To mój najlepszy zakup tego lata. Buty przypominające kultowe Birkenstocki, kupiłam za jedyne 60 zł (przecenione z 120 zł). Zanim jeszcze trafiły do mojego koszyka, pomyślałam: "Jeśli będą choć w połowie tak wygodne, jak wyglądają, to jestem uratowana". I są. Ba! Okazały się nawet lepsze, niż się spodziewałam.
W pierwszym momencie zwróciłam uwagę na ich wygląd. Minimalistyczne, z szerokimi paskami i klamrami, w klasycznej czerni. Czyli idealne do absolutnie wszystkiego. Ale dopiero po pierwszym założeniu zrozumiałam, że wygląd to jedno, a komfort to zupełnie inna liga.
Mam je na sobie prawie codziennie. Serio. To ten typ butów, który po prostu staje się podstawowym elementem codziennych stylizacji. Zakładam je na szybki spacer z psem, na spotkanie z koleżankami, na zakupy, czy wypad za miasto.
Klapki mają wyprofilowaną wkładkę. Nic nie uciska, nic nie obciera, nie ma żadnych dziwnych szwów. Po kilku godzinach chodzenia nogi nie są zmęczone, a ja naprawdę czuję się tak, jakbym chodziła po domu w wygodnych kapciach.
Co ważne, mimo swojej prostoty, buty są wykonane solidnie. Podeszwa nie ślizga się na wilgotnym chodniku, paski nie odkształcają się po kilku założeniach, a klamry trzymają stabilnie. To dla mnie duży plus, bo w tej cenie często trafia się na buty "na chwilę". Te wytrzymały już sporo i nie zapowiada się, że szybko się poddadzą.
Bez wahania. W tej cenie trudno o taką jakość. Po kilku tygodniach intensywnego noszenia wyglądają nadal dobrze. Podeszwa się nie zniszczyła, klamry trzymają tak samo mocno, a paski nie zmatowiały. Zdecydowanie polecam je każdej osobie, która ceni wygodę, ale nie chce rezygnować ze stylu. Nie zawsze trzeba wydawać kilkaset złotych, żeby mieć fajne i funkcjonalne buty. Czasem wystarczy dobrze trafić.