Czarownice wróciły do Salem

W 1692 roku w małym amerykańskim miasteczku w Nowej Anglii na śmierć za czarnoksięstwo skazano 20 osób. Naukowcy do dziś zastanawiają się, co naprawdę wydarzyło się w Salem. Pewnego dnia w spazmach zaczęły tarzać się po podłodze dwie dziewczynki - córka miejscowego pastora i jej kuzynka. Twierdziły, że rzucono na nie urok

Jako winne wskazały trzy kobiety - miejscową żebraczkę, starszą sąsiadkę i murzyńską niewolnicę Titubę. Wszystkie na wszelki wypadek aresztowano, ale zdumienie śledczych wywołała dopiero Tituba. Nie dość, że do wszystkiego się przyznała, to zaczęła oskarżać kolejne mieszkanki Salem. Okazało się też, że na dziwne drgawki cierpi coraz więcej dziewcząt. Niedługo potem w więzieniach w Salem i okolicach tkwiło 180 czarowników. Głównie czarownic.

Czy rzeczywiście rzucały uroki? Naukowcy podają mniej magiczne wyjaśnienia. Być może konwulsje wywołało zatrute zboże albo spleśniały ser, który wcześniej jadły. A być może wcale nie były chore. Udawały, żeby zabić zimową nudę, a może manipulowały świadomie - na życzenie rodziców rozgrywały ich konflikty o ziemię albo oskarżały sąsiadki, które były zbyt wyzwolone na purytańską Nową Anglię (wiele z nich było samotnych, umiały pisać, część zajmowała się drobnym handlem albo ziołolecznictwem). Wśród wielu teorii brakuje jednej: a jeśli rzeczywiście chodziło o czary?

W "Zaginionej księdze z Salem" Katherine Howe opisała własną historię. Pisarka jest doktorantką, prowadzi seminaria na temat magii w kolonialnej Ameryce i mieszka właśnie w Salem. Jest też potomkinią Elisabeth Howe i Elisabeth Proctor oskarżonych o czary w 1692 roku. Książkowa Connie spędza lato w opuszczonym domu babci (oczywiście w Salem) szukając XVII-wiecznej księgi zaklęć, która ma jej posłużyć za podstawę pracy doktorskiej. I też odkrywa, że z czarownicami łączy ją więcej niż zainteresowania. Jej współczesna historia - lekkie jak piórko wciągające czytadło z bajkowym czarodziejskim epizodem (i przepisem na ożywienie zwiędłych kwiatków) - przeplata się w drobiazgowo odtworzoną historią sprzed 300 lat. I to jest dopiero ciekawe. Jak wyglądało życie Salem, pełne magicznego myślenia i wiary w uroki, jak przebiegały procesy, co stało się z oskarżonymi - Kathrine Howe włożyła niemało pracy by odtworzyć ten świat. Przebrnęła przez księgi spadkowe, zapisy z procesów a nawet księgi magiczne. I cokolwiek by mówić o czarownicach Nowej Anglii niewiele miały one wspólnego z "popleczniczką diabła". Nawet jeśli umiały czarować.

"Zaginiona księga z Salem"

 

Katherine Howe

 

Wyd: Niebieska studnia