Zacznijmy od absolutnego fundamentu. Wszyscy wiemy, że biała koszula to must-have. Ale ja latami szukałam tej idealnej, która nie będzie sztywna i nudna jak z korporacyjnego dress code'u. I znalazłam ją w COS. Ich oversizowa, bawełniana koszula to mistrzostwo. Ma lekko obniżoną linię ramion i szersze, pięknie skrojone rękawy, co sprawia, że wygląda nowocześnie i nonszalancko. Jest idealnym tłem dla odważnej biżuterii, a jednocześnie jest na tyle klasyczna, że sprawdzi się w każdej sytuacji. Planuję też upolować podobny model w odcieniu baby blue – ten chłodny błękit genialnie podbija jesienną paletę barw.
Jesień to sezon płaszczy. A w tej kategorii mam dwóch faworytów z zupełnie różnych bajek. Pierwszy to ponadczasowy klasyk w luksusowym wydaniu: długi, beżowy trencz od polskiej marki Epuzer. To jest właśnie ta inwestycja, która zostaje na lata. Jest perfekcyjnie skrojony, ma piękny, ciepły odcień i otula jak najmilszy koc. Idealny na dni, kiedy chcę czuć się elegancko i "pozbieranie".
Jednak w dni, kiedy mam ochotę na odrobinę modowego szaleństwa, marzy mi się dżinsowa kurtka-kameleon, czyli absolutne cudo od Karoliny Knaji. Trochę przypomina katanę, ale w rzeczywistości to dekonstrukcyjny majstersztyk, który jest jednocześnie kurtką i kamizelką. Możesz odpiąć jej rękawy, zmieniając ją w zależności od nastroju i pogody. Ma mocno zarysowane, architektoniczne ramiona, co nadaje sylwetce siły. To jest ten jeden, unikatowy element, który sprawia, że nawet najprostsza stylizacja staje się ciekawa.
To akcesoria definiują styl i nadają charakteru nawet najprostszym zestawom, dlatego nie może ich zabraknąć tej jesieni. Moja jesienna wishlista musi zawierać torbę na laptopa. Mięciutką i przytulną jak poduszka znalazłam w marce WINGS. W dobie pracy hybrydowej dobra i stylowa torba na laptopa to dla mnie skarb, a kremowy model KISKADEE jest funkcjonalny i bardzo w stylu cozy. Chroni sprzęt, ale przede wszystkim – jest pięknym uroczym dodatkiem, który przełamuje biurową nudę. Na pewno dodam do niego jakiś brelok!
W tym sezonie odkładam na bok delikatne łańcuszki. Na mojej liście marzeń są duże, rzeźbiarskie kolczyki ze Swarovskiego z kolekcji Sublima. Inspiracją do nich są tajemnicze zimowe ogrody – ostre, przypominające sople kryształy ozdabiają srebrzyste kolczyki (koła) i chokery. Wykonane z rutenu detale i autorska technika Pointiage® dodają im artystyczny wyraz – bardzo w stylu generacji Z. Są odważne, lśniące i efektowne, czego chcieć więcej?
Tutaj też stawiam na kontrast. Do eleganckich zestawów z trenczem i koszulą idealnie pasują sneakersy Adidas w stylu retro. To one dodadzą całości luzu i sprawią, że look nie jest zbyt sztywny. Moim odkryciem są Adidas Taekwondo Mei – smukłe, minimalistyczne, niemal jak baleriny w sportowym wydaniu. A wzór w krowę? No cóż chodzi za mną od kilku miesięcy, a nie ma lepszego momentu niż zakup animal print niż jesień.
Jest też druga strona mojej jesiennej duszy – ta bardziej romantyczna, która ma słabość do wiązań i falban. I tu na mojej liście marzeń wylądowała koszula z falbanami od Mango. Znalazłam ją, gdy tylko zobaczyłam podobną koszulę na zdjęciach u jednej z moich ulubionych ikon stylu – Franziski Nazarenus. Ta koszula w odcieniu bladego różu ma w sobie wszystko, co kocham w paryskim szyku: delikatność, kobiecość i ten subtelny, vintage'owy urok. Te dwie koszule – surowa i minimalistyczna z COS oraz romantyczna i pełna detali z Mango – to dla mnie idealny dowód na to, że nasza szafa wcale nie musi być jednowymiarowa. Możemy być jednocześnie fankami prostoty i miłośniczkami falban.