długich i gęstych włosach ręka się nie męczy, a manewrowanie nią dzięki długiemu kablowi jest banalnie proste.
Zastanawiasz się, komu podarować to cudo? Odpowiedź jest prosta: każdej kobiecie, która ceni swój czas i wygląd. To idealny prezent dla zabieganej mamy czy bizneswoman, dla której poranek to wyścig z czasem i która potrzebuje urządzenia typu "game changer" - szybkiego i skutecznego.
Będzie też strzałem w dziesiątkę dla włosomaniaczek, które dbają o kondycję pasm i unikają niszczących temperatur (tutaj brak ryzyka uszkodzeń termicznych jest kluczowy). To wreszcie świetna opcja dla minimalistek, które nie chcą trzymać w łazience trzech różnych urządzeń (suszarki, prostownicy i szczotki modelującej), skoro mogą mieć jedno, które robi wszystko.
Jeśli więc wciąż szukacie prezentu, który wywoła szczery uśmiech i będzie używany każdego dnia, przestańcie szukać. BaByliss Air Wand to pewniak.