Buty Lacoste to dla mnie synonim wygody i elegancji w sportowym wydaniu. Noszę je dosłownie do wszystkiego: do jeansów z wysokim stanem, do sukienki w letni dzień, a nawet do bardziej eleganckich spodni, kiedy nie chcę zakładać obcasów. To buty, które potrafią nadać stylizacji lekkości, a jednocześnie wyglądają schludnie i z klasą. Nie są krzykliwe, ale ten mały krokodyl na boku mówi sam za siebie. To znak rozpoznawalny na całym świecie.
Co mnie w nich najbardziej urzeka? Prostota. Minimalistyczny design, stonowane kolory, które świetnie współgrają z resztą garderoby. Białe modele są absolutnym hitem - choć wiadomo, że trzeba je częściej czyścić, to i tak warto. Do tego Lacoste ma w swojej ofercie także piękne buty z pastelowymi wykończeniami. Wiadomo, najbardziej urzekł mnie pudrowy róż.
Ale Lacoste to nie tylko damskie modele. Znam wielu mężczyzn, którzy są absolutnie wierni tej marce. I trudno się dziwić, bo ich buty są wygodne, dobrze wykonane i mają w sobie tę nutę klasy, której często brakuje w innych sportowych markach. Faceci zakładają je do jeansów, chinosów, a nawet do krótkich spodenek i zawsze wygląda to dobrze. Widziałam też nie raz Lacoste w duecie z marynarką i muszę przyznać, że to naprawdę fajne połączenie. Nie każda sportowa marka może się pochwalić taką uniwersalnością.
No i na koniec najlepsze! Teraz jest świetny czas, żeby upolować swoje wymarzone Lacoste. Wyprzedaże sprawiają, że buty, które normalnie mogą wydawać się trochę drogie, stają się naprawdę przystępne. Ja zawsze poluję właśnie na ten moment, bo wiem, że jakość Lacoste to inwestycja, a kiedy mogę jeszcze zaoszczędzić, radość z zakupu jest podwójna. Warto śledzić promocje, bo często w dobrych cenach można znaleźć modele w klasycznych kolorach. To świetna okazja, żeby mieć w szafie buty, które posłużą przez kilka sezonów i zawsze będą wyglądały stylowo.