Sztyblety to absolutna klasyka, którą kochamy za uniwersalność i to, jak łatwo się je zakłada, gdy spieszymy się do wyjścia. Ale moje tegoroczne wybory mają mocne, traktorowe podeszwy, które genialnie izolują od zimnego podłoża. Przeglądając wyprzedażową ofertę, moją uwagę przykuły modele w odcieniu koniakowym. Ten kolor to czysta magia przywodząca na myśl karmel i cynamon. Jest cieplejszy i bardziej szlachetny niż czerń, a przy tym pasuje do wszystkiego.
Są jeszcze trapery, te sznurowane, trochę wojskowe, które dają poczucie stabilności na śliskim chodniku. W ofercie Estro znalazłam perełki wykonane ze skóry naturalnej. A te ocieplane miękkim futerkiem to najprzyjemniejsza wygoda jaką można sobie wyobrazić. Wsunięcie stopy do takiego buta to jak otulenie jej najmilszym kocem. Absolutnie zasługujesz na taki luksus w środku zimy. Zapewniają ciepło, komfort i ten przytulny, zimowy wygląd, który idealnie pasuje do grubych swetrów i wełnianych czapek.
Kiedy już zadbamy o ciepłe i stylowe buty, pojawia się ostatnia kwestia: torebka. Bądźmy realistkami – zimą mała, urocza torebeczka nie ma racji bytu. Gdzie zmieścić rękawiczki, czapkę, gruby szal, kiedy wchodzisz do ciepłego pomieszczenia? Do tego dochodzą chusteczki, krem do rąk i czasem nawet mały termos z herbatą. Dlatego zimą stawiam na duże, pojemne torby, a te z wyprzedaży Estro są idealne. Miękkie, skórzane worki typu hobo czy proste, eleganckie tote bagi w neutralnych kolorach to moi najlepsi przyjaciele. Mieszczą wszystko, co niezbędne, a przy tym wyglądają szykownie i bezpretensjonalnie.