Seks wraca do mody. Całe szczęście, bo długo go nie było!

Wiktoria Nestoruk
14.05.2021 10:27
sutki

sutki (fot. @livebetter.pl)

Seks, jedno słowo, które wzbudza tyle kontrowersji. W modzie jest od lat i teraz przeżywa reaktywację.

Kiedy w jednym z seriali o modzie usłyszałam - "we always come back to sex", wiedziałam, że napiszę ten tekst. Seks mocno zaakcentował swoją obecność. I to nie tylko seks rozumiany jako stosunek seksualny. Seks jako walka o równość płci, seks jako walka o edukację seksualną, seks jako kolejna granica, którą staramy się przesunąć, aż wreszcie seks, jako moda, a może moda jako seks? 

Nowe polskie "Sex Education"

Ostatnio o seksie jest głośno i bardzo dobrze. Kiedy Netflix ogłosił swoją nową produkcję "Sexify", wszyscy czekali z niecierpliwością na jej premierę. Polski serial okazał się jednym z hitów Netflixa i zdaje się, że jeszcze długo będzie zajmował pierwsze miejsce w rankingu top 10 serialów tej platformy. Czy miał szansę odnieść podobny sukces dwa lata temu? Wątpię. Dopiero teraz zaczęliśmy mówić o nim głośno. Burzliwa historia trzech przyjaciółek zakłada plan idealny - stworzyć aplikację, która uczy kobiety orgazmu. I chociaż dziekan uczelni, bulwersuje się na samą myśl, dziewczyny działają, uczą się i poznają siebie. "Sexify" nazwałabym nowoczesną sztuką kochania, bo Wisłocka, chociaż mądrze i rzeczowo opowiadała o seksie, może potrzebować update'u. Millenialsi, zapatrzeni w telefony i ekrany komputerów, dostali nowe "Sex Education", tylko w polskiej, nieco bardziej przystępnej wersji, którą sama oceniam dosyć wysoko. 

 

Pogadajmy o staniku

Kolejna myśl, o tym, że wszystko obraca się wokół seksu, naszła mnie jakiś czas temu za sprawą Instagrama. Jedna z blogerek, którą obserwuję - Julia Ziółkowska (@livebetter.pl) poruszyła w swoim podcaście kwestię noszenia stanika. Ku mojemu zaskoczeniu jeszcze kogoś to bulwersuje! Sama zrezygnowałam ze stanika już jakiś czas temu, ale ludzie nadal mają z tym problem. Doszukują się w tym ideologii, ale też upominają młode kobiety, że brak noszenia stanika może prowokować, a nawet być przyczynkiem do gwałtu. Ta absurdalna teoria została obalona już dwa lata temu. "What Were You Wearing?" to kampania, która udowodniła, że nasz strój nie wpływa na zagrożenie gwałtem. Na uniwersytecie w Kansas została zorganizowana wystawa ubrań osób zgwałconych. Luźne dresy, ulubiony żółty T-shirt, sportowy strój do biegania i jeansy przeważały nad sukienkami czy krótkimi spodenkami.

Poza tym czemu kobiece piersi wzbudzają tyle kontrowersji, a pupa już nie? Od lat kobiety są zachęcane do podkreślenia swoich pośladków. Jeansy z wysokim stanem, spodnie push up, dopasowane ołówkowe spódnice i mini nie przyczyniają się do erotyzowania kobiety, ale brak stanika w upalny dzień już tak? Prawda wydaje mi się następująca. Brak stanika to na razie awangarda, która dopiero powoli zmienia się w masowy ruch. A mężczyźni czy tego chcą, czy nie chcą, powinni przyjąć do wiadomości, że kobiety w większości przypadków wcale nie ubierają się dla nich. Pragną odkryć nowy trend i stać się wzorem. Kobiety pragną, by inne kobiety je naśladowały. Czy zdejmuje stanik również z myślą o nich? Na pewno. By udowodnić tej drugiej, że też może i powinna się odważyć, pokochać siebie.

 

Co z tą modą?

Zaczęłam szukać odpowiedzi, co na to moda. Przecież ona też przechodzi ostatnio niemałą rewolucję. I chociaż moda z definicji ma ubierać, zdaje się, że od lat sporo też rozbiera, ucina, przesuwa. Pierwszą nagość mogliśmy zobaczyć już w latach 20. ubiegłego wieku. Przesiąknięty dymem papierosowym Paryż, rozpływał się w rytm jazzowej muzyki. Nagość wprowadziła tam Josephine Baker - gwiazda La Revue Negre. Josephine doskonale wiedziała, jak podkreślić swoje wdzięki. Zasłynęła nie tylko dzięki niepowtarzalnemu głosowi, ale przede wszystkim za sprawą swojego stroju. Nawet dzisiaj wzbudzałby kontrowersje - Baker występowała w kusej spódniczce składającej się zaledwie z gumowych bananów. Jeśli stanik, to skąpy, który przykrywał tylko część biustu gwiazdy. Częściej bywało tak, że nie było go wcale - zastępował go sznur egzotycznych naszyjników.

 

Wojna przyczyniła się do zreinterpretowania kobiecej roli. Kobiety przejęły obowiązki swoich mężów i poszły do pracy. Strój miał wtedy drugorzędne znaczenie, liczyła się wygoda i uniwersalność. Dopiero w latach 50. kobiety na nowo zapragnęły modernizacji ich garderoby. Zaczęły nosić bardzo obfite, drapowane suknie i krótkie żakiety. Do łask powrócił też gorset i długość maxi. Damy z wyższych klas nie odsłaniały kolan, a nagość pojawiała się tylko w alkowie. Na szczęście pojawił się ktoś, kto znowu dał nam wolność. Lata 60. to czas obyczajowej rewolucji. Młode dziewczyny nie chciały już wyglądać, jak ich matki. Dostosowany do ich potrzeb look, stworzyła Mary Quant. Spódniczka mini była dopiero zapowiedzią tego, co zamierza Yves Saint Laurent. Młody Yves zaczynał swoją karierę, tworząc dla wyższych sfer w domu mody Christiana Diora. Po śmierci projektanta wywrócił zastany ład do góry nogami i wywołał jeden z największych skandali w historii mody. Stworzył "nude look". W 1966 roku na pokazie mody haute couture jedna z modelek wystąpiła w prześwitującej bluzce bez stanika. Na Saint Laurencie krytycy nie pozostawili suchej nitki, ale kobiety zareagowały inaczej. Następnego dnia ustawiły się w długiej kolejce przed butkiem projektanta. 

 

Od "skandalicznego" pokazu Saint Laurenta wiele zmieniło się w świecie mody. Chociaż ta nadal pozostała zachowawcza, coraz częściej zadawano sobie pytanie "na ile mogę sobie pozwolić?". Przemyśleń takich nie miała moda czerwonego dywanu. Rozpoczęło się od Cher, która w 1988 roku skradła oscarowe show. Piosenkarka wystąpiła w przezroczystej, czarnej sukni na ramiączkach, z dużym dekoltem i cekinami przykrywającymi jedynie biust i łono. W mediach zawrzało. Zresztą nie tylko Cher pokazywała przezroczystości. Lata 90. upłynęły pod hasłem "nagość". Bieliźniane, przypominające halki transparentne sukienki lansowała min. Kate Moss i Naomi Campbell. W latach 90. pojawiły się też najbardziej nasycone seksem kolekcje Toma Forda dla Gucci, Vivienne Westwood i Versace, które dyktowały modę lat dwutysięcznych.

