"Uparte serce" Haliny Poświatowskiej. Biografia wybitnej poetki

W stołecznych Empikach trudno dostać tę książkę i nic dziwnego - wielbicieli, a raczej wielbicielek poezji Haliny Poświatowskiej nie brakuje. Nazywana "polską Safoną" jest autorką jednych z najpiękniejszych erotyków w naszej literaturze. O cielesności i miłości pisała sentymentalnie i subtelnie. Choć, jak się okazuje w jej biografii "Uparte serce", w życiu była niezwykle charakterna
Lubiła stawiać na swoim. Bywała impulsywna. Podarła "Malowanego ptaka" Kosińskiego, bo jej się nie spodobał. Objechała przyjaciół za to, że przynieśli jej kwiaty do szpitala: "To nie cmentarz". Nie słuchała dobrych rad lekarzy i rodziny, zamiast oszczędzać chore serce, wbiegała zdyszana po schodach życia. Miała 19 lat, kiedy wyszła za mąż, zaledwie 21, kiedy została wdową. W wieku 32 po nieudanej operacji serca umarła. Nie musiała się jej poddawać, nawet jej to odradzano. Wolała jednak zaryzykować niż żyć dalej na pół gwizdka.

Za postać znanej, choć odsuniętej trochę w zapomnienie poetki zabrała się także osoba bardzo młoda. Kalina Błażejowska, dziennikarka i redaktorka związana z "Tygodnikiem Powszechnym", ma zaledwie 27 lat. Jest to jej debiut biograficzny. I trzeba przyznać bardzo udany. Tym bardziej że o życiu Haliny Poświatowskiej wiadomo niemało - choroba serca, wczesne wdowieństwo i w końcu śmierć zapewniły jej zainteresowanie i miejsce w gronie "legendarnych i tragicznych" - znalazła się obok Bursy, Wojaczka, Grochowiaka, Stachury w słynnej antologii Jana Marxa. Sama zresztą też napisała własną wersję swojej biografii - "Opowieść dla przyjaciela".

We wszystkich wydanych do tej pory tekstach poświęconych jej życiu były jednak luki i niedopowiedzenia - Błażejowska postanowiła się z nimi zmierzyć. Dzięki rozmowom z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi poetki dotarła do nieznanych wcześniej faktów z jej życia. Okazuje się między innymi, że Poświatowska miała spotkanie bliższego stopnia z tajnymi służbami. Przyjaźniła się z poetą i dramatopisarzem Stanisławem Grochowiakiem czy Adamem Włodkiem, mężem Wisławy Szymborskiej. Dowiadujemy się, że podjęła próbę samobójczą i miała proces o kradzież. Błażejowska dotarła też do wielu nowych romansów Poświatowskiej, których w jej życiu nie brakowało. Kiedy wyjechała do Stanów, by tam poddać się skomplikowanej operacji serca, prosiła matkę, by w jej zastępstwie odpisywała na listy od adoratorów.

Mimo ciekawych tropów autorka pozostawia wokół jej postaci aurę tajemnicy i nieuchwytności, jaka towarzyszy próbom opowiedzenia o każdym życiu. Najciekawsza w jej przedsięwzięciu jest forma, jaką wybrała. "Uparte serce" to nie klasyczna biografia, ale zbeletryzowana opowieść o tragicznej poetce. Wybierając balansowanie na granicy fikcji i faktów, łatwo pogubić się i zapuścić za daleko, dać się ponieść wyobraźni. Autorce udało się uniknąć takiej pułapki, a jednocześnie sprawić, że książkę czyta się jak dobrą powieść. Powstał portret niejednoznaczny i zaskakująco odmienny od tego, jaki można wymalować sobie na podstawie lektury jej wierszy - subtelnej kobiety żyjącej z wyrokiem śmierci, filozofki rozpiętej między miłością a śmiercią, zachłannej na życie, które jej się wymyka.

Na to "pomiędzy" tej sentymentalnej przenośni składała się wiele sprzeczności: niezwykła nieustępliwość w osiąganiu zamierzonych celów, nierzadko egocentryzm, kochliwość, a z drugiej strony potworna niewiara we własne twórcze możliwości: "Do dupy są te wiersze (.). Pisanie na pewno nie jest moją najmocniejszą stroną. Na ogół wszyscy twierdzą, że najładniejsze mam usta, a potem dopiero nogi" - pisała w jednym z listów. Autorka wplotła w narrację fragmenty jej listów i wierszy, dzięki temu poetkę w książce Błażejowskiej obserwujemy z wnętrza niej samej.