Kiedy potrzebna jest rodzina

Zwiastun obiecujący zabawny i inteligentny film oglądaliśmy w kinach już dobry rok temu. "Para na życie" (nie mylić z ubiegłotygodniową dokumentalną premierą "Para do życia"!) Sama Mendesa wreszcie dojeżdża do Polski. Amerykańskie kino niezależne pełną gębą

Twórca "American Beauty" i "Drogi do szczęścia" opuszcza nieszczęsne przedmieścia, by na rodaków spojrzeć z szerszej perspektywy, nieco bardziej optymistycznie. Choć ciężko powiedzieć, że przez różowe okulary. Podróżująca przez kontynent para spotyka inne pary reprezentujące to, co reżysera (oraz pisarzy-scenarzystów, małżeństwo Dave'a Eggersa i Vendeli Vidy) w Amerykanach irytuje. Nuda zaściankowej rubaszności czy naiwny newage'owy eskapizm z jednej strony, z drugiej rodzinne tragedie, trauma samotnego ojcostwa lub braku własnych dzieci. Nieplanowana ciąża zmusza trzydziestoparoletnich artystkę-freelancerkę i telefonicznego agenta ubezpieczeniowego do uważnego spojrzenia na życie, które mocno odbiega od tego katalogowego. Gdy okazuje się, że przyszli dziadkowie wyjeżdżają do Europy, tracą kotwicę trzymającą ich w lepiance gdzieś w Kolorado. Samolotem, pociągiem i autem - odwiedzają resztki rodziny i nielicznych znajomych, poszukując sensu i miejsca na świecie.

Trochę brakuje tu subtelności największych dokonań Mendesa. Wykrzywione postaci - z głównymi bohaterami na czele - zdają się nazbyt karykaturalne. Długie rozmowy pisane są rozumem i pod tezę, nie sercem. Humor nieco wymuszony. Ciążąc ku szeroko pojętej niezależności reżyser zrezygnował zarazem ze znanych twarzy hollywoodzkich, stawiając na obiecujących aktorów telewizyjnych (John Krasinski z "Biura" i Maya Rudolph z show "Saturday Night Live"). Nie znajdziemy tu też wizualnej maniery charakteryzującej "American Beauty" i "Drogę do szczęścia". Po znaczących modyfikacjach oryginalnego scenariusza "Para do życia" wydaje się szczęśliwym zakończeniem tej trylogii o amerykańskiej rodzinie. Reżyser zajmował się krajem także od innej strony - na koncie ma przecież wojennego "Jarheada: żołnierza piechoty morskiej" i gangsterską "Drogę do zatracenia". Za rok zobaczymy, jak poradził sobie z mitem - brytyjskim Jamesem Bondem.