 

Nowa era seksu

Kiedy rok temu zobaczyłam kolekcje na wiosnę-lato 2020 wiedziałam, że moda przechodzi małą rewolucję. Miała ochotę na więcej, co było widoczne w pokazach włoskich i francuskich projektantów. Oczywiście, zanim trendy zdołały dojść do głosu, rozpoczęła się pandemia i masy weszły w "rok dresów". Nieprzyjemny nastrój i życie w zamknięciu nie przyczyniły się do stworzenia nowej idei mody na miarę XXI wieku. Teraz kiedy zaczynamy się wynurzać z domu, istnieje szansa, że będziemy chcieli pochwalić się swoimi ciałami, lub przynajmniej ich kawałkiem. Jak się okazuje, świat mody już jest na to gotowy, a trendy jasno pokazują kierunek w stronę nagości. Tegoroczne i zeszłoroczne pokazy stawiają na krótkie kroje i mocną ekspozycję ciała. Versace wróciło do trendu, który wiódł prym w 2000 roku. Wystające ze spodni stringi uwielbiały Paris Hilton i Britney Spears i Christina Aguilera. Czas je zmodernizował. Teraz nie musisz nosić stringów, są już wszyte w spodnie. Kolejny trend? Krótki top, albo nawet za krótki tak jak u Jacquemusa. Najlepiej, żeby odkrywał piersi i podkreślał kobiecą sylwetkę. W formie na co dzień - z dziurami na plecach lub po bokach. Nie możemy też zapomnieć o marynarkach, które nosimy na gołe ciało. Stały się symbolem ruchu "power dress', który ma podkreślać niezależność i siłę kobiet. Zdaje się, że ruch ma nowego gracza LaQuanta Smitha, który popularność zdobył, dzięki Jeniffer Lopez. Piosenkarka wybrała jego "kreację" na swój koncert. Projektant słynie z mocno wynegliżowanych stylizacji. Dziury na pupie w ulubionej parze jeansów, siateczkowy kostium, który ukryje tylko łono, sukienka z dziurami przez całą długość i dekolty do pasa, to tylko niektóre charakterystyczne dla jego projektów cechy.

Czemu to dzieje się teraz? Nagle naszło nas na seksualną rewolucję w świecie mody i w życiu? Wydaje mi się, że nie ma lepszego czasu. Mamy dość siedzenia w domu, dość noszenia dresów, dość pandemii. Mamy dość stawiania nam granic, pouczania nas, ale też dość stereotypów, przeciwko którym walczymy od lat. Do dzisiaj zarówno moda, jak i seks były zaszyfrowane. Jeśli chciałeś je odczytać, musiałeś się zbliżyć. Teraz głośno zaczęliśmy mówić. Kultura wreszcie otwiera się na seks. Rozmowy, debaty, ale też kłótnie mogą się o niego toczyć na kilku płaszczyznach. A moda bez wątpienia do nich należy. 

Sylwetki: LaQuan Smith, Versace, JacquemusSylwetki: LaQuan Smith, Versace, Jacquemus fot. IG @laquan_smith/ ImaxTree

 
Więcej o:
Komentarze (45)
Zaloguj się
  • sholay

    Oceniono 89 razy 51

    Ależ ja od młodości marze, zeby laski bez stanikow chodziły. I w stringach. I z sideboobami i z cameltoami i czym tam chcą.
    Jestem absolutnie i entuzjastycznie za tym wszystkim!!!

    ALE

    Błagam, nie piszcie potem pelnych oburzenia tyrad, że faceci się ciągle gapią, że nie można przejść ulicą, ani tym bardziej wypić drinka w klubie bez uśmiechów, zaczepek i cmokania.

    TO JEST ZESTAW - albo ubieracie się swobodnie i wyzywająco i dajemy się sprowokować, albo chcecie spokoju i wkładanie strój Ani z Zielonego Wzgórza lub Mary Poppins.

