Jestem fanką dobrego składu, bo co jak co, ale jakość to podstawa. I tutaj WITTCHEN nie zawodzi. Ich klasyczne płaszcze to definicja Old Money Aesthetic w wydaniu: kaszmir, wełna, alpaka. Czy już czujesz ten luksus, a przede wszystkim to ciepło? Mój faworyt to cudowny burgundowy płaszcz! Ten kolor to hit sezonu, a w połączeniu z klasycznym krojem tworzy perełkę, która pasuje zarówno do biznesowych spotkań, jak i wieczornego wyjścia. Jeśli zastanawiałaś się, gdzie znaleźć wełniane płaszcze z jakością jak sprzed lat, to dobry adres.
Te modele to totalny relaks i przytulność. Jeśli jesteś #cozygirl i marzysz o tym, by owinąć się w coś miękkiego jak chmurka, to WITTCHEN ma w swojej ofercie wiele misiowych płaszczy! Sam ich fenomen rozwinął się na Instagramie i Pintereście. Bo kto by nie chciał wyglądać jak gwiazda, a jednocześnie być otulonym materiałami, które grzeją jak owieczka? Płaszcze te są idealne do tworzenia casualowych, ale przemyślanych looków. Wyobraź sobie cappuccino w ręku, ciepły szalik i ten misiowy cud na sobie – czy może być coś lepszego?
Teraz coś dla dusz vintage, które kochają retro z nutą glamu! WITTCHEN przeniósł nas prosto do szalonych lat 70., kiedy to futrzane akcenty były totalnym must-have! Pamiętasz te ikoniczne stylizacje z tamtych lat? Polska marka wzięła to na warsztat i stworzyła płaszcze z akcentami futerka, które są tak szykowne, że mogłabyś w nich pójść na pokaz mody, a jednocześnie świetnie nadają się na co dzień. To idealny sposób, by dodać trochę charakteru swojej stylizacji i wyróżnić się z tłumu. Jest w nich coś z "It Girl" tamtych czasów, a współczesne "It Girl" czerpią z tego garściami. Futerkowe akcenty z lat 70. to teraz hit sezonu 2025/26.
Pamiętam też o wyborze puchówek i pikowanych płaszczy – dla wielu z nas niezawodnych. Trend na płaszcze niczym kołdra trwa już od kilku lat, a dobry model rozpoznamy po kroju. Te z paskiem podkreślą talię, a te z dodatkowym futerkiem będą bardziej w klimacie scandi girl. Zerknij na poniższe typy – żaden z nich nie wygląda jak ludzik Michelin, i o to właśnie chodzi.