Jesień i zima to dla mnie czas komfortu. Kiedy robi się chłodniej, zamiast wymyślnych szpilek czy cienkich balerinek, mam ochotę wskoczyć w coś ciepłego, co otuli mnie dosłownie od stóp do głów. I właśnie wtedy na scenę wchodzą UGG – klasyka, która od lat kojarzy się z przytulnością i stylem. Pamiętam, jak jeszcze kilka sezonów temu patrzyłam na zdjęcia dziewczyn w Nowym Jorku czy Kopenhadze w UGG-ach i myślałam: to buty, które nigdy się nie nudzą. Dziś sama nie wyobrażam sobie bez nich chłodniejszych miesięcy.
Są rzeczy, które kupuje się raz i nosi przez lata, a one wciąż wyglądają dobrze i nie tracą na aktualności. Tak właśnie jest z UGG-ami – łączą w sobie modę, funkcjonalność i jakość. Każdy sezon przynosi nowe modele, ale esencja pozostaje ta sama: miękkość, ciepło i styl, który rozpoznasz na pierwszy rzut oka. Dla mnie to kwintesencja jesienno-zimowego „cozy looku".
Kiedy wpadły mi w oko UGG Tazz w kolorze pudrowego różu, wiedziałam, że to nie są zwykłe kapcie, tylko prawdziwy statement piece. Uszyte ze skóry zamszowej i owczej, wykończone technologią UGGplush z dodatkiem lyocellu, są tak miękkie i przyjemne, że naprawdę nie chce się ich zdejmować. To buty, które wyglądają świetnie zarówno do jeansów i oversize’owego swetra, jak i do legginsów czy nawet zwiewnej sukienki, kiedy chcesz przełamać styl.
Najlepsze w tym wszystkim? Zamiast 579,99 zł, teraz kosztują 405,99 zł – czyli oszczędzasz aż 174 zł. I to właśnie sprawia, że marzenie staje się nagle bardzo realne.
UGG Tazz to nie tylko modne buty, ale przede wszystkim inwestycja w wygodę i ponadczasowy styl. Wersja w pudrowym różu jest dziewczęca, subtelna i bardzo uniwersalna. Ja już wiem, że będą moim numerem jeden na jesień i zimę.