    &

  • mnie.tez.sie.nalezalo

    Oceniono 26 razy 22

    Tytuł - seks wraca do mody.
    A kiedykolwiek przestał być "modny"?
    Przestałam czytać gdy okazało się, że noszę stanik, żeby ukrywać (!) biust. Jest przynajmniej kilka powodów dlaczego noszę stanik, ale ukrywanie nigdy nie było jednym z nich - to po pierwsze.
    Po drugie - kto powiedział że staniki nie mogą być seksowne?
    I nie znam nikogo kto się ubiera, żeby wyznaczać trendy. Mogę się ubrać zwyczajnie, wygodnie, mogę się ubrać dziwnie, kolorowo, nietypowo, wzorzyście lub seksownie. Najczęściej mój strój odzwierciedla skrzyżowanie tego co nie jest akurat w praniu i mojego nastroju. Mogę chcieć się komuś podobać, lub chcieć lepiej od kogoś wyglądać. Ale nigdy nie chciałam wyznaczać trendów. Nie jestem pseudo blogerką modową, żeby się podniecać niezdrowo ciuchami. Sorry.

  • cojestdoktorku

    Oceniono 31 razy 17

    "A mężczyźni czy tego chcą, czy nie chcą, powinni przyjąć do wiadomości, że kobiety w większości przypadków wcale nie ubierają się dla nich. Pragną odkryć nowy trend i stać się wzorem. Kobiety pragną, by inne kobiety je naśladowały. "
    i dlatego jak dwie ubiorą się tak samo to są wściekłe zamiast szcześliwe ze znajdują naśladowców? :P

  • niebieski_sfinks

    Oceniono 15 razy 13

    Jestem kobietą i tego totalnie nie kupuję. Ten tekst dobitnie pokazuje, że główny problem kultury wyzwolenia kobiet polega na niekonsekwencji. Autorka chce seksownej mody, ale jednocześnie podkreśla, że kobiety nie ubierają się dla mężczyzn, tylko m.in. po to, żeby inspirować inne kobiety. Rozumiem w takim razie po pierwsze, że orientacja homoseksualna nie istnieje, skoro kobiety ubierają się dla innych kobiet tylko po to, żeby je inspirować, ale dla mężczyzn broń boże nie, bo to się może kojarzyć z seksem. Ponadto zdaje się, że stosunek seksualny odbywa się z inną osobą/osobami, zgadza się? Seksowny ubiór z samej definicji słowa „seksowny” jest więc skierowany do innych. Jest komunikatem: popatrz na mnie. I nie ma w tym nic złego ani stwierdzenie tego faktu nie jest równoznaczne z zachętą do przemocy. Dlaczego ten tekst piętnuje seksowność rozumianą jako komunikat skierowany do innych osób? Czym jest w takim razie seksowność zdaniem autorki? Dlaczego seksowność ma być aseksualna i postrzegana jako – no właśnie, co? jakaś dziwna cecha, która jednocześnie odwołuje się do seksu i nie odwołuje? Dlaczego kobieta nie może się po prostu ubrać seksownie, żeby zwrócić czyjąś uwagę?

  • miroslawa_potrzeba

    Oceniono 14 razy 12

    Czas na rezygnację z majtek;D

  • kloceklego

    Oceniono 12 razy 10

    Chciałem coś napisać, ale przypomniałem sobie tekst sprzed kilku miesięcy o tym, że kobiety golą się (w różnych miejscach), bo są do tego zmuszane przez facetów i ich patriarchalny świat. Wypowiadała się nawet pani, która ma konto na instagramie pokazujące jej owłosione nogi, pachy, krocze. Czy ten tekst nie jest o tym, że te wszystkie ubrania albo ich brak wymyślili faceci, żeby kobiety zniewolić i się na nie bezczelnie gapić? Bo ta pani od włosów nie dała sobie przegadać, że może niektóre kobiety chcą się golić? Bo im tak wygodnie? Bo lepiej się czują? Bo mają własną wolę? Tu czytam o jakiejś rewolucji. Może jej po prostu nie ma? Czy do wszystkiego trzeba dorobić ideologię i tłumaczyć się z tego jak się ubiera?

  • klapa-ucjusz

    Oceniono 12 razy 8

    Nie noszą stanika a potem płaczą, że mają cycki jak uszy jamnika.

  • soso_soso

    Oceniono 9 razy 7

    „Sex jako walka o równouprawnienie”. Niezły bełkot. Podrzucam kolejny Bardzo Ważny Temat - „kupka i siusiu - razem czy osobno?”

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX