"Wołanie kukułki" czyli kryminał od J.K. Rowling

Słynna autorka Harry'ego Pottera J.K. Rowling pod pseudonimem ponownie rozpoczęła pisarską karierę. Jako były żołnierz Robert Galbraith napisała kryminał "Wołanie kukułki". Niespodzianka się nie udała. Książka wręcz przeciwnie

Pewnej nietypowo mroźnej londyńskiej nocy piękna 23-letnia modelka Lula Landry skacze z balkonu swojego mieszkania na trzecim piętrze luksusowej kamienicy. Policja szybko stwierdza, że było to samobójstwo. Modelka, choć wydawała się niezwykle szczęśliwa, cierpiała bowiem na chorobę dwubiegunową. Ale brat Luli, prawnik John Bristow, nie wierzy, że odebrała sobie życie. Zatrudnia prywatnego detektywa Cormorana Strike'a, by znalazł mordercę. Mający finansowe i osobiste kłopoty Strike rozpoczyna dochodzenie. Do pomocy ma jedynie młodą sekretarkę Robin, przysłaną na tydzień przez agencję pracy tymczasowej. Były żołnierz, nieślubny syn wiecznie młodego gwiazdora rocka, zagłębia się powoli w całkiem mu obcy świat ludzi nieprzyzwoicie bogatych, gwiazd ściganych przez paparazzi czy zwykłych obywateli gotowych sprzedać za okrągłą sumkę nawet najbardziej intymną historię z życia swych znajomych.

Przemierzając z Robin współczesny Londyn, Strike zabiera nas na wyprawę do świata, który znamy z kolorowych magazynów. W "Wołaniu kukułki" możemy się przekonać, że nic nie jest nigdy tak błyszczące, jak nam to sprzedają. Nie ma, oczywiście, w tym odkryciu niczego przełomowego. Ale podane jest ono wyjątkowo apetycznie.

J.K. Rowling okazuje się bowiem bardzo zdolną autorką kryminału. Akcja toczy się powoli, ale śledztwo rozwija interesująco, odsłaniając wciąż nowe fragmenty układanki. Do tego bohater - Cormoran Strike - budzi ciekawość i dużo sympatii, podobnie jak sekretarka marząca skrycie o karierze detektywa.

Świat "pięknych i bogatych" opisany jest z dystansem, który jednak nie potrafi zmniejszyć jego atrakcyjności. A rozwiązanie zagadki przynosi prawdziwą satysfakcję. Rowling po raz kolejny, jak we wszystkich swoich książkach - w serii o Potterze czy "Trafnym wyborze", pokazuje, że pod barwną fasadą interesuje ją coś więcej - relacje społeczne, rozwarstwienie, nierówności, niesprawiedliwość z nich się rodząca.

Ale pewnie nie pisalibyśmy o jutrzejszej premierze "Wołania kukułki", gdyby udało się utrzymać w tajemnicy nazwisko jej autorki. Dobrych kryminałów powstaje bowiem na świecie sporo, ale tylko niektóre tłumaczone są na polski. Czegokolwiek jednak dotknie Rowling, zamienia się w złoto. I choć ona sama chciała pod pseudonimem Robert Galbraith jeszcze raz poczuć niepokój i radość debiutanta, nie było jej to dane. Wydana w Anglii w kwietniu książka miała dobre recenzje i sprzedawała się przyzwoicie - w ciągu trzech miesięcy w 8,5 tys. egzemplarzy na różnych nośnikach. 14 lipca "Sunday Times" ujawnił jednak, że Galbraith to Rowling. Wiadomość ta miała wyciec z kancelarii prawnej, która opiekuje się pisarką. Skandal skończył się na przeprosinach i okrągłej sumie zadośćuczynienia wpłaconej na rzecz fundacji opiekującej się byłymi i obecnymi żołnierzami oraz ich rodzinami. A Rowling postanowiła jako Galbraith pisać dalej. Druga jej powieść z Cormoranem Strike'em ukaże się w Anglii w przyszłym roku. Tymczasem u nas "Wołanie kukułki" trafi jutro do księgarń w wersji papierowej i jako audiobook. A już dziś o godz. 16 w warszawskim Empiku Junior (Marszałkowskiej 116/122) będzie można spotkać się z Maciejem Stuhrem, lektorem audiobooka i tłumaczką książki Anną Gralak.

Robert Galbraith "Wołanie kukułki", Wydawnictwo Dolnośląskie

Książka w wersji elektronicznej dostępna na Publio.pl>>

Więcej o: