Ubrania z drugiej ręki to przyszłość mody? Rozmowa z właścicielkami Pracowni Vintage - butiku, w którym ubiera się Dawid Podsiadło

Paulina Bukarewicz
19.02.2021 08:10
Pracownia Vintage w Warszawie

Pracownia Vintage w Warszawie (fot. Pracownia Vinatge)

Polacy coraz chętniej kupują ubrania z drugiej ręki. Moda vintage, o której jeszcze kilka lat temu prawie nie mówiono, dziś jest przodującym trendem. Spotkałam się z Mają i Marzeną - założycielkami Pracowni Vintage, które opowiedziały mi o początkach i historii tego miejsca.

Reprezentują dwa różne pokolenia, ale świetnie się uzupełniają i co ważne - kochają to, co robią. Maję i Marzenę, założycielki Pracowni Vintage, łączy zamiłowanie do ubrań, dodatków i mebli z minionych dekad (Marzena pierwszą rzecz z drugiej ręki kupiła ponad 20 lat temu podczas pobytu w Nowym Jorku, Maja natomiast uwielbiała ubrania z paczek, które otrzymywała od babci ze Stanów).

Dziewczyny zaczynały od sklepu w podziemiach na Marszałkowskiej, gdzie można było kupić sneakersy i farby do graffiti - dziś ich Pracownia prężnie działa w dwóch punktach na mapie Warszawy (na ul. Mickiewicza 24 na Żoliborzu i w centrum przy Pl. Konstytucji 5).

Jak same mówią, lokalizacje te nie są przypadkowe. Żoliborz to najbardziej klimatyczna dzielnica stolicy, a jego artystyczność widać tu niemal na każdym kroku. Natomiast centrum to świetne miejsce ze względu na turystów i przechadzające się tamtędy grupy młodzieży. Właścicielki razem z Kacprem (synem Marzeny i chłopakiem Mai) tworzą rodzinny biznes, który pozwala im się w pełni realizować.

Spotkałam się z nimi w Pracowni Vintage na Placu Konstytucji. Już od wejścia czuć tam klimat lat 70. i 80. - duże, przeszklone szyby, dodatki w stylu retro, wzorzysty dywan, stare meble oraz piękne ubrania na wieszakach i półkach. Maja i Marzena od lat gromadziły perełki, w czym pomagała im rodzina i znajomi mieszkający za granicą. Część wnętrzarskich zbiorów została przez nie odnowiona i posłużyła jako dekoracje, które nadają wnętrzu klimat.

Wnętrze Pracowni Vinatge na Placu KonstytucjiWnętrze Pracowni Vinatge na Placu Konstytucji fot. Paulina Bukarewicz

Paulina Bukarewicz, Avanti24: Jak i kiedy powstała Pracownia Vintage? Plany rodziły się powoli, czy był to rodzaj impulsu?

Maja i Marzena, założycielki Pracowni Vintage: Pracownia powstała w 2017 roku. Był to raczej rodzaj impulsu, ale tak naprawdę pomysł narodził się rok wcześniej. Na początku brałyśmy udział w targach vintage, gdzie sprzedawałyśmy swoje prywatne perełki. Tam zbudowałyśmy sobie bazę klientów, którzy wręcz domagali się od nas miejsca, do którego mogliby przychodzić na co dzień. Wtedy prowadziłyśmy sklep z butami, gdzie było trochę przestrzeni do wykorzystania, więc wstawiłyśmy 12 wieszaków z IKEA i zawiesiłyśmy wszystkie zdobyte do tej pory perełki niemal z całego świata. I tak powoli urządzałyśmy naszą małą pracownię. Zaprosiłyśmy naszych klientów, zaczęli nas odwiedzać styliści, artyści, przypadkowi ludzie. Tak naprawdę wszystko ruszyło drogą pantoflową i tak zbudowałyśmy naszą markę - Pracownię Vintage. 

Paulina Bukarewicz, Avanti24: Czym się kierujecie przy wyborze rzeczy, które trafiają na sklepowe półki? 

Maja i Marzena, założycielki Pracowni Vintage: Na pewno modą! Maja kocha vintage, ale oprócz tego świetnie odnajduje się w świecie bieżących trendów. Marzena pamięta czasy, z których moda ta się wywodziła, więc świetnie się uzupełniamy. To pozwala nam na wybór rzeczy, które doceniają nasi klienci. Zwracamy uwagę na jakość i materiały! Zależy nam, aby rzeczy nie były zniszczone i mogły służyć przez kolejne lata. Kochamy vintage, ale też się na niego w 100 procent nie zamykamy. Na naszych wieszakach klienci mogą znaleźć rzeczy takich marek jak: Isabel Marant, Acne Studio. Ganni, Missoni czy Saint Laurent. Jesteśmy bardzo zaangażowane w to, co robimy, bo to kochamy. Wszystkie rzeczy przygotowujemy same - pierzemy, prasujemy, przyszywamy guziki, a to powoduje, że każdą rzecz w sklepie traktujemy jak własną. 

Paulina Bukarewicz, Avanti24: Dlaczego akurat stylistyka lat 70. i 80., a nie inna dekada?

Maja i Marzena, założycielki Pracowni Vintage: Lata 70. i 80. rzeczywiście u nas królują, choć zdarzają się także rzeczy z innych dekad. Mai bliższe są lata 80., 90., a Marzena kocha styl lat 60. i 70, dlatego większość naszych rzeczy jest właśnie z tych lat (lub w tym stylu). Jednocześnie nie przenosimy całkowicie stylów z poprzednich lat, tylko bawimy się modą, często łącząc vintage z modą współczesną. 

 

Paulina Bukarewicz, Avanti24: Kto u was kupuje? Są to może przedstawiciele jakiejś konkretnej grupy społecznej?

Maja i Marzena, założycielki Pracowni Vintage: Tak naprawdę to u nas kupują wszyscy, nie mamy określonej grupy społecznej. Młodzież miesza style, buszuje w naszych sklepach, bawi się i dokonuje wyboru. Artyści szukają rzeczy na scenę, do teledysku, zdjęć czy po prostu do chodzenia na co dzień. Ubierają się u nas coraz częściej całe rodziny - nawet gdy nie wszyscy są przekonani do stylu vintage, to okazuje się, że w Pracowni znajdują coś dla siebie. Często chodzi o to, żeby było oryginalnie i aby kupić coś dobrej jakości. Rozmawiamy z klientami, staramy się do nich zbliżyć, poznać ich potrzeby, doradzić. Chcemy, aby nasi klienci nie czuli się jak w sklepie, tylko jak u przyjaciół, aby miło spędzili u nas czas. 

Paulina Bukarewicz, Avanti24: Planujecie w najbliższym czasie otwarcie nowych butików, albo wprowadzenie sprzedaży internetowej?

Maja i Marzena, założycielki Pracowni Vintage: Na tę chwilę nie mamy takich planów. Jesteśmy rodzinnym biznesem i prowadzenie obecnie dwóch sklepów pochłania bardzo dużo czasu. 

Paulina Bukarewicz, Avanti24: Dlaczego, waszym zdaniem, ubrania z drugiej ręki są przyszłością mody?

Maja i Marzena, założycielki Pracowni Vintage: Coraz więcej ludzi myśli o środowisku, w którym żyje, a moda jest jednym z czynników, który wpływa na naszą planetę. Kwestie środowiskowe w przyszłości staną się nieodłącznym aspektem świata mody. Już teraz widać jak duże firmy, takie jak Zalando, Gucci, Levi's zaczynają sprzedaż ubrań z drugiej ręki. Kryzys klimatyczny i pandemia sprawiły, że bardziej rozważnie podchodzimy do kupowania nowych rzeczy. Wybierając rzeczy z drugiej ręki, przyczyniamy się w pewnym stopniu do minimalizowania wyzysku człowieka, zanieczyszczenia środowiska i tymże do ochrony naszej planety. 

Paulina Bukarewicz, Avanti24: Jak często odwiedza was Dawid Podsiadło? I czy jest wymagającym klientem?

Maja i Marzena, założycielki Pracowni Vintage: Niestety nie udało nam jeszcze gościć Dawida osobiście, ale jego stylistów jak najbardziej i wiemy, że kilka rzeczy z Pracowni Dawid nosi do dziś. Z przyjemnością patrzyłyśmy, jak występuje na scenie w naszych koszulach i innych rzeczach. Coraz więcej artystów odwiedza nasze sklepy, a my możemy śledzić ich poczynania w naszych ciuszkach i od czasu do czasu pochwalić się tym na Instagramie. Daje nam to wiele radości i napędza do dalszego działania. 

 

***

Zobacz: oryginalne damskie kurtki na Avanti24.pl!

Pracownia Vinatge ma świetnie prosperujące konto na Instagramie. Właścicielki sklepu wrzucają tam dużo fotek z nowościami - Maja jest modelką, a Marzena robi zdjęcia. Możecie podpatrzeć tam też stylizacje gwiazd, które chętnie sięgają po ubrania z drugiej ręki. Oprócz Dawida Podsiadło w Pracowni ubierają się również: Daria Zawiałow, Natalia Nykiel, Patrycja Kazadi, a także młodzi przedstawiciele polskiej sceny hip-hopowej: Mata, Smolasty i Schafter. 

Moda na vintage to nie tylko nostalgia za minionymi dekadami, ale przede wszystkim coraz większa świadomość konsumentów i dbanie o dobro planety. Wynikiem tej świadomości są second handy i sklepy z ubraniami z poprzednich dekad, które w ciągu ostatnich kilku lat przeżywają oblężenie. Czołowi projektanci i znane marki również wprowadzają innowacje do swoich kolekcji - pozyskują materiały z recyklingu, ograniczają zużycie wody w procesie produkcji. Ludzie zaczynają rozumieć, że ubrania z drugiej ręki nie są wcale gorsze. Trend ten pokazuje, że moda po raz kolejny zatacza koło - to, co zakładały nasze mamy i babcie, jest nadal aktualne. Noszenie ubrań z poprzednich dekad to także przejaw indywidualizmu, dlatego tak często sięgają po nie artyści i ludzie sceny. 

W Pracowni Vintage znajdziecie prawdziwe perełki w super cenie!W Pracowni Vintage znajdziecie prawdziwe perełki w super cenie! fot. Pracownia Vintage

Zobacz też: ekologiczne ubrania na Avanti24.pl!

Komentarze (8)
Zaloguj się
  • robznarnii

    Oceniono 13 razy 13

    U nas na wsi pracownie vintage nazywaja ciucholandem lub po prostu lumpexem. Nowa dostawa dostawa co tydzień.

  • Blaz Rus

    Oceniono 12 razy 12

    Uwielbiam te pompatyczne i jednocześnie fałszywe nazwy sklepów.
    W pracowni z definicji się pracuje czyli tworzy. Tutaj dziewczyny sprzedają używane ciuchy. Nic nie wytwarzają. Lumpex z ciuchami vintage. Koło pracowni to nie stało.

  • m.godwin

    Oceniono 10 razy 8

    Koszule z drugiej ręki i spodnie z drugiej dupy.

  • soso_soso

    Oceniono 1 raz 1

    W ten sposób miliony staruszek dowiedziało się, że dbają o dobro planety.

  • next-mcgyver2

    0

    Uwielbiam te nazwy. Moda vintage, second-hand itp. A to zwykłe lumpeksy.

  • pies_w_studni

    0

    Zapraszamy do Siedlec, tutaj takie pracownie vintage są na każdym rogu, do wyboru do koloru. Nowa dostawa w każdy czwartek.

  • rave8

    Oceniono 4 razy 0

    Płaca krocie za używane ciuchy żeby wyglądać jak żul

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX