Jakie sztuczki stosują sprzedawcy, aby nas zachęcić do zakupów?

Podczas zakupowego szaleństwa trudno nam czasem oprzeć nowej parze butów czy nowemu flakonikowi perfum. Kuszą nas okazyjne ceny, do zakupów zachęcają wykwalifikowane ekspedientki. Jednak na to, czy dany przedmiot trafi do naszego koszyka, wpływ ma dużo więcej czynników - o wielu z nich nawet nie zdajemy sobie sprawy. Jak kuszą nas sprzedawcy i marki? Jakim sztuczkom podświadomie ulegamy podczas zakupów?
shutterstock.com shutterstock.com shutterstock.com

Wzrok

Oczywiście kupujemy przede wszystkim oczami. Bardzo często marki w taki sposób eksponują towar w sklepie, aby w zasięgu naszego wzroku były rzeczy najdroższe lub takie, na których sprzedaży najbardziej im zależy. Nierzadko zdarza się też, że ubrania z linii podstawowej (czyli takie, które kupujemy stosunkowo często) umieszczone są w bardzo oddalonym od wejścia miejscu, tak abyśmy szukając ich, musieli zwiedzić praktycznie cały sklep - istnieje wtedy duże prawdopodobieństwo, że po drodze spodoba nam się cała masa innych rzeczy, którymi pierwotnie nie byliśmy zainteresowani.

Kolejne zagrożenia czyhają na nas w przymierzalni. Niestety plotki o "specjalnych" lustrach zamontowanych w sklepach, nie są wyssane z palca. Mogą one nas wyszczuplić nawet o kilkanaście centymetrów. Ile razy zdarzyło się Wam, że spódnica, która jeszcze kilka godzin temu leżała perfekcyjnie, po powrocie do domu nie wygląda już tak atrakcyjnie? Niełatwo też ocenić obiektywnie jak dana rzecz na nas wygląda w...półmroku, który panuje w niektórych przymierzalniach. Słabe, niedostosowane do warunków pomieszczenia światło, to bardzo często celowy zabieg.

Jak już szczęśliwie udało nam się uniknąć zakupowych pułapek podczas szukania i przymierzania rzeczy, musimy się jeszcze zmierzyć z wizytą przy kasie. To nie przypadek, że w miejscu w którym ustawia się kolejka ustawione są regały wypełnione drobnymi akcesoriami. Istnieje w końcu szansa, że podczas tych kilku minut oczekiwania w oko wpadną Ci nowe okulary, szalik czy portfel.

Stradivarius Stradivarius fot. mat. prasowe

Słuch

Jednak jak się okazuje zachęcić nas do zakupów marki próbują także poprzez inne zmysły, m.in. słuch. Oczywiście donośna muzyka płynąca z głośników to już norma (szczególnie w sieciówkach skierowanych do młodszego odbiorcy - tam królują przeboje, które są obecnie na topie). Marki bardziej ekskluzywne wybierają melodie spokojniejsze i bardziej wyważone, bo właśnie takie ceni ich grupa docelowa. Jednak jak się okazuję najlepiej zakupowo nastrajają nas...przeboje wszechczasów. Zawsze istnieje szansa, że ulubiona piosenka przekona nas do pozostania w sklepie odrobinę dłużej niż początkowo zakładaliśmy...

shutterstock.com shutterstock.com shutterstock.com

Węch

Ostatnim zmysłem poprzez który sprzedawcy próbują na nas wpłynąć jest węch. Podobnie jak w przypadku muzyki, ładny zapach ma w nas wywołać pozytywne uczucia i dobrze nastawić do prezentowanych rzeczy. Perfumy rozpylane w niektórych sieciówkach są tak mocno utożsamiane z markami, że cześć z nich została wprowadzona do regularnej sprzedaży (zazwyczaj jest to efekt próśb klientów, którym zapach wyjątkowo przypadł do gustu). Jednymi z najbardziej "pachnących" sklepów są Stradivarius i Abercrombie & Fitch.

shutterstock.com shutterstock.com shutterstock.com

Cenowy zawrót głowy

Podczas zakupów naszą wyobraźnię pobudza jednak najbardziej...cena! Oczywiście musi być bardzo atrakcyjna, najlepiej sporo obniżona. Tu uważać musimy najbardziej, bo często "wyjątkowe okazję" niewiele mają wspólnego z prawdziwymi okazjami. O podwyższaniu cen przez marki, aby później spektakularnie je obniżyć, krążą już legendy. Warto także uważać na tabliczki "Cena od..." - bardzo prawdopodobne, że na wieszaku opisanym takim hasłem 90% rzeczy będzie kosztowało więcej niż sugeruje sklep. Podobno dużo lepiej działa też na wyobraźnię obniżka o 30 zł, niż rabat 10% - mimo, że cena końcowa będzie w obu przypadkach taka sama.

Bardzo często dajemy się także "złapać" na gratisy. W pułapkę pozornie darmowych dodatków do zakupów wpaść możemy w drogeriach i perfumeriach. Sklepy zachęcają nas do wydania odpowiednio dużej sumy pieniędzy, informując że po przekroczeniu pewnego progu na rachunku, otrzymamy prezent. Często są to rzeczy mało wartościowe, które kuszą nas jednak swoim darmowym statusem - w praktyce płacimy za nie i to często niemałe pieniądze.

Coraz większa świadomość społeczeństwa na temat pułapek czyhających na nas w sklepach, sprawiła że marki wymyślają coraz bardziej oryginalne sposoby na zachęcenie do zakupów. Nietypowe akcje promocyjne powoli stają się normą. Ostatnio H&M zorganizował grę miejską na Snapchacie, w której do wygrania były bilety na Boiler Room. Aby je otrzymać trzeba się było udać do jednego ze sklepów szwedzkiego giganta.

shutterstock.com shutterstock.com shutterstock.com

Nadgorliwy personel

Choć wiele osób deklaruje, że nadgorliwy sprzedawca bardziej zniechęca niż zachęca do zakupów, to prawda jest taka, że dobrze wyszkolony personel potrafi sprawić, że wydamy zdecydowanie więcej niż zamierzaliśmy. Chęć pomocy (czasami proponowana wielokrotnie w ciągu kilkuminutowego pobytu w sklepie...), doradzanie klientom (przyjęcie postawy przyjaciółki na zakupach), zanoszenie wybranych rzeczy do przymierzalni ma stworzyć więź między klientem a sprzedawcą. W praktyce bardzo często wszystko to wzbudza w nas poczucie obowiązku zakupu - przecież ktoś się nam tak kompleksowo zajął, pomógł, doradził... Czasami najzwyczajniej w świecie głupio nam wyjść ze sklepu z pustymi rękami.

Większość marek stosuje także zasadę sprzedaży komplementarnej. Tuż przy kasie ekspedientki próbują nas przekonać, że do zakupionych spodni niezbędny jest pasek, a do naszej nowej parki idealnie będzie pasować szalik w kratę.

shutterstock.com shutterstock.com shutterstock.com

Zachowaj zdrowy rozsądek

Na zakupach warto zachować zdrowy rozsądek. Jeżeli podejdziemy do nich racjonalnie, a nie emocjonalnie, trudno nas będzie przekonać do zakupu rzeczy, której tak naprawdę nie potrzebujemy. Jeżeli jednak ulegniemy pułapkom zastawionym w sklepach i zdecydujemy się na nieplanowany zakup, warto pamiętać, że prawie zawsze przysługuje nam prawo do zwrotu. Warto w domu na spokojnie obejrzeć dane ubranie czy kosmetyk i podjąć decyzję bez nacisków i po obejrzeniu się w swoim własnym lustrze.