Koreanki też zrobiły Czarny Protest. Zainspirowały je Polki

Kobiety nie tylko w Polsce walczą o bardziej ludzkie prawa aborcyjne. Koreanki wyszły na ulice Seulu.

Koreanki zainspirowały się ostatnimi wydarzeniami w Polsce i zorganizowały własny Czarny Protest. Kobiety z Korei Południowej chcą zmiany praw aborcyjnych, które w tym momencie uważają za krzywdzące.

W zeszłą sobotę ulicami Seulu przeszło kilkaset kobiet ubranych na czarno. Wszystkie żądały od władz państwowych jednego - odzyskania kontroli nad własnym życiem i ciałem. Przemarsz zorganizowała koreańska Partia Pracy Kobiet (Labour Party Women).

Zapowiadają, że ich protesty i manifestacje będą trwały do marca.

Według koreańskiego prawa aborcja jest możliwa jedynie w kilku przypadkach, np. kiedy ciąża zagraża życiu kobiety lub jeśli do poczęcia doszło w wyniku gwałtu. Aby dokonać aborcję, kobieta potrzebuje jednak zgody ojca dziecka.

Koreanki nie zgadzają się na takie prawo. Nie chcą, żeby mężczyzna decydował o ich życiu, zdrowiu i szczęściu.

Już wcześniej pisaliśmy o trudnej sytuacji kobiet w Korei. Są traktowane marginalnie, zwłaszcza te, które nie wyszły za mąż. Powstało nawet pejoratywne określenie koreańskich panien - "kobiety-odpadki".

Popularną praktyką jest tam organizowanie targów matrymonialnych. Na jednym z nich pojawił się kiedyś również aktor Ian McKellen. Napisał na kartce: "Ian, 180 cm, 77 lat, absolwent Uniwersytetu w Cambridge, własny dom w Londynie, nadal aktywny".