W poniedziałkowy wieczór, na czerwonym dywanie w Los Angeles, zobaczyliśmy Miley w zupełnie innej, niezwykle zjawiskowej odsłonie. Piosenkarka postawiła na estetykę czarnej sukni od Gucci, zaprojektowanej przez samego Demnę Gvasalię. Góra kreacji to dopasowany gorset bez ramiączek, w całości pokryty czarnymi cekinami, z dekoltem w kształcie serca i obniżoną talią, co pięknie podkreślało jej sylwetkę. Spojrzenia skradła spódnica! Wykonana została z setek metrów czarnego tiulu i układała się w kaskadowe falbany, tworząc spektakularny, długi tren, który ciągnął się za artystką, gdy kroczyła po czerwonym dywanie.
Jednak to nie suknia wywołała największe poruszenie. Całą uwagę skradł pierścionek, który lśnił na jej palcu. To delikatne, ale niezwykle wymowne dzieło sztuki – projekt od ulubionej przez gwiazdy kalifornijskiej jubilerki Jacquie Aiche. Pierścionek wykonany z 14-karatowego żółtego złota ozdobiony jest prostym, ale pięknym diamentem. Jego minimalistyczna, nonszalancka forma idealnie pasuje do artystycznej, trochę „boho" duszy Miley. Spekuluje się, że pierścionek mógł kosztować nawet 450 tysięcy dolarów, a więc prawie 2 miliony złotych. Internet natychmiast zawrzał. Wychodzi na to, że Miley przyjęła oświadczyny od swojego wieloletniego partnera, perkusisty Maxxa Morando. Na razie żadne z nich nie potwierdziło tych doniesień.
Całość looku, za który odpowiadał stały stylista Miley, Bradley Kenneth, była dopracowana w najmniejszym szczególe. Delikatna, diamentowa biżuteria – naszyjnik i kolczyki – dodawała całości blasku, nie konkurując z suknią. A włosy? Długie, rozpuszczone, ułożone w miękkie, hollywoodzkie fale. Ten wieczór należał do Miley z wielu powodów. Ja jestem zachwycona jej nowym, dojrzałym wizerunkiem.