Paryż to nie tylko miasto zakochanych, ale również stolica pielęgnacji. Dowodzi tego podejście Paryżanek do tematów związanych z urodą. Ich effortless look to nie tylko minimalizm w szafach, ale również w kosmetyczkach. Tak jak wysokiej jakości materiały, cenią również znane i sprawdzone składniki. Ich kosmetyczny minimalizm ma swoje odbicie w formułach francuskich kosmetyków. Mixa od ponad 100 lat dba o skórę wrażliwą i podkreśla, że w kwestiach beauty lepsze od pogoni za trendami są ponadczasowe rozwiązania. Kosmetyczne pamiątki prosto z Francji na szczęście można znaleźć nie tylko podczas podróży nad Sekwanę, ale również wstępując do pobliskiej drogerii w Polsce. Jakie są wrażenia osoby, która właśnie wróciła z takiej wycieczki prosto do Warszawy?
Formuły francuskiej marki Mixa to opcja zarówno dla mieszkanek Paryża, jak i Warszawy, podkreśliła Ada Fijał. Aktorka wybrała się na wycieczkę śladami tej francuskiej marki. Co powiedziała na temat swojej skóry i pielęgnacji zwiedzając Paryż?
Jak mogę opisać moją skórę dzisiaj? Z całą pewnością określa ją wrażliwość, ale też zmienność. Podczas wycieczki śladami Mixy na nowo spojrzałam na markę. Francuski styl to ponadczasowe rozwiązania zarówno w modzie, jak i w pielęgnacji. Kluczowe jest jego DNA. Bazę stanowią w zależności od dziedziny jakościowe materiały i klasyczne kroje lub sprawdzone składniki połączone w skuteczne formuły. Widać to we francuskich recepturach Mixa, za którymi stoją dziedzictwo, eksperckość, nie tylko w samej pielęgnacji, ale również w pielęgnacji skóry wrażliwej, a także otwartość na nowe, przy której wcale nie trzeba rezygnować z tego, co znane i lubiane od lat
– powiedziała Ada Fijał podczas Mixa Skin Summit w Paryżu.
Francuska rutyna zaczyna się od czystej skóry. Bez tego nawet najlepsze serum nie zadziała. Sama zauważyłam, że Francuzki nie komplikują pielęgnacji. Zaczynają od delikatnego oczyszczania, które nie narusza bariery skóry, ale przygotowuje ją na kolejne kroki. Żel z dodatkiem kwasu hialuronowego i skwalanu robi tu różnicę. Skóra po nim nie jest ściągnięta, tylko miękka i gotowa na więcej. Bo dobrze oczyszczona twarz lepiej chłonie składniki aktywne i szybciej pokazuje efekty.
Serum z kwasem hialuronowym to paryski klasyk. W duecie z niacynamidem i pantenolem działa jak kojący kompres i zastrzyk świeżości jednocześnie. Skóra staje się bardziej sprężysta, wygładzona, jakby wypoczęta. Osobiście lubię formuły o wyższym stężeniu składników aktywnych, bo czuję, że pracują. A kiedy serum jest lekkie, nie zapycha i zostało stworzone z myślą o wrażliwej cerze, mam poczucie, że to bezpieczny wybór na co dzień. Francuzki często powtarzają kwas hialuronowy także w kremie. To nie przesada, to konsekwencja. Bogatsza formuła z gliceryną roślinną otula skórę i sprawia, że uczucie komfortu zostaje na cały dzień. To szczególnie ważne, gdy cera jest sucha i wrażliwa. Kiedyś myślałam, że potrzebuję dziesięciu produktów. Dziś wiem, że wystarczą dobrze dobrane dwa lub trzy.
Uwielbiam kosmetyki, które mogę wrzucić do torebki i użyć wszędzie. Multifunkcyjny krem to esencja francuskiego minimalizmu. Krem do twarzy, dłoni i ciała w jednym to odpowiedź na ich tempo życia. Mocznik i niacynamid dbają o miękkość oraz wyrównany koloryt. Ta wielozadaniowość sprawia, że pielęgnacja staje się prostsza. Ale jeśli chcemy oddzielnego kremy do rąk? Proszę bardzo! Ten z Mixa nakładam po każdym myciu dłoni, nie czekając aż skóra zacznie się dopominać o uwagę. Formuła z gliceryną i masłem shea szybko się wchłania i zostawia uczucie komfortu.
Marka, która narodziła się we francuskiej aptece i od lat skupia się na potrzebach skóry wrażliwej, pokazuje, że skuteczność może iść w parze z delikatnością. A ja coraz częściej łapię się na tym, że mniej naprawdę znaczy więcej.