Różowe ubrania są niemęskie - prawda czy mit?

Mr Vintage
12.06.2018 13:24
W badaniu "Szafa Polaka" opublikowanym na łamach LOGO, tylko 4% ankietowanych przyznało się do noszenia różu. Żaden inny kolor nie miał niższego wyniku. Z kolei pytani o to, jakiej rzeczy nigdy by nie założyli, aż 56% wskazało różową koszulkę polo. To również najgorszy wynik. Czy zatem nie ma miejsca dla różu w męskiej garderobie?

Zacznijmy od początku - skąd u nas tak silne podziały na kolory męskie i niemęskie. Odpowiedź jest bardzo prosta - niemal od urodzenia jesteśmy uczeni, że różowe ubranka są dla dziewczynek, a błękitne dla chłopaków. Wystarczy wejść do dowolnego sklepu z odzieżą dziecięcą i od razu zauważa się wyraźny podział na strefę różową i niebieską.Trudno zatem w późniejszych latach walczyć z tak silnie zakorzenionymi przyzwyczajeniami.

Co ciekawe, choć w naszym kraju oczywisty jest podział ubranek na różowe - dziewczęce i błękitne - chłopięce, to jeszcze do lat 40. ubiegłego wieku było na odwrót. Róż przypisany był chłopcom, a błękit uznawano za dziewczęcy. Zresztą we Włoszech nadal tak jest, ale to wyjątek. Na całym świecie od kilkudziesięciu lat przyjęło się, że kolor różowy ma więcej cech kobiecych: wrażliwość, delikatność, uczuciowość, zatem w modzie męskiej niełatwo się przebija.

Róż jest postrzegany jako kolor kontrowersyjny i bardzo charakterystyczny, zatem automatycznie przyporządkowujemy go do strojów wybitnie nieformalnych, wręcz ekstrawaganckich, komiksowych i przerysowanych. To błąd, bo róż w męskiej garderobie lepiej sprawdza się w odzieży klasycznej. Nawet Brytyjczycy, znani tradycjonaliści, już dawno przekonali się do tego koloru w ubiorze formalnym. Od wielu lat różowe koszule biznesowe są u nich równie popularne jak błękitne i faktycznie jest to dobra alternatywa dla osób poszukujących czegoś mniej oczywistego niż biel i błękit. Bez żadnego problemu znajdziemy całą masę koszul, krawatów i poszetek w odcieniach różu w kolekcjach tak konserwatywnych marek jak: Turnbull & Asser, Charles Tyrwhitt, Thomas Pink czy Emmet London.

Brytyjczycy polubili ten kolor w postaci subtelnych akcentów kolorystycznych na tle konserwatywnej odzieży (np. granatowy lub szary garnitur) i nie mają oporów przed jego noszeniem w eleganckich zestawach.

U nas jakoś te różowe koszule i krawaty nie przyjęły się, choć warto odnotować, że był okres, gdy całkiem sporo mężczyzn się przełamało. Lata 1995-2005 to okres prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, który co prawda w pierwszych latach sprawowania władzy nie grzeszył dobrym stylem, ale już w drugiej kadencji był postrzegany jako wzorzec elegancji, zatem wielu mężczyzn się nim inspirowało. Wiem o tym dobrze, bo pracowałem wtedy w sklepie z garniturami i dość często się zdarzało, że klienci szukali np. "krawatów Kwaśniewskiego", a że prezydent miał okres sympatii do różowych koszul i krawatów, to widać je było i w biurach, i na weselach.

Dziś stosunkowo rzadko spotykam mężczyzn w różowych koszulach czy krawatach, a szkoda, bo to właśnie w tych dodatkach najłatwiej jest "przemycić" ten kolor do męskiego świata. Jasnoróżowa koszula z lnu czy bawełny oxford może być dobrą alternatywą dla błękitu i bieli.

Różowa koszula świetnie wygląda z brązową, granatową i szarą marynarką, a więc podstawowymi kolorami męskiej garderoby. Jest to zestaw elegancki, ale nie tak formalny jak z koszulą białą i nie tak biurowy jak z koszulą błękitną. Z kolei granatowy krawat w różowe groszki czy inne symetryczne wzorki również skutecznie przełamuje formalność tego ciemnego akcesorium.

A jeśli już polubisz różowe koszule, to i poszetka z różowym akcentem okaże się przydatna. Jeśli zaś chodzi o inne elementy garderoby, to tu już zalecam ostrożność. Różowe polo czy szorty w letnim entourage'u mogą wyglądać fajnie, ale już różowa marynarka, garnitur, kurtka czy trampki to kategoria "dla odważnych" i takie rzeczy bez wątpienia wywołają skrajne komentarze.

Kluczem do "męskiego różu" jest także wybór odcienia. Nie powinien być zbyt intensywny i landrynkowy. Ma być stonowany i przygaszony. Jak słynne wyjazdowe koszulki Juventusu z sezonu 2015/2016. Co ciekawe, to nie był wymysł projektantów z naszych czasów, lecz nawiązanie do historii klubu, bo takie stroje piłkarze Juve nosili już ponad 100 lat temu, co potwierdza moje słowa ze wstępu, że na początku XX w. to róż był kolorem chłopięcym.

Skoro więc różowe ubrania nosili Gianluigi Buffon, Winston Churchill, Sonny Crockett, a nawet James Bond, to nie daj sobie wmówić, że róż jest niemęski.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX