Wiosenny reset kosmetyczki i moje beauty odkrycia na wiosnę. Te produkty zostały ze mną

W tym sezonie moja kosmetyczka ułożyła się sama - trochę testów, trochę powrotów do ulubieńców i kilka totalnych zauroczeń, które serio robią robotę.
moje beauty odkrycia na wiosnę
fot. Marta Podściańska

Moja wiosenna kosmetyczka to miks glow, komfortu i produktów, które naprawdę coś robią – nie tylko ładnie wyglądają na półce. Jeśli miałabym wybrać vibe tego sezonu? Świeżo, lekko, ale z charakterem. Trochę girl next door, trochę cool girl.

Rzęsy jak filtr IRL. Nowy tusz Body Lash Sensational od Maybelline New York

Nie jestem fanką ciężkich, teatralnych rzęs na co dzień – wolę efekt „obudziłam się i mam piękne oczy". I właśnie tutaj Maybelline Body Lash Sensational totalnie mnie kupił. Szczoteczka jest silikonowa i lekko spiralna, dzięki czemu dociera do każdej rzęsy – nawet tych, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Największy plus? Mogę stopniowo budować efekt wydłużenia – od naturalnego po intensywnie podkręcony. Jedna warstwa daje subtelne podkreślenie, a dwie lub trzy tworzą pełne, uniesione rzęsy bez grudek i bez sklejania. Formuła jest lekka, przy pierwszej aplikacji lekko śliska, ale to właśnie sprawia, że rzęsy nie są sztywne. Wyglądają miękko i naturalnie przez cały dzień – aż do wieczornego demakijażu.

Nowy tusz Body Lash Sensational od Maybelline New York
Nowy tusz Body Lash Sensational od Maybelline New Yorkfot. Marta Podściańska

Nowy letni zapach Bohoboco. Mango intryguje i w 100% uzależnia

MANGO YUZU • GASOLINE to nowy zapach niszowej polskiej marki Bohoboco. W sercu tej kompozycji znajduje się brazylijskie mango otulone herbatą jaśminową, irysem i konwalią. Towarzyszą im mandarynka o aksamitnej słodyczy i orzeźwiający kalamondin, splecione z ananasem oraz czarną porzeczką o głębokim tonie. Każdy, kto choć raz miał do czynienia z perfumami tej marki, wie, że to jedne z bardziej wyszukanych kompozycji – i tutaj jest dokładnie tak samo. Pierwsze wrażenie? Eksplozja soczystego mango i cytrusowego yuzu – świeża, energetyczna, wręcz uzależniająca. A potem pojawia się dymność, lekka surowość, coś niemal metalicznego. Nuta benzyny brzmi jak żart, ale na skórze okazuje się niesamowicie intrygująca – trochę prowokująca, trochę odważna, totalnie nieoczywista. To tropikalny, intrygujący zapach, po który sięgam, gdy chcę poczuć się bardziej „cool girl" niż „clean girl". Nie dla każdego, ale jeśli kliknie – to przepadniesz.

Nowy letni zapach Bohoboco
Nowy letni zapach Bohobocofot. Marta Podściańska / IG @bohoboco.perfume & @michalgilbertlach

Krem, do którego wróciłam. Charlotte Tilbury Magic Cream teraz jest jeszcze lepszy

Charlotte Tilbury Magic Cream to dla mnie coś w rodzaju comfort product. Używałam poprzedniej wersji, która zaczynała jako backstage’owy sekret samej Charlotte – krem natychmiast poprawiający wygląd suchej i zmęczonej skóry gwiazd oraz modelek. Nic dziwnego, że szybko zyskał status kultowego. Nowa odsłona jest jeszcze bardziej dopracowana. Ma tę samą bogatą konsystencję, która daje efekt natychmiastowego „plump" i glow – idealną pod makijaż – ale mam wrażenie, że lepiej się wchłania i nie obciąża skóry. Formuła została wzbogacona o Recoverstem™ Peptide, czyli innowacyjny kompleks opracowany specjalnie dla marki, i faktycznie czuć różnicę – skóra jest bardziej nawilżona, wygładzona, wygląda świeżo. To dla mnie produkt, który daje lepszą wersję mojej skóry w 10 minut.

Charlotte Tilbury Magic Cream
Charlotte Tilbury Magic Creamfot. Charlotte Tilbury / Marta Podściańska

SPF, który w końcu chce się nosić codziennie. KLOO Daily Protection SPF 50

Polską markę Kloo odkryłam rok temu i od tamtej pory nie rozstaję się z ich mleczkiem owsianym do demakijażu. Jestem już w połowie kolejnej butelki z rzędu, a niedawno sięgnęłam też po ich nowość – produkt oparty na filtrach mieszanych, wzbogacony kwasem hialuronowym.

KLOO Daily Protection SPF 50 to kosmetyk, który skutecznie rozprawił się z moją ostatnią wymówką do pomijania SPF. Formuła wykorzystuje system Pro SPF, czyli połączenie filtrów fizycznych i chemicznych, które chronią skórę przed promieniowaniem UVA, UVB oraz światłem niebieskim. W praktyce oznacza to lepszą ochronę przed przebarwieniami i procesami starzenia. W codziennym użyciu jest ultralekki – naprawdę. Nie bieli, nie roluje się i nie obciąża skóry. Daje delikatny, zdrowy glow, dlatego świetnie sprawdza się solo albo pod bardzo lekki makijaż. Skóra pozostaje miękka, nawilżona i wygląda świeżo. To jeden z tych produktów, po które po prostu chce się sięgać każdego dnia.

KLOO Daily Protection SPF 50
KLOO Daily Protection SPF 50fot. Marta Podściańska

Paleta NARS Hot Escape pachnie latem. Ciepło, słońce i skóra muśnięta kolorem.

Na otwarcie palety NARS Hot Escape (Medium) czekałam trochę jak na wakacje – wiedziałam, że jej moment przyjdzie, tylko potrzebne było słońce. Kolory są ciepłe, złociste i idealne do konturowania oraz dodania skórze życia. Bronzer ma idealny balans – nie wpada ani w pomarańczowe, ani w chłodne tony. To taki perfekcyjny efekt „sun-kissed". Rozświetlacz daje taflę, ale w eleganckim wydaniu – bez efektu brokatu. To paleta, która robi całą twarz w kilka minut i zawsze daje naturalny, promienny efekt. Już zdążyłam polecić ją przyjaciółkom.

Paleta NARS Hot Escape pachnie latem
Paleta NARS Hot Escape pachnie latemfot. Marta Podściańska

Kultowa pomadka Charlotte Tilbury. Ten ciemniejszy odcień daje efekt „that girl"

Charlotte Tilbury Pillow Talk K.I.S.S.I.N.G w odcieniu Pillow Talk Deep to dla mnie upgrade klasycznego nude – bardziej wyrazisty, bardziej „main character energy". Kolor jest jagodowo-różany, ale nadal bardzo codzienny i łatwy w noszeniu. Formuła jest kremowa, lekko błyszcząca i niezwykle komfortowa. Usta są miękkie, nawilżone i wyglądają na pełniejsze bez większego wysiłku. Odkąd ją przetestowałam, od razu wrzuciłam ją do torebki. To jeden z tych produktów, który zawsze robi robotę.

Kultowa pomadka Charlotte Tilbury
Kultowa pomadka Charlotte Tilburyfot. Charlotte Tilbury / Marta Podściańska
Więcej o: