Moda (n)a feminizm

Adrianna Olejnik
01.02.2018 11:55
we should all be feminists

we should all be feminists (Fot. koszulka Dior / www.fashion-press.net / pokaz Chanel wiosna/lato 2015)

Moda, która od zawsze była miernikiem społecznych nastrojów, obecnie silnie angażuje się w walkę o prawa kobiet. Feminizm niezaprzeczalnie jest obecny w modzie, lecz czy nie stał się on tylko mocno wybijającym się trendem?

Od kiedy Chanel uwolniła kobiety z gorsetów, a Yves Saint Laurent ubrał je w pożyczony z męskiej szafy garnitur, minęło wiele dekad. Świat zmienił się, realizując postulaty projektantów dziś uznawanych za ikony mody. Zmiany społeczne, kulturowe - te, na których granicy stoi moralny wybór, nie ominęły kobiet, lecz mimo to nadal dyskutujemy o równouprawnieniu w pracy i w związku oraz sprzeciwiamy się zastanym ideologiom.

Współczesny feminizm

Jak postrzega się obecnie feministki? W XXI wieku nie wyróżniają się z tłumu. Dbanie o wygląd i walka o swoje prawa nie wykluczają się - stereotypowy wizerunek krótkowłosej działaczki z hasłami na ustach i transparentach już dawno odszedł w zapomnienie. Minęło 200 lat, odkąd pierwsze hasła feministyczne pojawiały się w przestrzeni publicznej. Spisane w paryskiej Deklaracji Praw Kobiety i Obywatelki dzisiaj znalazły swoje miejsce na T-shirtach. Moda jako barometr nastrojów, a jednocześnie dziedzina będąca nieodłączną częścią życia kobiet, jest silnie zaangażowana społecznie. Odkąd pieczę dyrektor kreatywnej w domu mody Diora objęła Maria Grazia Chiuri, hasła feministyczne pojawiły się na wybiegu. Chiuri nigdy nie marzyła o posadzie w Diorze, bo... tego miejsca nigdy wcześniej nie zajmowała kobieta. Chcąc zaznaczyć swoją pozycję, dyrektor kreatywna rozpoczęła komunikowanie silnych i zdecydowanych poglądów, ubierając modelki w koszulki z hasłami. We wrześniu 2016 roku, kiedy Chiuri prezentowała swoją pierwszą kolekcję, na wybiegu pojawił się T-shirt z hasłem "we should all be feminists". Inspiracją do sloganu był esej nigeryjskiej pisarki Chimamandy Ngozi Adichie, której praca wydana w 2014 roku zawiera definicję feminizmu na miarę XXI wieku. W budzącym wiele kontrowersji T-shircie szybko zaczęły pojawiać się największe gwiazdy, takie jak Rihanna, Natalie Portman czy Chiara Ferragni. Rok później nowa koszulka Diora z tekstem czerpiącym z eseju Lindy Nochlin potwierdziła tezę, że rządy kobiet zmieniają sposób walki o ich prawa. 

feministyczne koszulki Diorfeministyczne koszulki Dior Fot. www.fashion-press.net / materiały partnerów

Powerfull clothes

Feministyczny T-shirt z metką Diora to nie pierwsze ubranie, które prezentowało kobiecą siłę na wybiegu znanego domu mody. W 2014 roku silnym echem odbił się pokaz Chanel, którego finał, za sprawą Karla Lagerfelda, dyrektora kreatywnego marki, przyjął formę manifestu. Ubrane w oversize'owe stroje rodem z męskiej szafy modelki skandowały feministyczne hasła. Grand Palais zmieniono za sprawą scenografii w paryską ulicę, nawiązując do pierwszych protestów kobiet z przełomu XIX i XX wieku. Sławy świata mody, takie jak Cara Delevigne czy Gigi Hadid, wierne wizji mistrza, stały się twarzami kobiecej walki o równouprawnienie. Jak kobieta ma wyrazić swoją siłę? Zakładając męskie ubranie! A przynajmniej takie, które silnie nawiązuje do męskiej garderoby. Tak zwane powerfull clothes, czyli ubrania będące synonimem zwycięskiej walki o pozycję w korporacjach, znane były już w latach osiemdziesiątych. Szerokie ramiona, spodnie z wysoką talią - te trendy obecne są w dzisiejszej modzie i zostały wykorzystane w pokazie Chanel, stanowiąc inspirację i nawiązanie do minionych, lecz wciąż aktualnych działań.

feministyczny pokaz Chanelfeministyczny pokaz Chanel Fot. pokaz Chanel wiosna/lato 2015, fot. Mateo Prandoni

Feministyczny marketing

Jak widać, współczesny feminizm silnie opiera się na podwalinach, na których został wzniesiony. Ciągłe nawiązania do działań minionych dekad sprawiają, że zaczynamy kwestionować zastane reguły. Wyrażane poprzez modę nastroje społeczne oddziałują na nowe kolekcje czy sposób ich pokazywania, lecz, co równie ciekawe, mogą wpływać na znane i przyjęte formy. Przykładem takiego działania jest niedawna akcja Nike. Gigant rynku obuwia sportowego postanowił odmienić oblicze znanych modeli - Air Force 1 i Jordan 1. Popularne sneakersy zostały zaprojektowane przez mężczyzn, i choć noszę je obie płcie, szefostwo Nike postanowiło spojrzeć na modne buty oczami kobiet. Czternastoosobowy team pracownic Nike od nowa zaprojektował sneakersy, posiłkując się własnymi pomysłami. Wynikiem ich dwutygodniowej pracy wspieranej działaniami grafików, projektantów i wielu innych osób zaangażowanych w proces powstawania obuwia jest 10 nowych wersji modelów Air Force 1 i Jordan 1. Czy w tym przypadku możemy mówić o feminizmie w modzie, czy raczej o modzie na feministyczne działania, będącej wytworem współczesnego świata? Czy robimy to, co naprawdę jest koniecznie, czy też takie akcje to świetne zagranie marketingowe?

NikeNike Fot. model z kolekcji Nike 'The 1 Reimagined' / materiały prasowe Nike

Czy feminizm stał się trendem, który warto wykorzystać na co dzień? Moda, która otacza nas każdego dnia niewątpliwie walczy w słusznej sprawie. Ważne jednak, by nie zapominać, po co to robi. Szlachetny minimalizm, zarówno w modzie, jak i w życiu, niejednokrotnie może zdziałać więcej niż zbyt strojne ubieranie się w hasła, narażając się na kwestionowanie ich zasadności.   

Na czym polega zmowa kolorów?

Więcej o: