"Niszowe perfumy" brzmią jak prognoza jakości. I faktycznie zapachy Bohoboco trzymają się cały dzień. Vanilla Black Pepper to mój sprawdzony przepis na udany pachnący wieczór – najlepiej w wieczorowej kreacji. Pierwsze uderzenie to pikantny, rozgrzewający czarny pieprz, a dopiero po chwili wyłania się dymna, drzewna, lekko wytrawna wanilia. To zapach absolutnie nieoczywisty, unisex, który otula, ale ma w sobie ten charakterystyczny pazur. Po prostu obłęd.
A to z kolei zapach, który jest jak najradośniejszy powrót do dzieciństwa, ale w bardzo luksusowym wydaniu. Nowy Miu Miu Miutine to czysta, niefiltrowana radość. Pachnie jak drogie, owocowe landrynki, ale takie, które kupujemy w eleganckiej cukierni w Paryżu. Jest w nim soczystość gruszki, słodycz waty cukrowej, ale wszystko to jest przełamane świeżością konwalii, co sprawia, że nie jest infantylny. To zapach na dni, kiedy potrzebuję zastrzyku optymizmu. Ich premiera zbiegła się z początkiem jesieni. Przypadek? Dla mnie to klasyczne ładne perfumy całoroczne. Nie utrzymują się super długo, ale za to w pochmurne dni zadziałają jak słodki przytulas
Z perfumami BOSS The Scent miałam już styczność. Parę lat temu miałam ich klasyczny zapach w złocistym, budyniowym flakonie. Potem chciałam spróbować zapachu Elixir w tym przepięknym, burgundowym szkle. To zapach cięższy, bardziej esencjonalny. Dominują tu nuty ognistego, czerwonego pieprzu i tajemniczej belladonny. Jest w nim coś hipnotyzującego, ale jednocześnie bardzo eleganckiego. To perfumy, które zostawiają za sobą ogon zapachu i chociaż opinię mówią, że absolutnie nie są one na co dzień, ale raczej na specjalne okazje – nie słucham.
Zimą są takie dni, kiedy jedyne, o czym marzę, to zawinąć się w koc i jeść ciasteczka. I dokładnie tak pachnie mgiełka Brazilian Crush Cheirosa '71 od Sol de Janeiro. Są jest deser w butelce. To zapach karmelizowanej wanilii i prażonych orzechów makadamia. Osobiście wyczuwam tam również słodki karmel. Zapach jest niemal jadalny, a czuć go już po zdjęciu nakrywki. Uwielbiam spryskiwać nim włosy, pościel i ulubiony, domowy dres. Natychmiast poprawia mi humor i sprawia, że czuję się bezpiecznie i przytulnie. To mój osobisty comfort food. Niestety nie trzymają się przez cały dzień, ale czy kupiłabym kolejny flakon? Bez zastanowienia.
Polska marka YOPE zawsze zachwyca mnie zapachami na zimę. Ale szczerze? Nawet nie wiedziałam, że mają perfumy. Zimowa woda toaletowa w małym przenośnym flakoniku to ich tegoroczna nowość. "Zimowy Nastrój" pachnie dokładnie tak, jak się nazywa. To zapach aksamitnej słodyczy żywicznej ambry, kojący aromat cedru i subtelna, iskrząca nuta pieprzu. Jest świeży, czysty, ale ma w sobie tę świąteczną, korzenną nutę. Wystarczy jedno psiknięcie, by poczuć otulenie aromatem, który zostaje blisko skóry. Idealny na chłodne poranki, wieczorne wyjścia i wszystkie te momenty, kiedy chcesz. Świetne odkrycie!
Nie zamierzałam dodawać do tego zestawienia produktów, który nie jest perfumami, ale nie mogę się powstrzymać. Musicie odkryć nowe pachnące produkty do włosów OnlyBio x Wedel. Ta pyszna współpraca wyszła im na piątkę z plusem. Odżywka ekspresowa naprawdę ładnie wygładza i rozświetla włosy, ale to nawet nieważne. Uwielbiam, gdy moje włosy pięknie pachną, a ta odżywka o zapachu mlecznej czekolady i truskawek to słodkie szaleństwo. Od razu postawia na włosach ten apetyczny, deserowy zapach, który czuję w gorącej czekoladzie w pijalniach Wedel.